Mały balkon potrafi być wyzwaniem, szczególnie kiedy chce się, żeby był jednocześnie ładny i praktyczny. Sama długo kombinowałam, jak to pogodzić, bo każdy dodatkowy mebel zabiera cenne miejsce. Raz było za ciasno, raz brakowało miejsca na rośliny, a jeszcze innym razem nie miałam gdzie postawić kawy. Dopiero kiedy zaczęłam szukać rozwiązań 2w1, wszystko zaczęło się układać. I właśnie wtedy trafiłam na ten zestaw z Lidla, który totalnie odmienił mój balkon i sprawił, że w końcu zaczęłam z niego korzystać tak, jak chciałam.
Jakie meble i dodatki najlepiej sprawdzają się na małym balkonie? Najlepsze są rozwiązania 2w1, które oszczędzają miejsce i robią efekt
Z czasem zauważyłam jedną bardzo ważną rzecz. Na małym balkonie nie ma miejsca na przypadek. Każdy element musi być przemyślany, bo inaczej bardzo szybko robi się ciasno i niewygodnie. I właśnie dlatego zaczęłam szukać rzeczy, które pełnią więcej niż jedną funkcję.
Zobacz także:
Meble i dodatki 2w1 to dla mnie absolutna podstawa. Dzięki nim nie trzeba rezygnować ani z wygody, ani z estetyki. Można mieć stolik, kwietnik i dekorację w jednym, bez zagracania przestrzeni. To rozwiązanie, które naprawdę zmienia wszystko, szczególnie jeśli balkon ma kilka metrów.
U mnie wcześniej problem wyglądał zawsze tak samo. Stawiałam doniczki, potem brakowało miejsca na kawę. Dokładałam stolik, robiło się ciasno. I tak w kółko. Dopiero kiedy zaczęłam wybierać bardziej funkcjonalne rozwiązania, balkon w końcu zaczął wyglądać lekko i sensownie.
Takie dodatki mają jeszcze jedną ogromną zaletę. Sprawiają, że całość wygląda bardziej spójnie. Nie ma wrażenia chaosu, tylko wszystko ma swoje miejsce. Balkon zaczyna przypominać małą strefę relaksu, a nie przypadkowe miejsce z rzeczami ustawionymi gdzie popadnie.
Kwietnik i stolik 2w1 z Lidla to hit na mały balkon. Zawijany wzór przyciąga wzrok, a cena 49,99 zł za 2 sztuki zaskakuje
Kiedy zobaczyłam ten zestaw w Lidlu, od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. W komplecie są dwa stołki na kwiaty, które można wykorzystać dokładnie tak, jak się chce. I to jest w nich najlepsze, bo każdy może dopasować je do swojej przestrzeni.
Większy stołek ma 37,9 cm wysokości i 25 cm szerokości, a mniejszy 27,8 cm wysokości i 20,5 cm szerokości. Dzięki temu tworzą fajny zestaw, który można ustawić razem albo rozdzielić. Ja najczęściej stawiam je obok siebie, ale zdarza mi się też wykorzystać jeden na balkon, a drugi w domu.
fot. lidl.pl
Materiał to metal malowany proszkowo z dodatkiem tworzywa sztucznego. Całość jest w czarnym kolorze, który wygląda elegancko i pasuje praktycznie do każdej aranżacji. Nie gryzie się ani z jasnymi dodatkami, ani z zielenią roślin. Największe wrażenie robi jednak ten dekoracyjny, lekko zawijany wzór na blacie. To właśnie on sprawia, że całość nie wygląda zwyczajnie. To detal, ale taki, który od razu przyciąga wzrok i robi efekt „wow”. Nawet zwykła doniczka wygląda na nim lepiej.
Stołki są lekkie, mały waży około 535 g, a większy około 670 g, więc można je bez problemu przestawiać. Jednocześnie są stabilne i wytrzymują do 5 kg, więc spokojnie można postawić na nich większe doniczki albo tacę z kawą. Bardzo podoba mi się też to, że nogi są składane. Jeśli potrzebuję więcej miejsca, mogę je szybko złożyć i schować. To świetne rozwiązanie, szczególnie na małym balkonie, gdzie każdy centymetr ma znaczenie.
Cena to 49,99 zł za cały zestaw dwóch sztuk. W praktyce wychodzi około 25 zł za jeden i szczerze mówiąc, za taki efekt to naprawdę okazja. Widziałam podobne rzeczy w innych sklepach i ceny były nawet dwa razy wyższe. U mnie sprawdzają się idealnie. Pelargonie wyglądają na nich pięknie, a ja w końcu mam gdzie postawić kawę albo książkę. I właśnie o taki efekt mi chodziło.
O czym jeszcze warto pamiętać w aranżacji balkonu? Kilka prostych dodatków robi największą różnicę
Z czasem przekonałam się, że nawet najlepszy mebel nie zrobi wszystkiego sam. To dodatki tworzą klimat i sprawiają, że balkon staje się miejscem, do którego chce się wracać. U mnie zawsze pojawiają się poduszki i koc. Nawet jeśli balkon jest mały, taki miękki dodatek od razu zmienia odbiór całej przestrzeni. Jest wygodniej, przytulniej i bardziej domowo.
Rośliny to kolejny must-have. Nie musi być ich dużo, ale dobrze dobrane potrafią zrobić ogromną różnicę. Ja stawiam na pelargonie i zioła, bo są łatwe w pielęgnacji i zawsze wyglądają dobrze. Bardzo ważne jest też oświetlenie. Delikatne lampki albo lampiony sprawiają, że balkon żyje także wieczorem. To zupełnie inny klimat, bardziej spokojny i relaksujący.
Ta oferta również może ci się spodobać: Kosztują w Jysk tyle, co nic. Wybrałam na okna zamiast nudnych firanek
Zauważyłam też, że warto trzymać się jednej kolorystyki. U mnie króluje czerń, zieleń roślin i jasne dodatki. Dzięki temu wszystko wygląda spójnie i nie ma wrażenia chaosu. I najważniejsze, nie trzeba wydawać fortuny. Czasem jeden dobrze dobrany produkt, jak ten zestaw z Lidla, potrafi zmienić wszystko. I właśnie takie rozwiązania sprawdzają się najlepiej.









