Nie trzeba wielkiego tarasu ani grubego portfela, żeby stworzyć przytulny kącik do porannej kawy. Sama długo myślałam, że mój mały balkon w bloku jest zbyt ciasny na ładne dodatki i praktyczne rozwiązania. Dopiero jeden niepozorny pojemnik sprawił, że wszystko zaczęło wyglądać schludnie i dużo bardziej klimatycznie. Czasem naprawdę wystarczy jeden dobrze dobrany detal, żeby całe miejsce zyskało zupełnie nowy charakter.

Balkon w bloku w końcu przestał wyglądać jak graciarna. Ten wiklinowy pojemnik zrobił całą robotę

Mam naprawdę niewielki balkon. Taki typowy, blokowy, gdzie człowiek ledwo zmieści dwa krzesła i mały stolik. Przez długi czas trzymałam tam wszystko, co akurat nie miało miejsca w mieszkaniu. Kocyk, konewkę, poduszki, lampki solarne i jeszcze kilka doniczek. Efekt był taki, że zamiast przytulnego miejsca do odpoczynku miałam wieczny chaos.

Zobacz także:

Ostatnio weszłam do Jysk właściwie tylko po poszewki. Jak zwykle skończyło się inaczej. Między regałami zauważyłam pojemnik z pokrywką z serii Espen. Wiklinowy wygląd od razu przyciągnął mój wzrok. Wyglądał dużo drożej niż w rzeczywistości, a kiedy zobaczyłam cenę obniżoną z 99 zł na 50 zł, nawet się nie zastanawiałam.

To może ci się spodobać: Eteryczne wisienki „tańczą" na wietrze. Dorwałam je w Pepco w śmiesznej cenie

To właśnie takie dodatki robią największy efekt. Niby zwykły pojemnik do przechowywania, ale od razu ocieplił przestrzeń. Balkon zaczął wyglądać bardziej jak mały taras z katalogu niż przypadkowy schowek.

Najbardziej spodobało mi się to, że ma pokrywkę. W końcu mogłam schować wszystkie drobiazgi i nie patrzeć codziennie na porozrzucane rzeczy. Do środka wrzuciłam poduszki na krzesła, mały pled i lampki. Wszystko się zmieściło, a na zewnątrz nadal wygląda estetycznie.

fot. Jysk.pl

Wiklinowe dodatki wracają do łask. Ten model z Jysk wygląda dużo drożej niż kosztuje

Nie da się ukryć, że naturalne dodatki znowu są modne. Wiklina, drewno i jasne materiały pojawiają się teraz praktycznie wszędzie. Sama długo myślałam, że takie klimatyczne rzeczy kosztują fortunę i są tylko do dużych domów albo modnych tarasów z Instagrama.

A potem pojawił się ten pojemnik z Jysk. Model Espen ma prosty design, ale właśnie w tym tkwi cały jego urok. Nie jest przesadzony ani ciężki wizualnie. Dzięki temu świetnie pasuje nawet na mały balkon. U mnie idealnie wkomponował się obok jasnych doniczek i małego stolika.

Bardzo podoba mi się też to, że pojemnik został wykonany z włókna papierowego i stali. Dzięki temu wygląda naturalnie, ale jednocześnie jest stabilny i porządny. Nie mam wrażenia, że rozpadnie się po jednym sezonie. A to przy takich zakupach jest dla mnie bardzo ważne.

Przyznam szczerze, że uwielbiam takie budżetowe perełki. Nie chodzi nawet o samo oszczędzanie, ale o satysfakcję. Człowiek czuje wtedy, że naprawdę dobrze trafił. Za 50 zł dostałam coś, co odmieniło cały balkon i sprawiło, że dużo chętniej spędzam tam czas.

Teraz rano siadam tam z kawą i naprawdę odpoczywam. Nawet sąsiadka z naprzeciwka ostatnio zapytała mnie, skąd mam ten kosz. Kiedy powiedziałam, że z Jysk i jeszcze był przeceniony o prawie połowę, zrobiła wielkie oczy.

Nie dziwię się. W obecnych czasach trudno znaleźć coś praktycznego, ładnego i jeszcze w rozsądnej cenie.

Mały balkon może wyglądać przytulnie i drogo. Wystarczy jeden sprytny dodatek z promocji

Największy problem małych balkonów jest prosty. Bardzo łatwo je zagracić. Wystarczy kilka rzeczy i nagle nie ma gdzie postawić stopy. Sama długo popełniałam ten błąd. Kupowałam kolejne dekoracje, ale brakowało miejsca do przechowywania.Ten pojemnik rozwiązał problem lepiej niż niejeden organizer. Ma wymiary 40 x 27 x 19 cm, więc spokojnie mieści się nawet na niewielkim balkonie. U mnie stoi pod stolikiem i praktycznie nie zajmuje miejsca. A jednocześnie pomieścił naprawdę sporo rzeczy.

Lubię też to, że mogę go wykorzystać nie tylko na balkonie. Jesienią prawdopodobnie przeniosę go do salonu albo sypialni. Takie uniwersalne dodatki są najlepsze. Nie trzeba co sezon kupować nowych rzeczy.

Coraz częściej przekonuję się, że urządzanie mieszkania i balkonu wcale nie musi kosztować majątku. Najlepszy efekt robią zwykle drobiazgi kupione z głową. Szczególnie kiedy trafiają się takie promocje.

Cena regularna tego pojemnika wynosiła 99 zł, ale teraz można go dorwać za 50 zł. Obniżka o 49 procent naprawdę robi różnicę. Zwłaszcza kiedy człowiek urządza przestrzeń małymi krokami i pilnuje budżetu.

Mam też wrażenie, że takie naturalne dodatki sprawiają, że nawet blokowe mieszkanie staje się bardziej przytulne. Balkon przestaje być tylko miejscem na suszarkę do prania. Zaczyna przypominać małą strefę relaksu.

I właśnie za to najbardziej polubiłam ten pojemnik. Nie tylko pomógł mi uporządkować przestrzeń. Sprawił też, że zwykły balkon w bloku stał się miejscem, gdzie naprawdę chce się siedzieć wieczorem z herbatą i odpocząć po całym dniu.