Co roku obiecuję sobie, że przygotowania do 1 listopada zacznę wcześniej, a potem przychodzą codzienne obowiązki, zakupy, sprzątanie i nagle okazuje się, że do Wszystkich Świętych zostało zaledwie kilka dni. Nie lubię jednak kupować dekoracji w pośpiechu, zwłaszcza gdy ceny gotowych stroików potrafią mocno obciążyć domowy budżet. Wolę poszukać inspiracji i zrobić coś własnymi rękami. Tak było też w tym roku. Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania.

Wszystkich Świętych już za kilka dni, a ja zostawiłam wszystko na ostatnią chwilę. W internecie znalazłam sposób na piękną i niedrogą dekorację

Koniec października zawsze mija mi zdecydowanie za szybko. Trzeba uporządkować groby, wymienić wypalone znicze, usunąć stare kwiaty i pomyśleć o nowych ozdobach. Niby co roku robię dokładnie to samo, a i tak potrafię obudzić się z myślą, że przecież 1 listopada jest już tuż za rogiem.

Zobacz także:

Tym razem postanowiłam nie wpadać w panikę i przede wszystkim nie wydawać pieniędzy na pierwszą gotową wiązankę, którą zobaczę w sklepie. Wiem, że tuż przed świętem łatwo przepłacić, szczególnie gdy zależy nam na czymś większym i bardziej ozdobnym. Zaczęłam więc przeglądać pomysły na samodzielne dekoracje nagrobne. I muszę przyznać, że niektóre naprawdę mnie zaskoczyły. Okazuje się, że nie potrzeba specjalnych umiejętności florystycznych, żeby zwykłe kwiaty prezentowały się pięknie.

Najbardziej podobają mi się kompozycje z naturalnych materiałów. Gałązki, zielone pędy, trochę bluszczu i prosty koszyk potrafią wyglądać znacznie ciekawiej niż plastikowe ozdoby. Co ważne, wiele takich dodatków można znaleźć we własnym ogrodzie albo wykorzystać to, co zostało po jesiennym przycinaniu roślin.

Właśnie na taką inspirację trafiłam ostatnio w mediach społecznościowych. Od razu pomyślałam, że to rozwiązanie dla mnie, bo nie wymaga wielkich zakupów, a pozwala przygotować dekorację z charakterem.

Żywe chryzantemy stawiam na grobach bliskich od lat. Tym razem chciałam jeszcze mocniej podkreślić ich urodę

Nie wyobrażam sobie Wszystkich Świętych bez chryzantem. Lubię je za pełne kwiaty, piękne kolory i to, że nawet pojedyncza doniczka potrafi ozdobić nagrobek. Najczęściej wybieram odmiany o drobnych, gęsto ułożonych kwiatach, które tworzą niemal idealną kulę.

Przez lata po prostu stawiałam doniczkę obok zniczy i na tym kończyłam dekorowanie. Wyglądało to schludnie, ale ostatnio zachciało mi się małych zmian. Nie zależało mi na zasłanianiu kwiatów kokardami ani dokładaniu sztucznych ozdób, ale na czymś naturalnym, co sprawi, że chryzantemy będą wyglądały jak większa, starannie ułożona kompozycja. I właśnie wtedy przekonałam się, że czasem wystarczy zmienić sposób ich wyeksponowania.

Najważniejsza jest sama roślina. Do takiej dekoracji najlepiej nadaje się gęsta, zdrowa chryzantema o ładnym, zaokrąglonym pokroju. Nie trzeba kupować kilku doniczek ani wybierać najdroższej odmiany. Nawet jedna okazała roślina może stać się podstawą całej aranżacji.

Zwykła chryzantema zmienia się w okazałą wiązankę na grób. Wystarczy koszyk, kilka gałązek i odrobina zieleni

Pomysł zobaczyłam na profilu @w_moim_malutkim_domu na Instagramie. Autorka pokazała, jak zamienić chryzantemę w plastikowej doniczce w rozłożystą kompozycję, która wygląda niemal jak przygotowana przez florystkę.

Podstawą jest duża, kulista chryzantema oraz wiklinowy koszyk. Roślinę umieszcza się w koszu, a przestrzeń wokół niej wypełnia naturalnymi dodatkami. Potrzebne są też między innymi gałązki wierzby, bluszcz oraz zielone pędy żywotnika.

Najpierw warto dobrać koszyk na tyle szeroki i stabilny, żeby doniczka dobrze w nim stała. Na dnie można umieścić odpowiednią podstawkę, która zatrzyma nadmiar wody po podlewaniu. Chryzantemy nie trzeba przesadzać. Wystarczy wstawić ją do środka, co ułatwi późniejszą pielęgnację.

Następnie przychodzi czas na najciekawszą część. Dłuższe gałązki układa się wokół podstawy kwiatów, kierując je lekko na boki. Niektóre mogą delikatnie wystawać poza krawędź kosza. To właśnie one sprawiają, że całość nabiera szerokości i przypomina rozłożystą wiązankę.

Pomiędzy gałązkami można przepleść bluszcz. Jego zwisające pędy ładnie wypełniają wolne miejsca i łagodzą kształt dekoracji. Z kolei krótsze gałązki iglaków dodają zieleni oraz zasłaniają plastikową doniczkę. Nie trzeba układać wszystkiego idealnie równo. Właśnie lekka nieregularność sprawia, że dekoracja wygląda naturalnie.

Przy mocowaniu dodatków można pomóc sobie drutem florystycznym lub innymi stabilnymi mocowaniami, pilnując, żeby nie uszkodzić rośliny. Gotowy koszyk powinien być dobrze wyważony, szczególnie gdy ma stanąć na cmentarzu, gdzie jesienią często mocno wieje.

To również może cię zainteresować: Zbieram z chodnika, rozdrabniam i zalewam wodą. Przed 1 listopada mam najlepszy płyn do mycia pomnika za 0 zł. Dosłownie lśni

Najbardziej podoba mi się to, że nie trzeba kupować całej torby ozdób. Gdy mamy już chryzantemę, koszyk i kilka gałązek z własnego ogrodu, dodatkowy koszt jest naprawdę niewielki. Co więcej, taka dekoracja ma w sobie coś, czego często brakuje gotowym stroikom. Jest prosta, osobista i przygotowana własnymi rękami. A dla mnie właśnie to ma szczególne znaczenie, kiedy szykuję grób bliskiej osoby na Wszystkich Świętych.