Naleśniki brzmią jak najprostsze danie świata, ale każdy, kto choć raz próbował zrobić je naprawdę cienkie i równe, wie, że potrafią dać w kość. Za gęste ciasto, za mocno rozgrzana patelnia, zbyt gruba warstwa, przypalone brzegi albo naleśnik, który rozrywa się przy przewracaniu — ten scenariusz zna chyba każdy. Dlatego gdy zobaczyłam w KiK naleśnikarkę Giles & Posner za 60 zł, od razu pomyślałam, że to może być jeden z tych kuchennych gadżetów, które naprawdę mają sens. Produkt jest dostępny na stronie KiK jako naleśnikarka Giles & Posner 600 W, model EK6699.
Największa różnica polega na tym, że tu nie wylewasz ciasta na patelnię i nie próbujesz rozprowadzić go idealnie cienką warstwą. Zasada działania jest znacznie prostsza. Podgrzewasz urządzenie, zanurzasz jego powierzchnię na chwilę w cieście, odwracasz i pieczesz. Dzięki temu naleśnik wychodzi cienki, równy i bez nadmiaru tłuszczu. Brzmi jak mały trik, ale w praktyce może całkowicie zmienić sposób przygotowywania śniadań.
Zobacz także:
Naleśniki bez stresu i bez chlapania po kuchni
Klasyczne smażenie naleśników ma swój urok, ale bywa męczące. Trzeba pilnować temperatury, szybko obracać patelnią, dolewać ciasto, poprawiać brzegi i uważać, żeby nic się nie przypaliło. Przy większej rodzinie robi się z tego całkiem długa operacja.
Naleśnikarka z KiK ma 20-centymetrową aluminiową powierzchnię do pieczenia. To rozmiar idealny na śniadaniowe naleśniki, deserowe placuszki albo szybkie przekąski dla dzieci. Nie są ogromne, ale właśnie dlatego dobrze sprawdzają się wtedy, gdy chcesz przygotować kilka porcji bez bałaganu i bez wyciągania dużej patelni.
Urządzenie ma moc 600 W, więc zostało stworzone do szybkiego pieczenia cienkich naleśników. Producent podkreśla, że można przygotować je w kilka sekund. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że cały proces jest bardziej przewidywalny. Nie trzeba mieć wprawy jak w naleśnikarni, żeby uzyskać równą warstwę ciasta.
fot. KiK.pl
Powłoka nieprzywierająca to największa wygoda
Jednym z najważniejszych elementów tej naleśnikarki jest powłoka nieprzywierająca wolna od PFAS. Dzięki niej naleśniki łatwo odchodzą od powierzchni, a do pieczenia można używać mniej tłuszczu. To dobra wiadomość nie tylko dla osób, które chcą jeść lżej, ale też dla tych, które nie lubią szorowania przypalonej patelni.
Przy zwykłej patelni często trzeba dolewać olej przed kolejnymi porcjami. Tutaj powierzchnia została zaprojektowana tak, by ciasto nie przywierało i łatwo się odklejało. To szczególnie ważne przy bardzo cienkich naleśnikach, bo właśnie one najczęściej się rwą.
Taki sprzęt może być też dobrym rozwiązaniem dla początkujących. Jeśli do tej pory unikałaś robienia naleśników, bo wychodziły za grube albo rozpadały się przy przewracaniu, naleśnikarka może zdjąć z ciebie sporą część tego problemu. Wystarczy przygotować dość płynne ciasto i dać urządzeniu chwilę na nagrzanie. Naleśniki można zabrać ze sobą również na piknik. Ja już nie siłuję się z lodówką, tylko biorę na działkę ten lekki wózeczek z Action.
Mały sprzęt, który nie zajmie pół kuchni
Wiele kuchennych gadżetów wygląda świetnie w sklepie, ale po zakupie okazuje się, że nie ma ich gdzie trzymać. Tutaj jest inaczej. Naleśnikarka ma wymiary około 20 cm głębokości, 39 cm długości i 6 cm wysokości. Jest więc stosunkowo płaska i łatwa do schowania w szafce.
To duży plus, zwłaszcza w małych kuchniach. Nie każdy ma miejsce na duże urządzenia do gofrów, opiekacze, grille i roboty kuchenne. Ten model nie powinien sprawić większego problemu z przechowywaniem. Można wsunąć go do szuflady, szafki albo trzymać pionowo obok innych sprzętów.
Na wygodę wpływa też pewny uchwyt. Podczas pieczenia naleśników trzymasz urządzenie w dłoni, dlatego stabilność jest bardzo ważna. Wskaźniki pracy pomagają kontrolować, czy sprzęt jest gotowy do użycia. To drobiazg, ale właśnie takie szczegóły sprawiają, że korzystanie z urządzenia jest mniej stresujące.
Za 60 zł można ułatwić sobie śniadania
Cena 60 zł sprawia, że naleśnikarka Giles & Posner z KiK wpada do kategorii niedrogich, ale praktycznych kuchennych gadżetów. To nie jest sprzęt, który trzeba analizować tygodniami przed zakupem. Jeśli w twoim domu naleśniki pojawiają się regularnie, taki wydatek może szybko się zwrócić w postaci wygody i zaoszczędzonego czasu.
Naleśniki można podawać na dziesiątki sposobów. Na słodko z twarogiem, dżemem, owocami, kremem czekoladowym albo jogurtem. Na wytrawnie z serem, warzywami, kurczakiem czy szpinakiem. Cienkie placki przydają się też do krokietów, roladek i szybkich lunchboxów.
Właśnie dlatego takie urządzenie może sprawdzić się nie tylko u osób, które lubią słodkie śniadania. To sprzęt dla każdego, kto lubi mieć pod ręką bazę do prostych posiłków. Wystarczy jedno ciasto, kilka dodatków i w krótkim czasie można przygotować coś dla całej rodziny.
Mama zobaczyła i od razu chciała taką samą
Najlepsze kuchenne gadżety poznaje się po tym, że ktoś widzi je w akcji i natychmiast pyta, gdzie można kupić taki sam. W przypadku tej naleśnikarki trudno się dziwić. Efekt jest bardzo przyjemny: cienkie naleśniki wychodzą szybko, są równe i nie wymagają nerwowego manewrowania patelnią.
To może być świetny pomysł także dla starszych osób, które lubią gotować, ale nie chcą już długo stać przy kuchence. Zamiast ciężkiej patelni wystarczy lekkie urządzenie z uchwytem. Sam sposób obsługi jest intuicyjny: podgrzać, zanurzyć, odwrócić, upiec. Bez skomplikowanych ustawień i bez dużej liczby elementów.
Nie bez znaczenia jest też wygląd. Jasnoróżowy kolor sprawia, że sprzęt prezentuje się uroczo i trochę retro. Dla wielu osób nie będzie to najważniejszy argument, ale miło, gdy praktyczne urządzenie po prostu dobrze wygląda.
Dla kogo będzie najlepsza?
Naleśnikarka z KiK najbardziej spodoba się osobom, które często robią naleśniki, ale nie lubią bałaganu przy smażeniu. Docenią ją rodzice, osoby zabiegane, studenci i wszyscy, którzy chcą przygotować szybkie śniadanie bez wyciągania kilku naczyń.
Sprawdzi się też wtedy, gdy lubisz bardzo cienkie naleśniki. Na klasycznej patelni taki efekt wymaga wprawy. Tutaj urządzenie samo pomaga uzyskać cienką warstwę, bo powierzchnia zbiera tylko tyle ciasta, ile potrzeba.
Nie jest to sprzęt niezbędny w każdej kuchni, ale zdecydowanie należy do tych, które potrafią uprzyjemnić codzienne gotowanie. Jeśli naleśniki pojawiają się u ciebie częściej niż raz na kilka miesięcy, taki gadżet może okazać się naprawdę trafionym zakupem.
Mała naleśnikarka, duża zmiana w kuchni
Naleśnikarka Giles & Posner 600 W z KiK to prosty sprzęt za 60 zł, który rozwiązuje kilka typowych problemów naraz. Pomaga robić cienkie naleśniki, ogranicza ilość tłuszczu, zmniejsza bałagan i nie wymaga dużej wprawy. Ma 20-centymetrową powierzchnię do pieczenia, nieprzywierającą powłokę wolną od PFAS, wygodny uchwyt i kompaktowe wymiary.
To dokładnie taki gadżet, który na początku wydaje się tylko ciekawostką, a później okazuje się, że sięgasz po niego znacznie częściej, niż planowałaś. Na śniadanie, deser, przekąskę, kolację albo wtedy, gdy dzieci proszą o coś słodkiego „na szybko”. Za 60 zł można dostać urządzenie, które naprawdę ułatwia przygotowywanie jednego z najbardziej lubianych domowych dań.








