Moda na PRL trwa w najlepsze. Styl lat 60., 70. i 80. wraca nie tylko w meblach czy ubraniach, ale też w gadżetach, które przez dekady kurzyły się w domach naszych rodziców i dziadków. Jednym z nich jest klasyczna maszyna do szycia marki Singer – ikona epoki i sprzęt, bez którego nie istniała kiedyś żadna porządna gospodyni domowa. Dziś – w dobie zainteresowania przedmiotami z duszą – taki gadżet może być wart nawet kilkaset złotych. I to nie tylko dla kolekcjonerów.
Gadżet z PRL-u wraca do łask. Maszyna Singer znów w modzie
W czasach PRL-u maszyna do szycia była marzeniem wielu kobiet. Singer, Łucznik, czy inne marki dostępne na rynku miały nie tylko praktyczne zastosowanie, ale też pełniły funkcję ozdobną. Szczególnie pożądane były modele z żeliwną podstawą, drewnianym blatem i małą szufladką na akcesoria. W wielu domach nadal można znaleźć takie egzemplarze – schowane na strychu, w piwnicy albo w kącie starego pokoju. To właśnie te sprzęty dziś wracają na salony – dosłownie i w przenośni.
Zobacz także:
Współcześnie maszyna do szycia z PRL-u to nie tylko wspomnienie dzieciństwa, ale też stylowy dodatek do mieszkania. Coraz częściej można spotkać je w kawiarniach w stylu retro, butikach vintage czy jako designerski mebel w salonie. Połączenie czarnego metalu i naturalnego drewna doskonale wpisuje się w obecne trendy wnętrzarskie.
Nie brakuje też osób, które wciąż używają tych maszyn – ręczne szycie wraca do łask, a stare modele uchodzą za bardziej solidne niż nowoczesne odpowiedniki. Dla niektórych to też okazja, by po latach znów uszyć coś samodzielnie – firanki, obrus, a nawet ubrania.
Maszyna Singer może być warta nawet 1000 zł. Ile kosztuje dziś taki gadżet z PRL-u?
Jeśli w twoim domu wciąż znajduje się stara maszyna Singer, warto ją sprawdzić – szczególnie, jeśli jest kompletna, z oryginalnym stolikiem i żeliwną podstawą. Na popularnych portalach aukcyjnych ceny takich zestawów zaczynają się od około 250 zł za samą maszynę, ale bardziej zadbane egzemplarze mogą kosztować nawet 950–1000 zł. Sam stolik – bez maszyny – to wydatek rzędu 400–600 zł.
Niektóre osoby sprzedają nawet pojedyncze elementy, jak metalowe nogi czy drewniane blaty – bo i one cieszą się sporym zainteresowaniem. Rzemieślnicy chętnie wykorzystują je do tworzenia mebli, stolików kawowych czy konsoli w stylu industrialnym.
Moda na gadżety z PRL-u nie słabnie – wręcz przeciwnie. Rośnie wartość nawet tych przedmiotów, które kiedyś uznawano za bezużyteczne. Dlatego warto zajrzeć na strych, do piwnicy albo do mieszkania dziadków. Może się okazać, że wśród kurzu i wspomnień kryje się coś naprawdę cennego – nie tylko sentymentalnie, ale i finansowo.









