Przed Wszystkimi Świętymi zawsze mam w domu sporo zajęć. Trzeba pomyśleć o kwiatach na cmentarz, zaplanować zakupy, przygotować coś dobrego do jedzenia i jeszcze znaleźć chwilę na porządki. Wiele rodzin, w tym moja, spotyka się wtedy przy wspólnym stole po powrocie z odwiedzania grobów bliskich.
Lubię takie spokojne, rodzinne obiady. Nie potrzebuję wystawnej zastawy ani wymyślnych dekoracji. Wystarczy czysty stół, ładny obrus, świeże kwiaty i ulubione potrawy. Zależy mi jednak, żeby wszystko wyglądało schludnie, szczególnie kiedy zapraszam gości. Niestety, białe tekstylia potrafią sprawić niemiłą niespodziankę. Nawet starannie wyprane i schowane do szafy po kilku miesiącach mogą wyglądać zupełnie inaczej niż wtedy, gdy odkładałyśmy je na półkę. Na szczęście nie zawsze oznacza to konieczność kupowania nowego kompletu.
Zobacz także:
Biały obrus zrobił się żółty po kilku miesiącach w szafie? Oto możliwe przyczyny
Mam w domu kilka obrusów, ale jeden szczególnie lubię. Jest biały, z ozdobnym wzorem i pasuje właściwie do każdej zastawy. Wyciągam go na święta, imieniny i rodzinne spotkania, więc przez większość roku leży starannie złożony w szafie. I właśnie takie rzadko używane tekstylia potrafią z czasem żółknąć. Człowiek jest przekonany, że schował czysty materiał, a po kilku miesiącach odkrywa na nim nieestetyczne przebarwienia. Najbardziej widać je na białych tkaninach, szczególnie w miejscach złożenia.
A dlaczego biały obrus żółknie podczas przechowywania? Powodów może być kilka. Czasami odpowiadają za to pozostałości tłuszczu lub niewypłukanego detergentu. Innym razem znaczenie ma starzenie się włókien, kontakt z nieodpowiednimi materiałami podczas przechowywania albo wilgoć.
Zdarza się również, że obrus wygląda na czysty, ale zostały na nim drobne zabrudzenia po jedzeniu. Nie zawsze widać je od razu. Dopiero po dłuższym czasie pojawiają się żółtawe plamy, które szczególnie rzucają się w oczy na jasnym tle. Przyznam, że kiedyś w takiej sytuacji od razu sięgałam po mocny wybielacz. Teraz mam na to lepszy, a co najważniejsze, domowy sposób.
2 składniki z kuchni pomagają odświeżyć pożółkły obrus. Ten domowy sposób kosztuje grosze, a pomaga odzyskać biel
Do domowego odświeżania białego obrusu wykorzystuję sól i sok z cytryny. Do około 3 litrów wody wsypuję 2 łyżki soli i dokładnie mieszam. Zanurzam obrus tak, żeby cały materiał był równomiernie namoczony. Pozostawiam go na mniej więcej 30 minut, a potem delikatnie poruszam tkaniną w wodzie. Nie szoruję mocno pożółkłych miejsc. Takie tarcie mogłoby uszkodzić delikatne włókna albo pozostawić nieestetyczne ślady, szczególnie na obrusie z ozdobnym splotem.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Po namaczaniu dokładnie płuczę materiał. Dopiero wtedy przechodzę do drugiego składnika. Do osobnej miski z około 3 litrami czystej wody dodaję przecedzony sok z cytryny (z 1 sztuki). Następnie ponownie dokładnie płuczę obrus i piorę go zgodnie z zaleceniami producenta. W przypadku tkanin nadających się do prania w pralce wybieram odpowiedni program i detergent przeznaczony do białych rzeczy.
Biały obrus może wyglądać dobrze przez wiele lat. Wystarczy pamiętać o kilku zasadach przechowywania
Kiedy uda mi się doprowadzić obrus do porządku, nie chcę za kilka miesięcy powtarzać całej pracy. Właśnie dlatego zaczęłam bardziej uważać na sposób prania i przechowywania białych tekstyliów. Przede wszystkim nie odkładam obrusu do szafy zaraz po zakończeniu rodzinnego spotkania. Nawet gdy wygląda na czysty, wolę go wyprać. Niewidoczne pozostałości sosu, tłuszczu czy napojów mogą z czasem zmienić kolor i pozostawić trudne do usunięcia ślady.
Duże znaczenie ma również ilość detergentu. Kiedyś zdarzało mi się wsypywać więcej proszku, bo wydawało mi się, że dzięki temu materiał będzie czystszy. Tymczasem nadmiar środka piorącego może gorzej się wypłukiwać i pozostawać we włóknach. Teraz trzymam się zaleceń na opakowaniu, uwzględniając wielkość wsadu i stopień zabrudzenia. Staram się też nie przepełniać bębna pralki. Obrus potrzebuje miejsca, żeby woda mogła swobodnie przepływać przez materiał.
Przed schowaniem obrus musi być całkowicie suchy. Nawet niewielka ilość wilgoci pozostawiona w złożonej tkaninie sprzyja powstawaniu nieprzyjemnego zapachu, a w niekorzystnych warunkach również pleśni. Właśnie dlatego nie składam go od razu po zdjęciu z suszarki, jeśli mam wątpliwości, czy grubsze fragmenty już wyschły.
To również może cię zainteresować: Nie potrzebuję drogich dyfuzorów, żeby w domu pachniało luksusem. Zaparzam kilka listków, a potem chwytam za mop
Ważne jest także miejsce przechowywania. Najlepiej sprawdza się sucha, czysta szafa, z dala od wilgotnych ścian i intensywnego światła słonecznego. Nie lubię ciasno upychać obrusów między ręcznikami i pościelą. Wolę przeznaczyć im osobną półkę, żeby mniej się gniotły. Do przechowywania delikatniejszych tekstyliów można wykorzystać czystą bawełnianą poszewkę. Taki materiał przepuszcza powietrze i chroni obrus przed kurzem. Unikałabym natomiast długiego przechowywania w przypadkowych foliowych workach, szczególnie gdy w szafie występują wahania wilgotności.

Obserwuj nas na Google







