Karp od lat był symbolem wigilijnej tradycji. Bez względu na mody kulinarne i zmieniające się gusta, pojawiał się na niemal każdym polskim stole 24 grudnia. Ale w 2025 roku coś się zmienia. Choć ceny karpia nie wzrosły, jego obecność w sprzedaży jest znacznie mniej widoczna niż w poprzednich sezonach. Wszystko przez trudności, z jakimi borykali się hodowcy. Do tego coraz więcej osób wybiera inne, często zdrowsze i łatwiejsze w przygotowaniu ryby.
Ceny karpia na Boże Narodzenie 2025. Dostępność zaskakuje
Wszystko wskazywało na to, że ceny karpia w 2025 roku będą wyższe. Susza, zimna wiosna, niska jakość narybku i coraz wyższe koszty transportu — ten zestaw brzmi jak przepis na drożyznę. A jednak, wbrew prognozom, ceny karpia pozostały na poziomie zeszłego roku. Według danych Faktu, za patroszonego karpia z głową nadal płaci się około 38 zł/kg. Karp bez głowy to koszt 48 zł/kg. Najdroższy jest filet bez kręgosłupa — aż 56 zł/kg.
Zobacz także:
Na pierwszy rzut oka nie widać więc zmian, ale wystarczy spojrzeć na rynek szerzej. Ryb jest po prostu mniej. Odłowy jesienne potwierdziły, że karpie w tym roku są mniejsze, a ich liczba — niższa. Warunki do hodowli były wyjątkowo trudne. W maju karpie nie przybierały na masie tak, jak powinny, a niski poziom wód w stawach nie pozwalał na optymalne warunki rozwoju.
Sprzedawcy i hodowcy nie zdecydowali się jednak na podniesienie cen. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: Polacy nie są już tak przywiązani do karpia jak dawniej. Rosnąca konkurencja ze strony innych ryb oraz zmiany w stylu życia sprawiają, że coraz więcej osób szuka alternatyw — zarówno ze względów zdrowotnych, jak i praktycznych.
Czy karp odda miejsce innym rybom na świątecznym stole?
Coraz więcej wskazuje na to, że karp może powoli tracić pozycję lidera wśród świątecznych ryb. Choć ceny karpia są stabilne, sam produkt nie jest już tak pożądany jak kiedyś. W grę wchodzi wygoda, smak, dostępność i zdrowie.
Polacy coraz chętniej sięgają po ryby gotowe — filety, produkty pakowane próżniowo, a nawet mrożone porcje dań rybnych. Chodzi o oszczędność czasu i wygodę, bo nie każdy ma ochotę na patroszenie i usuwanie ości w wigilijny wieczór.
Ciekawą alternatywą staje się leszcz. Przez lata niedoceniany, dziś wraca na stoły dzięki niskiej cenie i dobrej wartości odżywczej. Co prawda trzeba znać sposób, jak pozbyć się charakterystycznego zapachu mułu, ale dla wielu osób to już nie problem. Popularność zdobywa także szczupak — zdrowy, chudy, o wyrazistym smaku. Problem w tym, że w sklepach nadal jest go niewiele, a jego cena potrafi odstraszyć.
Warto też wspomnieć o krewetkach. Za kilogram filetu z karpia bez kręgosłupa (56 zł/kg) można kupić tyle samo tych owoców morza. Dla wielu osób to bardziej atrakcyjna i mniej problematyczna opcja.
Zmiany widać też w nawykach zakupowych — coraz rzadziej ryby kupuje się na ostatnią chwilę, bezpośrednio z wanny na bazarze. Coraz więcej osób sięga po sprawdzone źródła i produkty, które wystarczy wrzucić do piekarnika lub usmażyć tuż przed kolacją.









