Sezon grzewczy co roku oznacza dla wielu gospodarstw domowych stres związany z kosztami ogrzewania. Zwłaszcza pellet w tym roku osiąga bardzo wysokie ceny, a jego dostępność jest ograniczona. W takiej sytuacji coraz więcej osób szuka tańszych alternatyw w internecie. To właśnie tam, obok legalnych ofert, pojawia się coraz więcej pułapek zastawianych przez oszustów. Fałszywe sklepy, atrakcyjne ceny i presja czasu sprawiają, że nawet ostrożni konsumenci potrafią stracić czujność.

Tani pellet? Uważaj na atrakcyjne okazje

Internetowe oszustwa związane z opałem przestały mieć formę prymitywnych ogłoszeń publikowanych na przypadkowych portalach. Dziś to często profesjonalnie wyglądające sklepy online, z regulaminami, zdjęciami produktów i danymi firm, które na pierwszy rzut oka nie wzbudzają podejrzeń. Kluczowym elementem jest cena – wyraźnie niższa niż rynkowa, często opatrzona hasłem „ostatnie sztuki” albo „promocja tylko dziś”. Kupujący, obawiając się dalszych podwyżek, podejmują decyzję szybko, bez dokładnej weryfikacji sprzedawcy.

Zobacz także:

Przestępcy nie ograniczają się już do prostych ogłoszeń. Coraz częściej tworzą strony łudząco podobne do tych, które należą do legalnych firm. Zmieniony jest tylko adres domeny – czasem różni go jedna litera, myślnik albo końcówka. Ceny ustawiają znacznie poniżej rynkowych. Dla wielu kupujących brzmi to jak dobra okazja – i właśnie na to liczą – mówi st. asp. Łukasz Porębski z dolnośląskiej policji (TVP Info).

Tego typu działania sprawiają, że granica między prawdziwą ofertą a oszustwem staje się coraz trudniejsza do zauważenia.

Jedna transakcja, a pieniędzy już nie ma

Jedną z ofiar oszustwa padła 49-letnia kobieta z powiatu lubińskiego w województwie dolnośląskim. W internecie natrafiła na ofertę sprzedaży opału w cenie, która wydała jej się wyjątkowo korzystna na tle innych propozycji dostępnych na rynku. Strona sprawiała wrażenie rzetelnej, dlatego kobieta zdecydowała się sfinalizować transakcję i wykonała przelew na wskazany rachunek bankowy.

Problem pojawił się wtedy, gdy mimo upływu czasu zamówiony towar nie został dostarczony. Zaniepokojona kobieta postanowiła skontaktować się z firmą, na którą powoływała się strona internetowa. W trakcie rozmowy dowiedziała się, że przedsiębiorstwo nie prowadzi sprzedaży opału, a podany numer konta nie ma z nim nic wspólnego. Dopiero wtedy stało się jasne, że doszło do oszustwa.

Jak przyznała później, nie sprawdziła wcześniej opinii o sprzedawcy ani nie upewniła się, czy strona, z której korzystała, jest autentyczna. O decyzji zakupowej przesądziła atrakcyjna cena.

Jak nie dać się nabrać i chronić domowy budżet

Podstawą bezpieczeństwa jest ostrożność i zdrowy sceptycyzm wobec „zbyt dobrych” ofert. Przed zakupem warto dokładnie sprawdzić dane sprzedawcy, numer NIP, adres siedziby i numer telefonu, a także porównać je z informacjami dostępnymi w oficjalnych rejestrach.

Należy zwrócić uwagę na adres strony internetowej – nawet drobna różnica w domenie może świadczyć o oszustwie. Bezpieczniejszym rozwiązaniem jest płatność przy odbiorze lub korzystanie z form płatności, które dają możliwość odzyskania środków. Warto też zachować całą korespondencję i potwierdzenia przelewów, bo mogą być niezbędne w razie zgłoszenia sprawy organom ścigania. Najważniejsza zasada pozostaje jednak niezmienna: jeśli oferta wydaje się zbyt atrakcyjna, by była prawdziwa, najprawdopodobniej taka właśnie jest.

Źródło: TVP Info