Uwielbiam urządzać balkon tak, żeby latem stał się moim drugim salonem. W ciepłe dni spędzam tam każdą wolną chwilę – czytam książki, piję poranną kawę albo po prostu odpoczywam po pracy. Od dawna wiedziałam jednak, że czegoś mi brakuje. Krzesła nie dawały takiego komfortu, jakiego oczekiwałam, a drewniane leżaki nigdy mnie do siebie nie przekonały. Kiedy trafiłam na hit w Homli, od razu pomyślałam, że właśnie tego szukałam.

Leżanka z Homli od razu zastąpiła u mnie drewniane leżaki. Komfort okazał się większy, niż się spodziewałam

Przeglądając stronę Homli, początkowo szukałam niewielkiego stolika, ale mój wzrok od razu przyciągnęła ogromna, miękka poducha, która wyglądała tak wygodnie, że już wyobrażałam sobie leniwe popołudnia z książką. Nie zastanawiałam się długo i zamówiłam ją online. Kilka dni później kurier zapukał do drzwi, a ja już wiedziałam, że ten zakup będzie jednym z najlepszych w tym sezonie.

Zobacz także:

Klasyczne drewniane leżaki zawsze wydawały mi się zbyt twarde. Nawet z dodatkowymi poduszkami po godzinie zaczynałam wiercić się i szukać wygodniejszej pozycji. Tutaj problem zniknął całkowicie. Wypełnienie z miękkiej pianki dopasowuje się do ciała, a wyprofilowane oparcie sprawia, że można wygodnie oprzeć plecy podczas czytania, oglądania serialu na tablecie albo zwykłego odpoczynku z filiżanką kawy. Brak twardego stelaża zrobił ogromną różnicę i właśnie dlatego ta leżanka okazała się dla mnie znacznie wygodniejsza od tradycyjnych modeli.

Spodobały mi się również jej wymiary. Ma aż 70 cm szerokości, 150 cm długości i 65 cm wysokości, więc bez problemu można wygodnie wyciągnąć nogi i znaleźć idealną pozycję. Nie jest to mebel, na którym siada się "na chwilę". Kilka razy złapałam się na tym, że planowałam wypić tylko kawę, a kończyło się na godzinie z książką i kolejnym rozdziale przeczytanym bez żadnego pośpiechu.

Nie ukrywam też, że ogromne znaczenie miała promocja. Regularna cena wynosiła 499 zł, natomiast mnie udało się kupić ją za 399,20 zł. Oznaczało to oszczędność dokładnie o 99,80 zł. Lubię sytuacje, kiedy obniżka naprawdę zachęca do zakupu czegoś, co i tak od dawna chodziło mi po głowie. Za zaoszczędzone pieniądze dokupiłam jeszcze nowe doniczki i lampki solarne. Dzięki temu cały balkon przeszedł małą metamorfozę, a nie tylko zyskał nowy mebel. Od tamtej pory codziennie cieszę się, że nie odłożyłam decyzji na później, bo takie promocje zwykle znikają szybciej, niż się wydaje.

fot. homla.com.pl

Leżanka idealnie wpisuje się w styl modern hamptons. Jasne pasy sprawiły, że mój balkon wygląda jak wakacyjny taras

Producent przygotował dwa warianty kolorystyczne: biało-niebieskie paski oraz biało-beżowe paski. Oba prezentują się bardzo elegancko, ale od pierwszej chwili wiedziałam, że to właśnie biało-beżowa wersja najlepiej będzie pasowała do mojego balkonu.

Uwielbiam styl modern hamptons i od kilku sezonów staram się przemycać jego elementy do swojego mieszkania. Ta leżanka idealnie wpisuje się właśnie w taki klimat. Kojarzy się z jasnymi, przestronnymi wnętrzami, naturalnym drewnem, lnem, wikliną, spokojnymi kolorami i atmosferą nadmorskiego domu, w którym wszystko sprzyja odpoczynkowi. Nie ma tutaj miejsca na krzykliwe dodatki ani przypadkowe kolory. Liczy się harmonia, światło i wrażenie lekkości. 

Jasne pasy rozświetlają balkon i sprawiają, że nawet w pochmurny dzień cała przestrzeń wydaje się bardziej przytulna. Ustawiłam obok drewniany stolik, wiklinowy lampion, donice z oliwką i trawami ozdobnymi oraz miękki pled. Efekt przeszedł moje oczekiwania. Znajomi pytają, czy korzystałam z pomocy projektanta, a ja tylko się uśmiecham. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany element, żeby zwykły balkon zaczął przypominać taras z wakacyjnego apartamentu.

Perełkę na balkon wyprzedaje też Jysk. Zobacz: Myślałam, że to „wiklinowe” krzesło z Jysk nigdy nie potanieje. Gdy rzucili obniżkę, zamówiłam w sekundę

Leżanka sprawdza się podczas codziennego użytkowania. Materiały ułatwiają pielęgnację i korzystanie przez cały sezon

Wygoda to nie jedyna zaleta tej leżanki. Materiał zewnętrzny wykonano z poliestru o gęstym splocie, który dobrze radzi sobie z promieniowaniem UV i ma właściwości hydrofobowe. Dzięki temu nie stresuję się, kiedy na balkonie pojawi się poranna rosa albo przypadkiem rozleję kawę. Producent zaleca jedynie, żeby nie zostawiać leżanki na intensywnym deszczu i przechowywać ją w suchym miejscu, więc kiedy zapowiadane są większe opady, po prostu przenoszę ją pod zadaszenie.

Środek wypełnia rozdrobniona pianka, która odpowiada za ten wyjątkowy komfort. Nawet po dłuższym odpoczynku nie ma uczucia zapadania się ani dyskomfortu. Maksymalne obciążenie wynosi 150 kg, dlatego całość sprawia wrażenie solidnej i dobrze wykonanej. Bardzo spodobały mi się też dwie boczne kieszenie. Zawsze trzymam w nich telefon, okulary przeciwsłoneczne albo krem z filtrem, więc wszystko mam pod ręką i nie muszę co chwilę wstawać.

Doceniam również to, że pielęgnacja nie zajmuje praktycznie żadnego czasu. Wystarczy wilgotna ściereczka, żeby usunąć drobne zabrudzenia. Materiał zewnętrzny nie jest zdejmowany, ale przy codziennym użytkowaniu w ogóle mi to nie przeszkadza. Czyszczenie trwa dosłownie chwilę, a później znowu mogę usiąść z książką i zapomnieć o całym świecie.