Nie wiem jak wy, ale ja przez długi czas miałam w zwyczaju wybierać w pralce możliwie najkrótszy program. Wychodziłam z założenia, że skoro urządzenie pracuje krócej, to zużywa mniej prądu, a ja dodatkowo oszczędzam czas. Brzmi logicznie, prawda? Okazuje się jednak, że wcale nie musi tak być. W większości nowoczesnych pralek znajdziemy ustawienie, które pozwala ograniczyć zużycie energii, choć na pierwszy rzut oka wydaje się znacznie mniej ekonomiczne. Warto wiedzieć, jak działa, bo jeden ruch pokrętłem może zrobić sporą różnicę na rachunkach.

Ten program w pralce trwa nawet kilka godzin. Mimo to może zużywać mniej prądu niż krótsze cykle

Przyznam, że kiedy widzę na wyświetlaczu pralki czas przekraczający trzy godziny, pierwsza myśl jest zawsze podobna: po co aż tyle? Przecież nie piorę ubłoconych ubrań po górskiej wyprawie. Skoro mogę mieć je czyste w 30 lub 40 minut, trudno mi przekonać się do kilkukrotnie dłuższego czekania.

Zobacz także:

Tyle że czas pracy pralki nie przekłada się bezpośrednio na ilość zużywanego prądu. Urządzenie nie pobiera przecież jednakowej mocy przez cały cykl, a jednym z najbardziej energochłonnych etapów prania jest podgrzewanie wody. I właśnie tutaj pojawia się rozwiązanie, które może pomóc ograniczyć domowe wydatki.

Chodzi o program ECO 40-60, dostępny w nowoczesnych pralkach. W przeciwieństwie do krótkich cykli, które mają jak najszybciej wyprać ubrania, został on zaprojektowany z myślą o oszczędniejszym gospodarowaniu energią i wodą.

fot. LIGHTFIELD STUDIOS/Adobe Stock

Jego działanie może początkowo wydawać się dość paradoksalne. Pralka pierze dłużej, ale ogranicza energię potrzebną do podgrzewania wody. Wykorzystuje za to więcej czasu na namaczanie i mechaniczne usuwanie zabrudzeń. Dzięki temu może skutecznie wyprać odzież przy mniejszym zużyciu prądu niż część standardowych programów.

Co ciekawe, oznaczenie ECO 40-60 wcale nie znaczy, że urządzenie przez cały cykl utrzymuje temperaturę 40 lub 60°C. Program jest przeznaczony do normalnie zabrudzonych tkanin bawełnianych, które zgodnie z metkami można prać w takich temperaturach. Rzeczywista temperatura wody może być niższa.

Warto jednak pamiętać, że ECO nie musi być tańszy od każdego krótkiego programu. Wiele zależy od modelu pralki, wybranej temperatury i ilości odzieży w bębnie.

Jak ustawić pralkę, żeby zużywała mniej prądu? Sprawdź jedną rzecz przed naciśnięciem START

Odkąd wiem, na czym polega działanie trybu ECO, zupełnie inaczej patrzę na czas wyświetlany na panelu pralki. Zamiast automatycznie wybierać najkrótszy program, wolę najpierw zastanowić się, czy rzeczywiście potrzebuję ekspresowego prania.

Jeśli mam do wyprania większą ilość zwykłych, bawełnianych ubrań i nigdzie mi się nie spieszy, wybrałabym ECO 40-60 zamiast standardowego programu. Nie oznacza to jednak, że całkowicie rezygnuję z krótkich cykli.

Trzeba tylko uważać, żeby nie przeładować bębna. Krótkie programy często są przeznaczone do znacznie mniejszej ilości odzieży niż standardowe. Jeśli wrzucimy do pralki zbyt wiele ubrań, mogą nie doprać się wystarczająco dobrze, a wtedy konieczne będzie kolejne pranie. O oszczędnościach możemy więc zapomnieć.

To też warto sprawdzić: Nie wyrzucam starych firanek, tylko robię z nimi 1 rzecz. Cała szafa pachnie bez kupowana odświeżaczy

Zanim zmienimy ustawienia, warto też zajrzeć do instrukcji urządzenia. Producenci podają w niej informacje o zużyciu energii, wody i zalecanym załadunku poszczególnych programów. Na unijnej etykiecie energetycznej znajdziemy natomiast zużycie prądu na 100 cykli ECO 40-60, dzięki czemu łatwiej zorientować się, ile energii rzeczywiście potrzebuje nasza pralka.

Sama zwróciłabym uwagę jeszcze na temperaturę. Nie każde ubranie wymaga prania w 60°C, a niepotrzebne podgrzewanie wody może zwiększać zużycie energii. Oczywiście w przypadku pościeli, ręczników czy mocno zabrudzonych rzeczy należy uwzględnić wymagania higieniczne i zalecenia producenta tkaniny.