W ostatnich miesiącach do skarbówki trafia coraz więcej zgłoszeń od Polaków. Dotyczą zarówno przedsiębiorców i pracodawców, jak i osób prywatnych, a powodów ich wysyłania może być wiele. Nie wszystkie informacje znajdują później potwierdzenie, a część może mieć związek z prywatnymi lub zawodowymi konfliktami. Przyglądamy się najnowszym danym KAS, temu, co dzieje się ze zgłoszeniem po jego wysłaniu oraz dlaczego ich liczba tak szybko rośnie.

Skarbówka dostała 45,5 tys. zgłoszeń. Liczba wyraźnie rośnie

W pierwszym półroczu 2026 roku do jednostek Krajowej Administracji Skarbowej trafiło 45,5 tys. tzw. informacji sygnalnych, czyli zgłoszeń dotyczących potencjalnych nieprawidłowości. To o 20,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich około 38 tys.

Zobacz także:

Różnica staje się jeszcze bardziej widoczna, gdy spojrzymy na dane z 2024 roku. W pierwszych sześciu miesiącach tamtego roku odnotowano 35,5 tys. takich informacji, co oznacza, że w ciągu dwóch lat ich liczba wzrosła o 28,1 proc. Sam wzrost liczby zgłoszeń nie świadczy jednak o tym, że w Polsce w takim samym tempie przybywa podatkowych nadużyć. Jednym z powodów może być większa świadomość możliwości informowania administracji o podejrzanych sytuacjach oraz łatwiejszy dostęp do kanałów, którymi można przekazywać takie sygnały.

Nie każdy donos oznacza kontrolę. Wiele informacji się nie potwierdza

fot: Pio Si/AdobeStock

Samo zgłoszenie sąsiada, pracodawcy czy przedsiębiorcy nie oznacza jeszcze, że skarbówka rozpocznie wobec niego kontrolę. Każda informacja jest najpierw rejestrowana i analizowana przez KAS. Jeżeli nie dotyczy spraw podatkowych lub celnych, może zostać przekazana do innej właściwej instytucji, np. policji, Państwowej Inspekcji Pracy czy ZUS. W pozostałych przypadkach możliwe są m.in. czynności sprawdzające albo kontrola.

Dane z poszczególnych izb pokazują jednak, że znaczna część napływających sygnałów nie znajduje później potwierdzenia. W Izbie Administracji Skarbowej w Rzeszowie było to około 70 proc. zgłoszeń, a w Białymstoku szacunkowo 75–85 proc. W Lublinie w pierwszej połowie 2026 roku odsetek przekraczał 77 proc., natomiast w Krakowie wynosił około 56 proc. Z kolei według danych z Bydgoszczy około 20–25 proc. informacji sygnalnych zostaje uznanych za wiarygodne i prowadzi do odpowiednich działań.

Sąsiedzkie spory mogą skończyć się donosem. Powodem bywa nawet zazdrość

Skąd tak wiele zgłoszeń, które ostatecznie okazują się nietrafione? Przyczyn może być kilka. Czasem chodzi o błędną ocenę sytuacji, zasłyszane informacje, brak znajomości przepisów albo nadinterpretację tego, co ktoś zauważył. W części przypadków w grę mogą wchodzić również osobiste zatargi. Izba Administracji Skarbowej w Szczecinie zwraca uwagę, że niepotwierdzone informacje bywają efektem zawiści lub konfliktów między sąsiadami, byłymi małżonkami, pracownikami i pracodawcami.

Podobne sytuacje mogą pojawiać się także na gruncie biznesowym, gdy zgłoszenie dotyczy konkurenta lub kontrahenta. Donos do skarbówki może więc niekiedy stawać się narzędziem wykorzystywanym w prywatnym sporze, mimo że pierwotnie system zgłoszeń ma służyć informowaniu o rzeczywistych nieprawidłowościach.

To również może cię zainteresować: Pracujesz przy komputerze? Możesz poprosić szefa o ten sprzęt, a plecy ci podziękują. Przepisy są po twojej stronie

Tysiące sygnałów trzeba dokładnie przeanalizować. KAS oddziela fakty od podejrzeń

Rosnąca liczba zgłoszeń oznacza również coraz więcej informacji, które administracja skarbowa musi przejrzeć i zweryfikować. Szczególnym problemem mogą być sygnały ogólnikowe, oparte jedynie na podejrzeniach albo niezawierające konkretnych danych pozwalających potwierdzić opisywaną sytuację. KAS musi więc oddzielić wartościowe informacje od tych wynikających z plotek, pomyłek czy prywatnych konfliktów. Dopiero po przeanalizowaniu zgłoszenia może zdecydować, czy istnieją podstawy do podjęcia dalszych czynności. Właśnie dlatego rekordowa liczba donosów nie jest równoznaczna z rekordową liczbą wykrytych naruszeń. Dane z poszczególnych regionów pokazują wręcz, że duża część informacji nie znajduje później potwierdzenia. W praktyce samo wysłanie zgłoszenia jest więc dopiero początkiem całego procesu weryfikacji.