Niektóre zakupy kompletnie nie są w planach, a później okazują się najlepszym wyborem dnia. Właśnie tak było podczas mojej ostatniej wizyty w Dino. Wiosenne dodatki do domu znikają teraz ze sklepów błyskawicznie i trudno się temu dziwić. Wystarczy jeden drobiazg, żeby parapet albo stolik w salonie wyglądał znacznie przytulniej. Takie małe dekoracje często robią większe wrażenie niż kolejne modne bibeloty z sieciówek.

Roślina kwitnąca z Dino została dosłownie w kilku sztukach. Palety przy wejściu wyglądały już niemal pusto

Poszłam do Dino po zwykłe codzienne zakupy i kompletnie nie spodziewałam się, że wrócę do domu z nową rośliną. Już przy wejściu zauważyłam palety z kwiatami i od razu rzuciło mi się w oczy, że większość była już pusta. Zostały dosłownie ostatnie sztuki różnych roślin kwitnących w małych ceramicznych doniczkach. Było kilka kolorów i odmian, ale mnie najbardziej zachwycił biały dzwonek. Delikatne kwiaty wyglądały bardzo elegancko i od razu pomyślałam, że będzie pięknie prezentował się na parapecie w salonie.

Zobacz także:

Do koszyka trafiły ostatecznie aż trzy sztuki. Jedną zostawiłam dla siebie, drugą kupiłam mamie z okazji zbliżającego się Dnia Matki, a trzecią postanowiłam podarować teściowej. Taki drobiazg wydaje się dużo bardziej osobisty niż kolejny kubek albo świeca. Szczególnie że roślina od razu przyciąga wzrok i dodaje wnętrzu życia. Bardzo spodobało mi się też to, że całość sprzedawana jest już w ceramicznej doniczce. Dzięki temu nie trzeba od razu szukać osłonki ani wydawać dodatkowych pieniędzy.

Cena również mocno mnie zaskoczyła, bo za jedną sztukę zapłaciłam tylko 9,99 zł. W obecnych czasach trudno znaleźć tak ładny dodatek do mieszkania za mniej niż dziesięć złotych. Oferta obowiązuje do jutra, czyli 19.05, ale mam wrażenie, że wiele sklepów może wcześniej świecić pustkami. Patrząc na moje pobliskie Dino, łatwo było zauważyć, że klienci szybko zwrócili uwagę na te rośliny. Warto więc się pospieszyć, bo w innych marketach sytuacja może wyglądać bardzo podobnie.

fot. marketdino.pl

Dzwonek od razu zwrócił moją uwagę subtelnymi kwiatami. Campanula wygląda pięknie nawet w niewielkim mieszkaniu

Dopiero po powrocie do domu zaczęłam dokładniej sprawdzać, czym właściwie jest kupiona przeze mnie roślina. Okazało się, że to Campanula, czyli popularny dzwonek doniczkowy. Ta roślina od lat pojawia się w mieszkaniach i na balkonach, ale wcześniej nigdy nie miałam jej u siebie. Teraz już rozumiem, dlaczego wiele osób tak ją lubi. Wygląda niezwykle lekko, świeżo i romantycznie, a jednocześnie nie sprawia wrażenia przesadnie ozdobnej.

Najbardziej urzekły mnie jej kwiaty. Małe białe dzwoneczki wyglądały bardzo delikatnie i pięknie kontrastowały z intensywnie zielonymi liśćmi. Roślina prezentuje się subtelnie, ale jednocześnie od razu przyciąga wzrok. Campanula ma jeszcze jedną zaletę, która szybko mnie przekonała. Pasuje praktycznie do każdego stylu wnętrza. Dobrze wygląda zarówno w nowoczesnych mieszkaniach, jak i w bardziej klasycznych aranżacjach. Biała ceramiczna doniczka dodatkowo podkreśla jej delikatny charakter i sprawia, że całość wygląda bardzo estetycznie.

To też może cię zainteresować: Hit na mały jak kubek espresso balkon. Stolik z efektem „wood slice” w cenie bukietu goździków z Dino

Pielęgnacja dzwonka okazała się prostsza niż myślałam. Wystarczy dobrze wybrać dla niego miejsce

Oczywiście musiałam sprawdzić, jak wygląda pielęgnacja dzwonka i czego dokładnie potrzebuje Campanula. Nie chciałam popełnić błędu już na początku, bo kwiaty wyglądały zbyt pięknie, żeby szybko je zniszczyć. Na szczęście okazało się, że ta roślina nie jest szczególnie wymagająca. Najważniejsze jest zapewnienie jej odpowiedniego stanowiska i regularnego podlewania.

Campanula najlepiej czuje się w jasnym miejscu, ale bez mocnego, bezpośredniego słońca. Intensywne promienie mogą sprawić, że kwiaty szybciej zaczną przekwitać. U siebie postawiłam ją na parapecie w salonie od strony wschodniej. Rano wpada tam dużo naturalnego światła, ale później pomieszczenie nie nagrzewa się zbyt mocno. Dzięki temu roślina ma dobre warunki do wzrostu i przez większość dnia wygląda świeżo.

Podlewanie również nie jest skomplikowane. Ziemia powinna być lekko wilgotna, ale nie można jej przelewać. Staram się regularnie sprawdzać podłoże i dolewać niewielką ilość wody wtedy, gdy wierzchnia warstwa zaczyna przesychać. Bardzo ważne jest też to, żeby nie zostawiać nadmiaru wody w osłonce. Korzenie takich małych roślin szybko mogą zacząć gnić. Dobrze sprawdza się także usuwanie przekwitłych kwiatów, ponieważ wtedy Campanula wygląda estetycznie i może dłużej wypuszczać nowe pąki.

Campanula z marketu nie zawsze wymaga szybkiego przesadzania. Wszystko zależy od kondycji rośliny po zakupie

Po zakupie zaczęłam się też zastanawiać, czy taki dzwonek trzeba od razu przesadzić do większej doniczki. Wiele osób robi to automatycznie zaraz po przyniesieniu rośliny ze sklepu, ale w przypadku Campanuli nie zawsze jest to konieczne. Jeśli roślina wygląda zdrowo, ma dużo kwiatów i nie widać wystających korzeni, spokojnie może jeszcze przez jakiś czas zostać w oryginalnej doniczce.

Moja Campanula od razu wyglądała bardzo dobrze, dlatego postanowiłam jej na razie nie ruszać. Ceramiczna osłonka prezentuje się estetycznie i dobrze pasuje do wnętrza, więc nie miałam potrzeby wymieniania jej na inną. Zbyt szybkie przesadzanie czasem może dodatkowo osłabić roślinę, szczególnie jeśli jest w trakcie intensywnego kwitnienia. Lepiej pozwolić jej najpierw spokojnie przyzwyczaić się do nowych warunków.

Dowiedziałam się, że przesadzenie warto rozważyć dopiero wtedy, gdy Campanula zacznie mocniej się rozrastać albo ziemia będzie bardzo szybko przesychała. Najlepiej zrobić to po okresie kwitnienia. Dobrze sprawdzi się wtedy lekka, przepuszczalna ziemia do roślin kwitnących i doniczka tylko odrobinę większa od poprzedniej. Zbyt duży pojemnik może sprawić, że roślina skupi się głównie na rozwoju korzeni zamiast na tworzeniu nowych kwiatów.