Salon można urządzić wygodnie i funkcjonalnie, a mimo to czasem wciąż brakuje w nim tego jednego elementu, który nada całości charakteru. Sama od dłuższego czasu miałam właśnie takie wrażenie. Nie chciałam jednak wymieniać mebli ani inwestować w kolejne duże dekoracje. Szukałam raczej niewielkiego dodatku, który wieczorem stworzy przytulny klimat, a w ciągu dnia będzie po prostu ładnie wyglądał. Ostatecznie znalazłam coś, co idealnie wpisało się w ten pomysł.

Lampka z Sinsay kosztowała mnie niecałe 40 zł. Niewielki dodatek okazał się tym, czego brakowało w salonie

W moim salonie od dłuższego czasu brakowało mi wnętrzarskiego sznytu, który podkreśliłby jego elegancję i dodał mu trochę wyrafinowania. Przeglądając ofertę Sinsay, trafiłam na niewielką lampkę i właściwie od razu pomyślałam, że właśnie czegoś takiego szukałam. Kosztowała 39,99 zł, więc uznałam, że przy takiej cenie mogę pozwolić sobie na małą metamorfozę bez większego uszczuplania domowego budżetu. Szczególnie że efektowne dekoracyjne oświetlenie potrafi kosztować znacznie więcej.

Zobacz także:

Lampka ma 30 cm wysokości, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca i można ustawić ją nawet na niewielkim stoliku, komodzie czy szafce nocnej. Najbardziej spodobało mi się jednak to, że jest bezprzewodowa i zasilana przez USB. Nie muszę więc zastanawiać się, gdzie znajduje się najbliższe gniazdko ani prowadzić przewodu przez pół stolika.

Dodatkowym udogodnieniem jest dotykowy przełącznik umożliwiający regulację jasności, dlatego wieczorem można dopasować intensywność światła do aktualnych potrzeb. Takie rozwiązanie dobrze sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy nie potrzebuję mocnego głównego oświetlenia. Czasami wystarczy mi delikatniejsze światło podczas odpoczynku, oglądania telewizji czy spokojnego wieczoru z książką.

Lampka stołowa z Sinsay wygląda jak znacznie droższa dekoracja. Złoto i transparentny klosz robią tutaj całą robotę

Pod względem wyglądu ta lampka idealnie trafiła w to, czego szukałam. Ma smukły złoty trzon oraz zaokrągloną podstawę o błyszczącym wykończeniu. Całość wygląda lekko, a jednocześnie elegancko. Nie jest to masywna dekoracja, która zdominuje stolik czy komodę, lecz niewielki akcent przyciągający wzrok detalami.

fot. sinsay.com

Największe wrażenie robi jednak klosz. Na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z kryształem, ponieważ jego transparentna powierzchnia ma wyraźną, geometryczną strukturę. W rzeczywistości wykonano go z polistyrenu, natomiast metalowe elementy są z żelaza. Strukturalna powierzchnia sprawia, że światło nie przechodzi przez klosz zupełnie płasko, lecz efektownie się na nim załamuje.

Połączenie przezroczystej góry ze złotymi detalami mocno nawiązuje do stylu glam, ale w dość lekkim wydaniu. Właśnie dlatego lampka nie wygląda dla mnie przesadnie ozdobnie. Pasuje do salonu, ale równie dobrze widzę ją w sypialni ustawioną na szafce nocnej. Za niecałe 40 zł dostałam niewielką dekorację, która po zapaleniu buduje klimat, a za dnia wygląda jak biżuteryjny dodatek do wnętrza.

Piękne dodatki do domu ma też Biedronka. Zerknij na tę pościel: Zobaczyłam w gazetce pościel w cynamonki i od razu pobiegłam do Biedronki. 100% bawełny, a za 60 ziko. Głupi by nie wziął

Lampka z Sinsay jest bestsellerem i zebrała już sporo ocen. Średnia wypada naprawdę wysoko

Na stronie Sinsay produkt został oznaczony jako bestseller, więc najwyraźniej nie tylko mnie przyciągnął jego wygląd. Lampka zebrała dotychczas 29 ocen, a ich średnia wynosi 4,8 na 5. To wysoki wynik, szczególnie jak na niedrogi element wyposażenia wnętrza. 

W opiniach możemy przeczytać m.in.:

Jestem zadowolona, lampka ładnie świeci, 3 barwy światła plus opcja regulacji jasności.

Bardzo ładna lampka, bez wątpienia polecam.

Lampy bardzo ładne, efektowne oświetlenie, które można rozjaśniać i ściemniać.

U mnie lampka znalazła już swoje stałe miejsce w salonie i dokładnie takiego drobiazgu brakowało mi wcześniej w tym wnętrzu. Niewielka zmiana wystarczyła, żeby wieczorami zrobiło się przytulniej, a całość nabrała bardziej eleganckiego charakteru.