Od kilku tygodni szukałam parasola na taras, który nie wygląda jak typowy model z marketu budowlanego. Chciałam czegoś jasnego, lekkiego i w stylu, który teraz widać dosłownie wszędzie na Instagramie i Pintereście — trochę śródziemnomorskiego, trochę hotelowego, ale nadal prostego.
Trafiłam wtedy na model Lull z Westwing i od razu pomyślałam: „To jest dokładnie taki klimat, o jaki mi chodzi”. Problem pojawił się chwilę później, kiedy zobaczyłam cenę. Prawie 1500 zł za parasol ogrodowy to jednak sporo, nawet jeśli wygląda świetnie. Już zaczynałam się zastanawiać, czy taki design po prostu musi tyle kosztować, aż w końcu trafiłam na model KELDERVIG w Jysk. I szczerze? Musiałam kilka razy porównać zdjęcia, bo oba parasole są do siebie bardzo podobne. Ten z Jysk kosztuje jednak tylko 100 zł, więc różnica jest ogromna. Oba mają charakterystyczny pagodowy kształt, falowane wykończenie materiału i bardzo modny beżowy kolor. To dokładnie ten typ dodatku, który od razu sprawia, że zwykły balkon albo taras wygląda bardziej stylowo.
Zobacz także:
Westwing wygląda luksusowo. Od razu widać segment premium
Parasol Lull z Westwing został zaprojektowany tak, żeby robić wrażenie i trzeba przyznać, że robi to bardzo skutecznie. Ma elegancki drewniany słupek z drewna bukowego, subtelny beżowy materiał i bardzo estetyczne wykończenie. Producent podkreśla też certyfikat FSC oraz ochronę UV30+, więc od razu wiadomo, że to produkt z wyższej półki. Całość wygląda trochę jak element wyposażenia ekskluzywnego hotelu albo designerskiej willi.
fot: westwing.pl
Taki parasol świetnie wpisuje się w modne aranżacje w stylu japandi, quiet luxury czy nowoczesne boho. Widać, że tutaj dużą rolę odgrywają detale i naturalne materiały. I właśnie za to płaci się najwięcej. Jeśli ktoś urządza taras bardzo świadomie i zależy mu na premium wykończeniu, pewnie będzie zachwycony. Problem w tym, że prawie 1500 zł za sam parasol to wydatek, który trudno potraktować jako spontaniczny zakup. Zwłaszcza że dochodzi jeszcze podstawa, meble ogrodowe, tekstylia i cała reszta dodatków.
Jysk wygląda podobnie. Jest po prostu bardziej praktyczny
Kiedy zobaczyłam model KELDERVIG z Jysk, od razu pomyślałam, że to jeden z tych produktów, które zaraz staną się viralem. Wizualnie jest naprawdę bardzo podobny do droższego modelu. Ma niemal identyczny kształt daszka i dokładnie ten sam wakacyjny klimat. Oczywiście różnice są, ale głównie w materiałach.
fot: jysk.pl
Zamiast naturalnego drewna pojawia się stalowy drążek stylizowany na drewno, ale z daleka praktycznie tego nie widać. Parasol ma średnicę 200 cm, wodoodporny materiał oraz ochronę przed promieniowaniem UV. Do tego wyposażono go w wygodny mechanizm korbkowy, który bardzo ułatwia otwieranie i zamykanie.
Czytaj także: Owoce wreszcie przestały się psuć po 2 dniach. „Hamaczek" z Action załatwił sprawę
I właśnie ta praktyczność najbardziej mnie przekonała. To model, którego nie trzeba specjalnie „oszczędzać”. Można postawić go na tarasie, balkonie albo nawet zabrać na działkę i po prostu używać na co dzień. Za 100 zł naprawdę trudno znaleźć coś, co wygląda równie stylowo. Mam też wrażenie, że dziś coraz więcej osób właśnie tego szuka — produktów, które wyglądają drogo, ale są dostępne w normalnych cenach.
Jysk wygrywa ceną. Westwing stawia głównie na detale
Po porównaniu obu modeli mam wrażenie, że wszystko sprowadza się do tego, czego właściwie oczekujemy od takich dodatków. Westwing wygrywa jakością materiałów i bardziej luksusowym wykończeniem. Drewno wygląda pięknie i faktycznie robi różnicę, jeśli ktoś zwraca uwagę na takie szczegóły. Ale z drugiej strony Jysk pokazuje, że bardzo podobny efekt można osiągnąć za ułamek tej ceny. I właśnie dlatego model KELDERVIG wydaje mi się dużo bardziej „życiowy”.
Nie kosztuje fortuny, wygląda modnie i spełnia wszystkie podstawowe funkcje. A przy tym nadal daje ten efekt wakacyjnego patio, który teraz jest tak popularny. Mam też wrażenie, że coraz więcej osób zaczyna podchodzić do zakupów właśnie w taki sposób — zamiast przepłacać za markę, wolimy znaleźć tańszy odpowiednik, który daje podobny efekt. I patrząc na te dwa parasole, naprawdę trudno się temu dziwić.









