Dni stają się coraz chłodniejsze, krótsze i bardziej ponure, więc to ostatni dzwonek, żeby odświeżyć garderobę na sezon jesienno-zimowy. Na pierwszy plan wracają oczywiście grube, otulające swetry, kardigany i bluzy, ale warto pomyśleć też o cieńszych ubraniach. To właśnie one świetnie sprawdzają się później w stylizacjach warstwowych i pozwalają lepiej przygotować szafę na zmienną pogodę. Sama właśnie uzupełniam swoje zapasy na najbliższe miesiące. Prawdziwą perełkę dorwałam ostatnio w Lidlu.

Bluzka funkcyjna z Lidla leży na mnie jak druga skóra. Wzięłam od razu dwie, bo takie tanie

Przeglądając stronę Lidla, trafiłam na bluzkę funkcyjną z długim rękawem i od razu pomyślałam, że będzie strzałem w dziesiątkę na sezon jesienno-zimowy. W chłodniejszych miesiącach uwielbiam ubierać się na cebulkę. Zaczynam od cienkiej warstwy znajdującej się blisko ciała, a dopiero później dokładam sweter, bluzę czy kardigan. Ta bluzka idealnie nadaje się właśnie na taką bazę.

Zobacz także:

Najbardziej spodobał mi się jej krój. Bluzka przylega do ciała, ale nie daje mi nieprzyjemnego uczucia mocnego ucisku. Materiał dobrze dopasowuje się do sylwetki i daje efekt drugiej skóry. Mogę swobodnie ruszać rękami, schylać się czy wykonywać codzienne czynności i nic mnie nie krępuje.

Dopasowany krój ma jeszcze jedną zaletę. Bez problemu zakładam na tę bluzkę kolejne ubrania, a pod spodem nic nie tworzy niepotrzebnej objętości. Właśnie dlatego widzę ją przede wszystkim pod luźniejszym swetrem, bluzą czy kardiganem. Sama bluzka ma długie rękawy, więc dobrze wpisuje się w moje jesienne i zimowe zestawy warstwowe.

Do zakupu ostatecznie przekonała mnie cena. Bluzka z Lidla kosztuje tylko 45,99 zł, co przy jej funkcjach uważam za naprawdę niewiele. Nie skończyło się więc na jednej sztuce. Od razu zamówiłam obie dostępne wersje kolorystyczne i już wiem, że każdą wykorzystam jesienią oraz zimą.

fot. lidl.pl

Niepozorna bluzeczka kryje kilka praktycznych technologii. DryAct i specjalne strefy mają konkretne zadanie

Przy bluzce, która ma być noszona blisko ciała, liczy się dla mnie nie tylko wygodny krój. Ważne jest też to, jak zachowuje się materiał podczas całego dnia, a tutaj Lidl zastosował kilka ciekawych rozwiązań. Jednym z nich jest przędza DryAct, której zadaniem jest sprawne odprowadzanie wilgoci ze skóry. Wilgoć jest rozprowadzana po zewnętrznej stronie materiału, dzięki czemu może on szybciej wysychać. Ma to pomagać w zachowaniu większego komfortu zarówno podczas aktywności, jak i przy dłuższym noszeniu.

Na klatce piersiowej oraz plecach znajdują się dodatkowo specjalne strefy wentylacyjne o luźniejszym splocie. Zostały rozmieszczone właśnie tam, gdzie potrzebna jest lepsza cyrkulacja powietrza. Takie rozwiązanie ma ograniczać uczucie przegrzania oraz nieprzyjemne przyklejanie się materiału do ciała podczas większego wysiłku.

Dla mnie bardzo ciekawa jest również bezszwowa konstrukcja Seamless. Brak uciążliwych szwów bocznych oznacza mniej miejsc, które mogłyby uciskać albo ocierać skórę. Przy bluzce noszonej bezpośrednio na ciele ma to spore znaczenie, szczególnie gdy zostaje na mnie przez większą część dnia. Materiał jest przy tym miękki i przyjemny w dotyku. Producent wspomina również o rozwiązaniu Easy Motion, które odpowiada za elastyczne dopasowanie i swobodę ruchów.

Wszystkie te funkcje sprawiają, że nie jest to po prostu zwykła cienka bluzka z długim rękawem. Została pomyślana przede wszystkim jako funkcjonalna warstwa bazowa, która ma radzić sobie z wilgocią, zapewniać wentylację i nie przeszkadzać podczas ruchu. Właśnie tego oczekuję od ubrania, które jesienią i zimą ma znaleźć się pod kolejnymi warstwami.

Lidl ma więcej modowych perełek. Zerknij też na ten płaszcz: Jak teściowa pochwaliła, to płaszcz z Lidla musi wyglądać bosko. Pikowany, wodoodporny i w jesiennym kolorze, a tanioszka

Bluzka funkcyjna z długim rękawem jest dostępna w dwóch kolorach. Oba sprawdzą mi się jako baza pod jesienne ubrania

Bluzka funkcyjna z Lidla występuje w dwóch wariantach kolorystycznych: miętowym i czarnym. Wzięłam oba, bo każdy z nich ma trochę inny charakter. Czerń jest klasyczna i bardzo uniwersalna, natomiast mięta wygląda świeżej i trochę lżej.

Przez większość czasu kolor nie będzie miał dla mnie aż takiego znaczenia, bo bluzki zamierzam nosić jako pierwszą warstwę pod swetrami, bluzami i innymi cieplejszymi ubraniami. Czasem jednak założę je pod rozpinany kardigan, wtedy część bluzki będzie już widoczna i kolor zacznie grać większą rolę.

Czarna wersja sprawdzi się praktycznie ze wszystkim i będzie dobrą bazą do bardziej klasycznych stylizacji. Miętowa jest delikatniejsza i chętnie połączę ją z jasnymi kardiganami, kremem, beżem czy szarością. Fajnie, że Lidl dał do wyboru dwa tak różne warianty, bo dzięki temu nie mam dwóch identycznych baz, tylko mogę dopasować kolor do reszty ubrań.