Wiosną i latem balkon staje się dla mnie przedłużeniem salonu. To właśnie tam piję poranną kawę, odpoczywam po pracy i spędzam ciepłe wieczory z książką albo przy rozmowach z bliskimi. Lubię regularnie zmieniać dodatki, bo nawet niewielkie dekoracje potrafią całkowicie odmienić charakter tej przestrzeni. Nie zawsze jednak trzeba wydawać fortunę, żeby osiągnąć efekt, który naprawdę cieszy oko. Ostatni spontaniczny zakup tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu.

Lampa solarna z Action od razu trafiła do mojego koszyka. Zwykłe zakupy niespodziewanie skończyły się kolejną wizytą w sklepie

Uwielbiam zaglądać do Action bez konkretnej listy zakupów. Najczęściej jadę tam po kilka drobiazgów do domu, świeczki, organizery albo sezonowe dekoracje, a przy okazji zawsze sprawdzam, co nowego pojawiło się na półkach. Tym razem plan był dokładnie taki sam. Już miałam kierować się do kasy, kiedy jak zwykle skręciłam jeszcze do alejki ogrodowej. No i właśnie tam całkowicie przepadłam.

Zobacz także:

Od razu zauważyłam lampę solarną z Action. Jeszcze zanim zaczęłam przyglądać się jej wyglądowi, pomyślałam o tym, jak praktyczne jest takie rozwiązanie. Nie trzeba szukać gniazdka, ciągnąć przedłużaczy ani pamiętać o ładowaniu. Wystarczy zawiesić ją w wybranym miejscu, a później pozwolić, żeby w ciągu dnia ładowała się energią słoneczną. Wieczorem sama zapala ciepłe, białe światło, dzięki czemu balkon od razu staje się bardziej przytulny.

Bardzo spodobało mi się też to, że jest lekka i wyposażona w haczyk do zawieszenia. Bez problemu można umieścić ją na balkonie, tarasie, pergoli czy nawet na gałęzi drzewa w ogrodzie. Nie zajmuje dużo miejsca, dlatego świetnie sprawdzi się również na niewielkich balkonach w bloku. Początkowo postanowiłam kupić tylko jedną sztukę, bo kosztowała zaledwie 12,99 zł. Uznałam, że za taką kwotę warto zaryzykować. Już pierwszego wieczoru wiedziałam jednak, że na jednej się nie skończy. Kilka dni później wróciłam do Action po kolejne egzemplarze, bo efekt przerósł moje oczekiwania i nie chciałam później żałować, że ich zabrakło.

fot. archiwum prywatne/story.pl

Industrialna lampa solarna wygląda jak designerski dodatek. Dwa różne kształty pozwalają stworzyć ciekawą kompozycję

Największe wrażenie ta lampka zrobiła na mnie dopiero po zawieszeniu na balkonie. W świetle dnia wygląda bardzo dekoracyjnie, a wieczorem nabiera jeszcze więcej charakteru. Jej konstrukcja przypomina metalową klatkę otaczającą ozdobną żarówkę w stylu Edison, dlatego od razu kojarzy się z industrialnym i loftowym wzornictwem. Mimo to nie sprawia wrażenia ciężkiej czy surowej. Industrialna lampa solarna świetnie odnajdzie się również w nowoczesnych, skandynawskich czy rustykalnych aranżacjach. Właśnie za tę uniwersalność polubiłam ją od pierwszego spojrzenia.

Producent przygotował dwa różne warianty kształtu. Jeden ma prostsze, bardziej cylindryczne proporcje, drugi delikatnie rozszerza się ku dołowi, dzięki czemu wygląda bardzo efektownie. Nie potrafiłam zdecydować się tylko na jeden model, więc gdy wróciłam po kolejne sztuki, to pomieszałam kształty. Powieszone obok siebie tworzą ciekawą kompozycję i wyglądają znacznie bardziej oryginalnie niż dwie identyczne lampy.

fot. action.com

Najbardziej zaskoczyły mnie reakcje znajomych. Kilka osób od razu zapytało, gdzie udało mi się znaleźć takie oświetlenie. Nikt nie zgadł, że to zakup z Action za kilkanaście złotych. To właśnie takie dodatki lubię najbardziej, bo wyglądają znacznie drożej, niż kosztują, a jednocześnie nie dominują całej aranżacji.

Pepco też ma piękne oświetlenie. Zobacz: Przecierana latarenka "fairycore" z Pepco wygląda jak z bajki. Mieni się ciepłym światłem, a cena - niziutka

Lampa solarna dostępna jest w kilku kolorach. Pistacjowa zieleń okazała się strzałem w dziesiątkę

Przy sklepowej półce przez chwilę zastanawiałam się tylko nad wyborem koloru. Do dyspozycji były warianty brązowe, białe, czarne i zielone. Najbardziej spodobał mi się właśnie ten ostatni odcień. To zgaszona, pistacjowa zieleń, która od razu skojarzyła mi się z letnimi balkonami pełnymi roślin.

Nie miałam większych wątpliwości i wszystkie lampy kupiłam właśnie w tym kolorze. Pistacjowy odcień świetnie współgra z drewnem, jasnymi donicami i zielenią kwiatów. Dzięki temu całość wygląda bardzo lekko i świeżo, nawet zanim zapadnie zmrok. Dwa różne kształty sprawiają, że aranżacja nie jest monotonna, choć wszystkie lampy utrzymane są w tej samej kolorystyce.

Wieczorem efekt robi się jeszcze ciekawszy. Ciepłe światło subtelnie przebija przez konstrukcję lamp i tworzy przyjemny klimat, który zachęca do spędzania czasu na balkonie. Najbardziej lubię usiąść tam z kubkiem herbaty i po prostu odpocząć po całym dniu. Czasami trudno uwierzyć, że największą furorę na moim balkonie robi właśnie najtańszy dodatek. Spontaniczny zakup z Action okazał się jedną z najlepszych balkonowych decyzji tego sezonu.