Jesienią zdecydowanie częściej wybieram ubrania, w których po prostu jest mi wygodnie. Lubię miękkie dzianiny, swetry i fasony, które nie krępują ruchów, ale jednocześnie nie chcę rezygnować z rzeczy dobrze układających się na sylwetce. Szczególnie spodnie muszą spełniać u mnie kilka warunków, bo niewygodną parę bardzo szybko odkładam na dno szafy. Dlatego wraz z początkiem września zaczęłam rozglądać się za czymś, co zastąpi mi na co dzień sztywniejsze dżinsy.
Spodnie z Sinsay są miękkie jak kocyk. Mają 50% wiskozy i kosztują tylko 60 zł
Przeglądałam ostatnio ofertę Sinsay w poszukiwaniu ciekawych ubrań na jesień i muszę przyznać, że nowych propozycji pojawiło się naprawdę sporo. Moją uwagę szybko przyciągnęły swetrowe spodnie, które już na zdjęciach wyglądały na niezwykle miękkie i otulające. Kiedy zajrzałam do składu i zobaczyłam 50% wiskozy, bez większego zastanowienia dodałam je do koszyka.
Zobacz także:
Po pierwszym przymierzeniu przepadłam. Spodnie z wiskozą okazały się dokładnie takie, jak sobie wyobrażałam – mięciutkie, przyjemne w noszeniu i bardzo ładnie układają się na sylwetce. Dzianina delikatnie otula nogi niczym kocyk i daje przyjemne ciepełko, a jednocześnie dzięki sporej zawartości wiskozy całość zachowuje przewiewność. Właśnie takiego połączenia szukam na początek jesieni.
Do wyboru są dwa kolory: beżowy i czarny. Ja zdecydowałam się na beż, bo idealnie pasuje do mojej jesiennej garderoby pełnej kremów, brązów i innych stonowanych odcieni. Czarna wersja jest z kolei ponadczasowa i jeszcze łatwiejsza do zestawienia z tym, co już mamy w szafie. Spodnie kosztują tylko 59,99 zł, więc teraz poważnie zastanawiam się, czy nie zamówić również drugiego koloru.
fot. sinsay.com
Spodnie wide leg nie opinają nóg i brzucha. W takim fasonie mogę chodzić od rana do wieczora
Sam materiał to dopiero połowa sukcesu, bo równie mocno spodobał mi się krój. Spodnie wide leg mają szerokie nogawki, które swobodnie opadają wzdłuż nóg zamiast ciasno je opinać. Taka linia może też optycznie wydłużyć sylwetkę, a przy tym wygląda znacznie bardziej elegancko, niż mogłoby się wydawać w przypadku miękkich, dzianinowych spodni.
Dla mnie najważniejszy jest jednak komfort w pasie. Spodnie mają elastyczne wykończenie oraz wiązanie, dzięki któremu mogę dopasować je do swojej sylwetki. Nic nie wbija mi się w brzuch, nie uwiera i nie mam po kilku godzinach ochoty natychmiast przebrać się w coś luźniejszego. Właśnie z tego powodu coraz częściej mam dość klasycznych dżinsów – nawet jeśli rano wydają się wygodne, po całym dniu potrafię marzyć tylko o ich zdjęciu.
Tutaj mam zupełnie inne odczucie. Szerokie nogawki zapewniają swobodę, a miękka dzianina nie ogranicza ruchów. Dla mnie to idealny codzienny klasyk: wystarczy dodać prosty T-shirt, sweter czy kardigan i właściwie nie muszę już kombinować ze stylizacją.
Perełkę na okres przejściowy upolowałam też w Biedronce. Zobacz: Na razie kurtki z szafy nie wyciągam. Dorwałam w Biedronce pikowane cacko. Za 39,99 zł, a rozmiary do XL
Bestseller Sinsay zebrał już świetne opinie. Średnia ocen wynosi aż 4,9/5
Nie tylko mnie te spodnie wpadły w oko, bo Sinsay oznaczył je już jako bestseller. Na stronie widnieje 17 ocen, a ich średnia wynosi bardzo wysokie 4,9/5. Co więcej, 85% klientek oceniło, że rozmiar produktu jest zgodny z oczekiwanym. Jak na tak niedrogie spodnie pierwsze oceny wyglądają więc naprawdę obiecująco.
Kobiety wspominają m.in.:
Bardzo miły materiał i bardzo cieplutki.
Spodnie są bardzo wygodne i nie wymagają skrócenia przy moim wzroście 160 cm.
Dobre spodnie na jesień.
Za 59,99 zł dostałam miękkie, wygodne spodnie, które pasują do mojego jesiennego stylu i nie kończę dnia z odciśniętym pasem na brzuchu. Jeśli czarna wersja nie zniknie ze sklepu, prawdopodobnie niedługo dołączy do beżowej w mojej szafie.

Obserwuj nas na Google







