W małym salonie każdy mebel musi pracować na pełnych obrotach. Szukałam stolika kawowego, który nie tylko będzie ładnie wyglądał, ale też pomoże mi zapanować nad drobiazgami i nie zabierze cennej przestrzeni. W JYSK-u trafiłam na model, który spełnił wszystkie moje oczekiwania. Ma pojemny schowek, rozkładany blat i kosztuje teraz aż o 63 proc. mniej niż cena regularna.
W małym mieszkaniu nie ma miejsca na przypadkowe meble. Ten stolik zastąpił mi kilka różnych sprzętów
Odkąd mieszkam w kawalerce, wiem jedno – każdy zakup trzeba dobrze przemyśleć. Nie mogę pozwolić sobie na meble, które są tylko ozdobą. Wszystko musi być funkcjonalne, praktyczne i najlepiej wielozadaniowe. Przez długi czas zwykły stolik kawowy wydawał mi się zbędnym luksusem. W końcu i tak odkładałam pilot na parapet, książki lądowały na komodzie, a laptop wędrował z kanapy na stół w kuchni. Z czasem zaczęło mnie to coraz bardziej irytować. Wiecznie czegoś szukałam, a salon wyglądał na zagracony, mimo że wcale nie miałam wielu rzeczy. Zaczęłam więc rozglądać się za stolikiem, który pomoże uporządkować przestrzeń. Chciałam jednak czegoś więcej niż zwykłego blatu na filiżankę kawy.
Zobacz także:
Przeglądając ofertę JYSK-a, od razu zwróciłam uwagę na model AABENRAA. Połączenie ciepłego dębu z czarną, metalową podstawą wygląda bardzo nowocześnie, ale jednocześnie przytulnie. To właśnie taki styl lubię najbardziej – prosty, ponadczasowy i łatwy do dopasowania do różnych dodatków. Największym zaskoczeniem była jednak cena. Regularnie stolik kosztuje 749 zł, ale obecnie można kupić go za 275 zł. Przy takiej obniżce długo się nie zastanawiałam.
fot. jysk.pl
Rozkładany blat okazał się strzałem w dziesiątkę. Dopiero po kilku dniach odkryłam, jak bardzo go potrzebowałam
Na zdjęciach stolik wygląda elegancko, ale dopiero podczas codziennego użytkowania doceniłam jego największą zaletę. Blat można unieść, dzięki czemu dostęp do schowka jest niezwykle wygodny. To rozwiązanie sprawdziło się u mnie lepiej, niż przypuszczałam. Do środka schowałam piloty, ładowarki, notes, podkładki pod kubki i wszystkie drobiazgi, które wcześniej leżały na wierzchu. Salon od razu zaczął wyglądać schludniej, a ja przestałam zastanawiać się, gdzie znowu odłożyłam ładowarkę czy okulary.
Jeśli poszukujesz ciekawych dodatków do wnętrz, to też warto sprawdzić: Mąż zapytał, ile wydałam na tę designerską lampę. Ryflowane szkło, pudrowy kolorek, złota podstawka... A to Sinsay za 19,99
Rozkładany blat ma jeszcze jedną zaletę. Bardzo często pracuję z kanapy i wcześniej musiałam pochylać się nad niskim stolikiem. Teraz wystarczy podnieść blat, żeby wygodnie postawić laptop albo zjeść szybkie śniadanie podczas pracy. W niewielkim mieszkaniu takie rozwiązania naprawdę robią różnicę. To właśnie dzięki takim detalom mebel staje się czymś więcej niż zwykłym stolikiem kawowym. W mojej kawalerce pełni funkcję biurka, schowka i miejsca do codziennego relaksu.
Ciepły dąb ocieplił całe wnętrze. Salon nagle przestał wyglądać jak wynajmowane mieszkanie
Od dawna marzył mi się salon z katalogów wnętrzarskich, ale nie chciałam wydawać fortuny na metamorfozę. Okazało się, że wystarczył jeden dobrze dobrany mebel. Ciepły odcień dębu sprawił, że wnętrze od razu stało się bardziej przytulne. W połączeniu z czarnym metalowym stelażem stolik wpisuje się w bardzo modny styl japandi, loftowy i nowoczesny. Pasuje zarówno do jasnych sof, jak i ciemniejszych mebli.
Bardzo podoba mi się również jego lekka konstrukcja. Choć stolik ma spory blat i ukryty schowek, nie przytłacza niewielkiego salonu. Metalowa podstawa sprawia, że całość wygląda lekko, a przestrzeń wydaje się bardziej otwarta. Zauważyłam też, że ciepłe drewno świetnie komponuje się z roślinami doniczkowymi, lnianymi zasłonami i beżowymi dodatkami. Dzięki temu nawet niewielka kawalerka zaczyna przypominać przytulne mieszkanie z wnętrzarskich inspiracji.
To najlepszy zakup do mojego salonu od miesięcy. Teraz nie wyobrażam sobie bez niego codzienności
Najbardziej cenię meble, które naprawdę ułatwiają życie. Ten stolik nie tylko dobrze wygląda, ale przede wszystkim pomaga utrzymać porządek. Wszystko, co wcześniej zalegało na blacie czy kanapie, ma teraz swoje miejsce. Doceniam również to, że mimo niewielkich rozmiarów oferuje naprawdę sporo miejsca do przechowywania. W kawalerce każda dodatkowa skrytka jest na wagę złota, dlatego ukryty schowek okazał się jednym z najlepszych rozwiązań.
Patrząc na obecną promocję, trudno przejść obok niego obojętnie. Obniżka z 749 zł do 275 zł sprawia, że to jeden z ciekawszych mebli do salonu, jakie ostatnio widziałam. Zwłaszcza jeśli szuka się czegoś, co łączy funkcjonalność z ponadczasowym designem. Dziś, kiedy siadam wieczorem na kanapie z kubkiem herbaty i książką, mam wrażenie, że mój niewielki salon w końcu jest kompletny. Czasem jeden dobrze zaprojektowany mebel potrafi zrobić większą metamorfozę niż kosztowny remont całego wnętrza.

Obserwuj nas na Google







