Wyjazd do sanatorium na NFZ kojarzy się przede wszystkim z leczeniem, zabiegami i odpoczynkiem. Przed spakowaniem walizki warto jednak usiąść z kartką i dokładnie policzyć wydatki. Państwo oczywiście finansuje część pobytu, ale nie oznacza to, że kuracjusz nie ponosi żadnych kosztów. Dobra wiadomość jest taka, że od października seniorzy będą mieli szansę na spore oszczędności.

Sanatoria na NFZ dzielą rok na dwa sezony rozliczeniowe. Od 1 października zaczyna się tańszy okres dla kuracjuszy

W przypadku wyjazdu do sanatorium termin ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. Obowiązują bowiem dwa sezony rozliczeniowe, a wraz z nimi różne stawki za zakwaterowanie i wyżywienie. Droższy okres przypada oczywiście na cieplejszą część roku. Od 1 października zaczyna się natomiast sezon jesienno-zimowy, podczas którego obowiązują niższe opłaty.

Zobacz także:

To ważna informacja szczególnie dla osób, które właśnie na jesień otrzymały termin wyjazdu. Nie mamy tutaj do czynienia ze specjalną promocją przygotowaną przez konkretne uzdrowisko. Niższe stawki wynikają z sezonowego systemu opłat za pobyt w sanatorium na NFZ.

Na pierwszy rzut oka różnica w cenie za jedną dobę może nie wydawać się ogromna. Trzeba jednak pamiętać, że standardowy pobyt w sanatorium uzdrowiskowym dla osoby dorosłej trwa 21 dni. Kiedy przemnożę dzienną stawkę przez trzy tygodnie, robi się z tego znacznie poważniejsza kwota. Właśnie dlatego jesienny termin może okazać się naprawdę korzystny.

Przez 21 dni różnica w opłatach może przekroczyć kilkaset zł. Najwięcej można zaoszczędzić przy jednoosobowym pokoju w studiu

Jedna z największych różnic w cenie dotyczy miejsca w jednoosobowym pokoju w studiu. W droższym sezonie dzienna opłata wynosi 37,40 zł. Od 1 października spada natomiast do 26,10 zł.

Różnica wynosi więc 11,30 zł każdego dnia. Przy pojedynczej dobie nie wygląda może imponująco, ale sanatoryjny turnus trwa trzy tygodnie. Za 21 dni w droższym sezonie wychodzi 785,40 zł, natomiast po zmianie stawki jest to 548,10 zł. W portfelu zostaje zatem 237,30 zł.

fot. nimito/Adobe Stock

To już kwota, którą podczas wyjazdu można przeznaczyć chociażby na dojazd, dodatkowe wydatki czy zwykłe przyjemności. Właśnie dlatego warto patrzeć nie tylko na dzienną stawkę, ale od razu przeliczać ją na cały turnus.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy kuracjusz od października zapłaci dokładnie 548,10 zł. Wysokość opłaty zależy również od standardu zakwaterowania. Inaczej rozliczane są poszczególne rodzaje pokoi, dlatego przed wyjazdem trzeba sprawdzić stawkę dotyczącą konkretnego miejsca.

Niższa stawka za pobyt nie oznacza, że na miejscu nie pojawią się dodatkowe wydatki. Do rachunku mogą dojść koszty, o których łatwo zapomnieć przed wyjazdem

Gdybym wybierała się do sanatorium, nie kończyłabym liczenia budżetu na samej opłacie za zakwaterowanie i wyżywienie. NFZ pokrywa część kosztów leczenia uzdrowiskowego, ale nie wszystkie wydatki związane z wyjazdem bierze na siebie.

Jednym z najbardziej oczywistych jest dojazd. Kuracjusz sam płaci za podróż do sanatorium oraz powrót do domu. Przy miejscowości położonej kilkaset kilometrów dalej koszt biletów albo paliwa może stanowić zauważalną część całego budżetu. Na miejscu może pojawić się również opłata uzdrowiskowa, której wysokość zależy od miejscowości. Warto sprawdzić ją jeszcze przed wyjazdem i pomnożyć przez liczbę dni pobytu. Niewielka dzienna kwota po trzech tygodniach przestaje być drobiazgiem.

To również może cię zainteresować: Ani Ciechocinek, ani Nałęczów. AI wskazała inne uzdrowisko jako najbardziej opłacalne w Polsce. Chodzi nie tylko o niskie ceny

Osobną kategorią są usługi dodatkowe. Poszczególne sanatoria mogą mieć własne cenniki świadczeń, które nie są finansowane w ramach pobytu na NFZ. Dotyczyć może to między innymi dodatkowych zabiegów wybieranych przez kuracjusza. Kosztem pozostającym po stronie pacjenta może być również pobyt i wyżywienie opiekuna. Właśnie dlatego przed wyjazdem sprawdziłabym więc cennik konkretnego sanatorium, lokalną opłatę uzdrowiskową i koszt podróży, by uniknąć niespodzianek na miejscu.