Czasem wystarczy jeden drobiazg, żeby całe wnętrze zaczęło wyglądać świeżej i przytulniej. Ostatnio podczas zwykłych zakupów w Pepco wpadły mi w oko firanki z delikatnym haftem wisienek i od razu pomyślałam, że to dokładnie ten typ dodatku, który robi klimat bez wielkiego remontu i wydawania fortuny.
W Pepco znikają błyskawicznie. Nic dziwnego, bo kosztują grosze
Szukałam ostatnio lekkich firanek, które nie będą wyglądały ciężko i „hotelowo”, tylko dodadzą wnętrzu trochę miękkości. W Pepco od razu zwróciłam uwagę na zestaw dwóch firan z haftowanymi wisienkami w rozmiarze 140x250 cm. Cena? Tylko 60 zł za komplet. Szczerze mówiąc, musiałam spojrzeć dwa razy, bo wyglądają dużo drożej.
Zobacz także:
Firanki są białe, bardzo subtelne i mają drobny haft w kształcie wisienek, który z daleka wygląda delikatnie, ale z bliska robi naprawdę uroczy efekt. To właśnie ten detal sprawia, że całość nie jest nudna. Nie są przesadzone, nie przytłaczają wnętrza i spokojnie pasują zarówno do salonu, jak i sypialni czy pokoju nastolatki.
fot: pepco.pl
Bardzo spodobało mi się też to, że materiał ładnie się układa i wygląda lekko nawet przy zamkniętym oknie. Firanki nie tworzą ciężkiej ściany, tylko przepuszczają światło i sprawiają, że wnętrze wydaje się jaśniejsze. Jeśli ktoś lubi modne, skandynawskie albo naturalne klimaty, to taki dodatek świetnie się tam odnajdzie.
Te wisienki robią cały efekt. W salonie od razu zrobiło się przytulniej
Najbardziej urzekło mnie to, jak te firanki wyglądają w ciągu dnia. Delikatny materiał przepuszcza światło w bardzo miękki sposób, więc pomieszczenie robi się jasne, ale jednocześnie przytulne. Właśnie takiego efektu szukałam od dawna, bo ciężkie zasłony często zabierają wnętrzu lekkość.
Haftowane wisienki są subtelne i nie wyglądają tandetnie. To raczej taki mały detal, który zauważa się dopiero po chwili. Dzięki temu firanki pasują do wielu stylów wnętrz i nie wyglądają jak sezonowa dekoracja, którą po miesiącu ma się dość. Można je połączyć z jasnym drewnem, beżami, pastelami albo całkiem minimalistycznym wystrojem.
Po coś stylowego warto zajrzeć również do Jysk: Myślą, że wydałam tysiące i nie chcę się przyznać. A to naprawdę Jysk i to jeszcze z przeceny
Mam też wrażenie, że takie dodatki świetnie sprawdzają się w małych mieszkaniach. Nie dominują przestrzeni, nie przyciemniają pokoju i sprawiają, że okno wygląda bardziej dekoracyjnie bez dużego wysiłku. Wystarczyło je powiesić i od razu miałam poczucie, że salon wygląda bardziej „dopieszczony”.
Poliester to wygoda na co dzień. Te firanki praktycznie nie wymagają wysiłku
Dużym plusem jest też materiał. Firanki są wykonane z poliestru, a to oznacza, że są naprawdę łatwe w codziennym użytkowaniu. Nie gniotą się tak mocno jak niektóre naturalne tkaniny i po praniu nadal wyglądają estetycznie. Dla mnie to ogromny plus, bo nie mam cierpliwości do długiego prasowania.
Takie firanki najlepiej prać w delikatnym programie, w temperaturze około 30 stopni. Dobrze też unikać mocnego wirowania, żeby materiał zachował swój lekki wygląd. Po wyjęciu z pralki najlepiej od razu je rozwiesić — poliester szybko schnie, więc często nawet nie trzeba sięgać po żelazko.
Warto też pamiętać, żeby nie używać mocnych detergentów ani wybielaczy. Dzięki temu biała tkanina dłużej pozostanie świeża i nie straci swojej lekkości. To naprawdę wygodne rozwiązanie dla osób, które lubią ładne wnętrza, ale nie chcą spędzać pół dnia na pielęgnacji tekstyliów.
Muszę przyznać, że dawno nie znalazłam w Pepco czegoś, co wygląda tak uroczo, a jednocześnie jest praktyczne i niedrogie. Te haftowane wisienki są delikatne, modne i sprawiają, że nawet zwykłe okno wygląda dużo ciekawiej. Za 60 zł trudno znaleźć coś równie estetycznego i funkcjonalnego.









