Chodzi o wsparcie, które może dostać pracodawca lub przedsiębiorca za zatrudnienie osoby skierowanej przez urząd pracy. Dofinansowanie dla firm może wynosić maksymalnie połowę minimalnego wynagrodzenia miesięcznie, a w przypadku bezrobotnych po 50. roku życia przysługuje przez 12 miesięcy. Po zakończeniu refundacji pracodawca musi jeszcze utrzymać zatrudnienie przez wymagany czas, najczęściej przez kolejne 6 miesięcy.

Dla firm to konkretna ulga w kosztach. Dla osób po 50-tce to może być szansa na powrót do normalności

Nie ma co udawać, że zatrudnienie nowej osoby nie wiąże się z kosztami. Pensja, składki, wdrożenie, czas poświęcony na szkolenie — to wszystko sprawia, że część firm bardzo ostrożnie podejmuje decyzje kadrowe. Dofinansowanie ma więc zachęcić pracodawców, żeby spojrzeli przychylniej na kandydatów po 50. roku życia.

Zobacz także:

Dla mnie najważniejsze jest jednak to, co taka informacja oznacza dla ludzi. Moja ciocia jest po 50-tce, a więc niedużo zostało jej do emerytury i bardzo ucieszyła się na tę wiadomość. Od dawna powtarza, że chciałaby jeszcze normalnie pracować, mieć swoje obowiązki, kontakt z ludźmi i poczucie, że jest potrzebna. Teraz ma nadzieję, że skoro firma może dostać dopłatę do jej wynagrodzenia, łatwiej będzie jej przejść przez rekrutację i w końcu znaleźć pracę.

fot. Adobe Stock | Djomas

Nie chodzi o żadną łaskę dla starszych pracowników. Chodzi o wykorzystanie doświadczenia, które często leży odłogiem

Mam wrażenie, że o osobach 50+ w pracy mówi się czasem w bardzo krzywdzący sposób. Jakby wiek automatycznie oznaczał mniejszą energię, mniejszą elastyczność albo brak chęci do nauki. A przecież wiele osób po pięćdziesiątce ma dokładnie to, czego brakuje młodszym pracownikom: spokój, odpowiedzialność, cierpliwość i praktyczne doświadczenie. Takie dofinansowanie może pomóc przełamać stereotypy. Pracodawca dostaje finansową zachętę, a kandydat szansę, by pokazać, że nadal ma dużo do zaoferowania. I to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Trzeba pamiętać o warunkach. Dopłata nie trafia do każdej firmy automatycznie

To wsparcie nie działa tak, że przedsiębiorca zatrudnia dowolną osobę po 50-tce i od razu dostaje pieniądze. Pracownik musi być skierowany przez urząd pracy, a pracodawca składa odpowiedni wniosek. Dofinansowanie przyznawane jest na podstawie umowy, więc warto wcześniej sprawdzić zasady w swoim powiatowym urzędzie pracy. Znaczenie ma też to, czy firma spełnia wymagania formalne. Urzędy pracy wskazują m.in., że o wsparcie nie powinny ubiegać się podmioty z zaległościami w opłatach. Pracodawca musi też liczyć się z obowiązkiem utrzymania zatrudnienia po okresie refundacji, inaczej może być zobowiązany do zwrotu środków. Ostatnio głośno też było o dofinansowaniu dla seniorów w postaci dwukrotności 800 plus za wychowanie dwojga dzieci. Jest decyzja w tej sprawie. 

Dla wielu osób po 50-tce praca to coś więcej niż pensja. To także poczucie bezpieczeństwa i sprawczości

Kiedy słucham mojej cioci, coraz lepiej rozumiem, że dla wielu osób po 50. roku życia brak pracy nie oznacza tylko mniejszych pieniędzy. To też stres, spadek pewności siebie i poczucie, że rynek nagle przestał ich widzieć. Dlatego każda forma wsparcia, która może otworzyć drzwi do zatrudnienia, ma ogromne znaczenie. Oczywiście samo dofinansowanie nie rozwiąże wszystkich problemów. Nie sprawi magicznie, że każda firma zacznie zatrudniać osoby 50+. Może jednak zmienić nastawienie części pracodawców i sprawić, że kandydaci z doświadczeniem dostaną zaproszenie na rozmowę, zamiast kolejnej odmowy.

Warto o tym mówić głośno. Ta informacja może komuś realnie pomóc w znalezieniu pracy

Dofinansowanie do zatrudnienia osób po 50. roku życia to temat, który warto przekazywać dalej. Może zainteresować właściciela małej firmy, kierownika sklepu, lokalnego przedsiębiorcę albo osobę, która od miesięcy bezskutecznie szuka pracy. Dla firm to szansa na zmniejszenie kosztów zatrudnienia. Dla osób po 50-tce — nadzieja, że doświadczenie znów zostanie potraktowane jak atut, a nie przeszkoda. I właśnie dlatego moja ciocia tak bardzo cieszy się z tej wiadomości. Bo za przepisami i kwotami stoją konkretni ludzie, którzy nadal chcą pracować i wierzą, że ktoś w końcu da im szansę.