Wysokie ceny, przepełnione plaże i ciągły pośpiech sprawiają, że wiele osób przestaje czuć na all inclusive prawdziwy odpoczynek. Coraz częściej słychać też, że ludzie mają dość wakacji planowanych co do minuty i miejsc, w których wszędzie są tłumy. Właśnie dlatego wielu turystów zaczyna szukać spokojniejszych i bardziej naturalnych sposobów na urlop. Trend micro adventures, który ostatnio podbija Danię, pokazuje, że dziś luksus coraz częściej oznacza zupełnie coś innego.
Ceny all inclusive odstraszają coraz więcej osób. Tłumy i chaos sprawiają, że wielu turystów ma już dość
Mam wrażenie, że wakacje all inclusive zaczęły w ostatnich latach mocno tracić swój dawny urok. Jeszcze kilka sezonów temu wiele osób marzyło o hotelu z ogromnym basenem, kolorowych drinkach i pełnym bufecie od rana do wieczora. Dziś coraz częściej słyszę jednak, że ludzie wracają z takich wyjazdów bardziej zmęczeni niż wypoczęci.
Zobacz także:
Ogromnym problemem stały się przede wszystkim ceny. Rodzinny wyjazd do popularnego kurortu potrafi dziś kosztować kilkanaście tysięcy złotych, a do tego dochodzą jeszcze opłaty za bagaż, transfery czy dodatkowe atrakcje. Wiele osób zaczyna po prostu liczyć, że za podobne pieniądze można zrobić kilka krótszych wyjazdów zamiast jednego tygodnia w hotelu.
Coraz więcej turystów narzeka też na tłok. W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się zdjęcia przepełnionych plaż i kolejek do hotelowych restauracji. Sama mam wrażenie, że część kurortów bardziej przypomina dziś ogromne centra handlowe niż miejsca do prawdziwego odpoczynku.
Wiele osób ma też dość ciągłego pośpiechu związanego z podróżą. Lotniska pełne ludzi, opóźnione loty, stres związany z bagażami i wielogodzinne transfery sprawiają, że urlop zaczyna być bardziej logistycznym wyzwaniem niż przyjemnością. Szczególnie osoby po pięćdziesiątce coraz częściej mówią, że wolą spokojniejsze wyjazdy bez całego tego zamieszania.
Myślę też, że zmieniło się nasze podejście do odpoczynku. Kiedyś luksus oznaczał wielki hotel i egzotyczne kierunki. Dziś dla wielu osób prawdziwym luksusem staje się cisza, brak tłumów i możliwość wypicia porannej kawy w spokojnym miejscu nad wodą. I właśnie taki trend coraz mocniej widać dziś wśród Duńczyków.
Duńczycy pokochali micro adventures. Krótkie wypady do natury stały się tam stylem życia
Moja siostra, która od lat mieszka w Danii mówi, że micro adventures są dziś naprawdę ogromnym trendem. I co ciekawe, nie chodzi wcale o ekstremalne wyprawy czy życie survivalowe. To raczej sposób na prosty odpoczynek blisko natury, bez wielkich kosztów i skomplikowanego planowania.
W praktyce wygląda to bardzo spokojnie. Ludzie biorą rowery, pakują niewielki plecak albo jadą samochodem do miejsca położonego nad jeziorem czy pośród lasów. Często zostają tam tylko przez kilka godzin. Spacerują, grillują, pływają kajakami albo po prostu siedzą na pomoście i odpoczywają od codziennego hałasu.
Dania jest do tego świetnie przygotowana. Można znaleźć mnóstwo bezpłatnych schronisk, drewnianych wiat i miejsc biwakowych. W wielu lokalizacjach są przygotowane ławki, stoły, pomosty i specjalne miejsca na ognisko. Bardzo spodobało mi się też to, że tam wszystko jest pomyślane niezwykle praktycznie.
Moja siostra mówiła mi też, że Duńczycy coraz częściej wybierają właśnie takie krótkie wypady zamiast jednego długiego urlopu w roku. Wolą kilka małych wyjazdów, które naprawdę pozwalają odpocząć psychicznie. I szczerze mówiąc, coś w tym jest. Taki weekend nad wodą bez hałasu miasta potrafi dać więcej spokoju niż tydzień w przepełnionym hotelu.
Najbardziej podoba mi się jednak atmosfera takich miejsc. Nie ma tam pośpiechu ani presji, żeby „zaliczyć” wszystkie atrakcje. Ludzie po prostu zwalniają. Gotują na świeżym powietrzu, siedzą przy ognisku i spędzają czas razem. Coraz częściej mam wrażenie, że właśnie tego dziś najbardziej nam brakuje.
Polska też świetnie nadaje się do micro adventures. Nie trzeba lecieć za granicę, żeby poczuć prawdziwy odpoczynek
Im dłużej słuchałam opowieści o duńskich micro adventures, tym bardziej dochodziłam do wniosku, że przecież w Polsce mamy bardzo podobne możliwości. U nas również nie brakuje jezior, lasów, ścieżek rowerowych i spokojnych miejsc z dala od tłumów.
Świetnie nadają się do tego Mazury, Kaszuby, Podlasie czy Roztocze. W wielu regionach można znaleźć drewniane pomosty, leśne miejsca odpoczynku i pola biwakowe położone dosłownie pośrodku natury. Coraz popularniejsze stają się też małe campingi i kameralne domki ukryte wśród drzew.
Bardzo podoba mi się też rozwój infrastruktury dla rowerzystów. W wielu miejscach powstają piękne trasy prowadzące przez lasy, jeziora i małe miejscowości. Dzięki temu można połączyć aktywny wypoczynek z prawdziwym relaksem. I co najważniejsze, taki wyjazd wcale nie musi kosztować fortuny. Wystarczy spakować termos, kilka rzeczy na zmianę i zaplanować prosty weekend blisko natury. Nawet nocleg w małym domku często kosztuje mniej niż jedna noc w zagranicznym hotelu all inclusive.
Ten artykuł również może ci się spodobać: Loty od 111 zł i ciepły Adriatyk. Już nie Chorwacja, tylko ten kierunek może być wakacyjnym hitem tego lata
Mam też wrażenie, że taki sposób podróżowania daje dużo większą swobodę. Nie trzeba dostosowywać się do godzin posiłków ani tłumu turystów. Można zatrzymać się tam, gdzie naprawdę jest pięknie, usiąść nad wodą i po prostu odpocząć.









