Z każdym sezonem coraz bardziej przekonuję się, że balkon nie musi być pełen wymagających roślin, żeby wyglądał pięknie. Najbardziej lubię przestrzenie, które są zielone, przytulne i nie wymagają codziennej pielęgnacji. Kilka dobrze dobranych dodatków potrafi całkowicie odmienić nawet niewielki balkon w bloku. Właśnie dlatego podczas zakupów coraz częściej szukam dekoracji, które są jednocześnie praktyczne i efektowne. Ostatnio znalazłam coś, co idealnie wpisuje się w tę filozofię.
Roślina z Jysk okazała się rozwiązaniem mojego balkonowego problemu. Południowa ekspozycja przestała być przeszkodą
Mój balkon wychodzi dokładnie na południową stronę i przez długi czas była to dla mnie prawdziwa zmora. Próbowałam sadzić różne kwiaty i ozdobne trawy, ale większość z nich po kilku tygodniach wyglądała znacznie gorzej niż w dniu zakupu. Jasne, istnieją gatunki stworzone do pełnego słońca, jednak najwyraźniej nie mam do nich ręki. Nawet kiedy bardzo się starałam, coś zawsze szło nie tak. W końcu doszłam do wniosku, że zamiast kolejny raz walczyć z naturą, poszukam rozwiązania, które po prostu będzie bezproblemowe.
Zobacz także:
Podczas jednej z wizyt w Jysk od razu zwróciłam uwagę na wysoką sztuczną roślinę imitującą ozdobną trawę. Wyglądała bardzo naturalnie i od razu wyobraziłam ją sobie stojącą obok mojego balkonowego fotela. Producent przygotował dwa warianty wysokości – 90 oraz 150 cm. Ostatecznie zdecydowałam się na niższą wersję, bo uznałam, że przy moim metrażu będzie wyglądała najbardziej proporcjonalnie. Ma około 20 cm średnicy i stoi w niewielkiej, czarnej doniczce, dzięki czemu bez problemu zmieściła się w wybranym miejscu.
fot. archiwum prywatne/story.pl
Najbardziej przekonało mnie jednak to, że nie muszę już pamiętać o podlewaniu ani martwić się, czy kolejny upalny dzień zniszczy roślinę. Za swój egzemplarz zapłaciłam 50 zł i naprawdę miałam poczucie, że to dobrze wydane pieniądze. Od razu pomyślałam, że jedna sztuka to chyba za mało. Im dłużej patrzę na swój balkon, tym częściej łapię się na tym, że planuję dokupić jeszcze kilka takich traw, żeby stworzyć zielony kącik bez żadnych obowiązków związanych z pielęgnacją.
fot. jysk.pl
Sztuczna roślina cieszy się dużą popularnością. Liczba opinii tylko utwierdziła mnie w wyborze
Zanim zdecydowałam się na zakup, zajrzałam jeszcze do opinii innych klientów. Okazało się, że produkt ma średnią ocen 4,5 na 5 gwiazdek i został oceniony już 58 razy. Taka liczba recenzji tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie jestem jedyną osobą, której spodobał się ten pomysł. Nic dziwnego, bo to dekoracja, która świetnie wpisuje się w trend prostych i bezproblemowych aranżacji.
Te opinie najbardziej przekonały mnie do zakupu:
Trawka bardzo realistyczna. Bardzo ładnie się prezentuje.
Trawa jest przepiękna, wygląda naprawdę jak żywa, kupiłam jedna sztukę na zadaszony taras, ale dokupię jeszcze 2 do domu. Polecam, bo warto.
Dobrze wygląda, da się trochę ułożyć. Ciężka doniczka na plus, bo się nie przewraca. Polecam.
Pepco też ma w ofercie prawdziwe perełki. Zobacz: 15 zł w Pepco i szafa "powiększyła" się x3. Upchałam tu wszystkie letnie ciuchy i jeszcze jest miejsce
Roślina z Jysk odmieniła mój balkon na dobre. Coraz częściej wyobrażam ją sobie także we wnętrzach
Największą satysfakcję poczułam wtedy, kiedy ustawiłam ją w docelowym miejscu. Postawiłam ją w rogu balkonu, tuż obok fotela i niewielkiego stolika. Wystarczyła jedna taka dekoracja, żeby cała przestrzeń nabrała bardziej uporządkowanego i przytulnego charakteru. Zielone źdźbła pięknie przełamują jasne ściany i drewniane dodatki, a całość wygląda tak, jakby rosła tam od dawna.
Mimo że według producenta roślina została stworzona przede wszystkim z myślą o balkonach i tarasach, ponieważ nie wymaga pielęgnacji i jest odporna na promieniowanie UV, moim zdaniem równie dobrze odnajdzie się we wnętrzach. Od kilku dni coraz częściej zastanawiam się, czy nie kupić drugiego egzemplarza właśnie do łazienki. Ten mniejszy, 90-centymetrowy wariant idealnie wyglądałby ustawiony na podłodze, w rogu pomieszczenia, na jasnych płytkach. Taki zielony akcent potrafi całkowicie odmienić wnętrze, nawet jeśli nie ma w nim okna albo warunków do uprawy żywych roślin.
Coraz bardziej przekonuję się też do tego, że taka sztuczna roślina sprawdzi się praktycznie w każdym pomieszczeniu. Bez problemu wyobrażam ją sobie również w salonie, sypialni, przedpokoju czy domowym gabinecie. Dzięki temu, że ma prostą formę i przypomina ozdobną trawę, łatwo dopasować ją do nowoczesnych, skandynawskich czy minimalistycznych aranżacji.

Obserwuj nas na Google







