Bardzo lubię urządzać wnętrza i często przekonuję się, że to właśnie dodatki robią największą różnicę. Nie zmieniam mebli co sezon i nie planuję kosztownych remontów. Zamiast tego poluję na niedrogie dekoracje, które potrafią całkowicie odmienić charakter pomieszczenia. Tym razem moją uwagę przyciągnęła nowa kolekcja w Pepco. Największą gwiazdą okazała się lampka w kształcie kwiatu lotosu, która nie tylko pięknie wygląda, ale też daje niezwykle przyjemne, rozproszone światło. To zdecydowanie najtańszy element wyposażenia mojego salonu, a jednocześnie ten, który przyciąga najwięcej spojrzeń.

Pepco stworzyło kolekcję inspirowaną serialem „White Lotus”. Nie mogłam przejść obok niej obojętnie

Kiedy zobaczyłam, że Pepco wypuściło kolekcję inspirowaną klimatem serialu „White Lotus”, od razu wiedziałam, że muszę ją obejrzeć. To jedna z tych produkcji, które zachwycają nie tylko fabułą, ale też przepięknymi wnętrzami. Luksusowe dekoracje, spokojna kolorystyka, motywy inspirowane naturą i nastrojowe oświetlenie sprawiają, że aż ma się ochotę przenieść taki klimat do własnego mieszkania.

Zobacz także:

Największą uwagę zwróciłam na dodatki z motywem lotosu. Wśród nich od razu wypatrzyłam lampkę LED przypominającą rozwijający się kwiat. Wygląda niezwykle elegancko, a jednocześnie subtelnie, dzięki czemu nie przytłacza wnętrza. Białe płatki połączone ze złotą podstawą sprawiają, że wygląda znacznie drożej, niż wskazuje jej cena.

Uwielbiam takie dekoracje. Nie dominują całej aranżacji, ale potrafią całkowicie odmienić charakter pomieszczenia i dodać mu odrobiny luksusu. Najbardziej podoba mi się jednak to, że nie trzeba wydawać fortuny, żeby osiągnąć taki efekt.

Lampka lotos z Pepco kosztuje tylko 55 zł. Wieczorem daje miękkie światło i tworzy niesamowity klimat

Największą gwiazdą tej kolekcji jest lampa LED w kształcie kwiatu lotosu, którą Pepco sprzedaje za 55 zł. Już na sklepowej półce prezentuje się bardzo efektownie, ale dopiero po włączeniu pokazuje pełnię swoich możliwości.

Światło nie jest mocne ani ostre. Wręcz przeciwnie, delikatnie rozprasza się pomiędzy płatkami kwiatu, tworząc miękką poświatę, która od razu ociepla całe pomieszczenie. Wieczorem salon wygląda zupełnie inaczej. Zamiast zwykłego oświetlenia pojawia się przyjemny, relaksujący klimat sprzyjający odpoczynkowi.

Bardzo spodobało mi się również samo wykonanie lampki. Białe płatki zestawiono ze złotą podstawą, dzięki czemu całość wygląda elegancko i nowocześnie. To jeden z tych dodatków, które bez problemu odnajdą się zarówno w minimalistycznych, skandynawskich wnętrzach, jak i w aranżacjach glamour czy modern classic.

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, że jest to najtańsza lampa w moim salonie. Mam modele kosztujące dwa, a nawet trzy razy więcej, a mimo to właśnie ta przyciąga największą uwagę wszystkich gości. Wielu znajomych było przekonanych, że kupiłam ją w sklepie z designerskim wyposażeniem wnętrz.

Dobre oświetlenie potrafi całkowicie odmienić wnętrze. To dlatego nigdy nie kończę na lampie sufitowej

Z biegiem czasu przekonałam się, że nawet najpiękniej urządzone mieszkanie nie będzie wyglądało dobrze, jeśli zabraknie odpowiedniego oświetlenia. Sama lampa sufitowa zazwyczaj daje zbyt mocne, jednolite światło, przez co wnętrze wydaje się chłodne i mało przytulne.

Właśnie dlatego coraz częściej sięgam po dodatkowe źródła światła. Lampki stołowe, niewielkie lampiony czy dekoracyjne oświetlenie LED sprawiają, że wieczorem mieszkanie staje się znacznie bardziej klimatyczne. Miękkie światło pomaga się wyciszyć, odpocząć po całym dniu i buduje przyjemną atmosferę.

Takie dodatki mają jeszcze jedną zaletę. Potrafią optycznie ocieplić wnętrze i nadać mu bardziej luksusowego charakteru bez konieczności wymiany mebli czy kosztownego remontu. Wystarczy ustawić lampkę na komodzie, stoliku kawowym albo szafce nocnej, aby całe pomieszczenie zaczęło wyglądać zupełnie inaczej.

Kiedy byłam w Pepco, moją uwagę zwrócił także ten ryflowany stolik: Nawet lampę w sypialni mam droższą od tego ryflowanego stolika. Złote detale to luksus, Pepco ma najtaniej w sieci

Moim zdaniem właśnie dlatego warto zwracać uwagę na takie niepozorne dekoracje. Za 55 zł udało mi się znaleźć lampkę, która każdego wieczoru tworzy w salonie atmosferę niczym w ekskluzywnym hotelu. To kolejny dowód na to, że najciekawsze wnętrzarskie perełki wcale nie muszą kosztować majątku.