Kiedy w zeszłym roku wróciliśmy z dziećmi z wakacji, miałam ochotę jeszcze raz pojechać na urlop, tylko że... sama. Pobyt nad polskim morzem niby się udał, pogoda nam dopisała, a ośrodek był czysty i wygodny. Moja rodzina zadbała jednak o to, bym miała pełne ręce roboty, a zero relaksu. Każdego dnia, wybierając się na plaże, córki chciały zabrać ze sobą połowę przywiezionych z domu rzeczy. A ja musiałam to pakować i nosić.
Szukanie, pakowanie, targanie. I martwienie się, czy niczego nie zgubiliśmy
Koniecznie dwa stroje kąpielowe, ręcznik z księżniczką i ręcznik w serduszka, koc piknikowy i rozkładany namiocik, zabawki do piasku, piłkę, dmuchane koło, dmuchany materac, dmuchanego flaminga, picie, kanapki, przekąski... uff. Najpierw w panice próbowałam te wszystkie bambetle znaleźć w wynajętym domku i spakować do plecaka albo dużych reklamówek. Potem dźwigałam to na plażę oddaloną o kilometr, podczas gdy dziewczyny co chwilę przypominały sobie o jeszcze jednym skarbie. I marudziły, że chcą po niego wracać. Czułam się jak tragarz. W dodatku martwiłam się, że połowę rzeczy pogubimy, nosząc je w tę i z powrotem. Ale w tym roku będzie inaczej, bo wybieram się nad morze niczym wielka pani! Ten wózeczek z Pepco za jedyne 130 zł uratuje mój spodziewany wypoczynek.
Zobacz także:
Pojemny kosz, solidna konstrukcja i regulowana raczka. Dla zabieganej matki towar idealny
Przyznam, że spotkałam się już wcześniej z tym rozwiązaniem – w jakimś parku facet wiózł w takimże wózeczku dwoje dzieci z mnóstwem dziecięcych przydasiów. Ale olśniło mnie dopiero, gdy zobaczyłam go na stronie sklepu. Zamówiłam go i mam już spakowany w samochodzie, bo urlop tuż, tuż. I muszę wam powiedzieć, że jest dokładnie taki, jak opisuje go producent. Dość pojemny kosz ma wymiary 46 na 74 cm i jest w stanie pomieścić wszystkie opisane przeze mnie rzeczy, które córki muszą zabrać. Z tą uwagą, że flaming nie może być nadmuchany.
fot. pepco.pl
Kółka dobrze się prowadzą zarówno po piasku, jak i po trawie czy nierównej drodze. Dziewczyny próbowały biec, ciągnąc go wypchanego maskotkami za sobą i też dał radę. Rączka jest wygodna i wysuwana, co mi bardzo odpowiada, bo lubię rzeczy z regulacją wysokości. Metalowa rama jest stabilna, a całość składa się w kilka sekund. Co więcej, jego poszycie jest z trwałej tkaniny poliestrowej, którą łatwo wyczyścić wilgotną ściereczką, a to przy dzieciach jest szczególnie cenne.
A do samochodu czy samolotu bez problemu spakujesz się do tej walizki, która wyhaczyła moja koleżanka: Walizka z drapieżnym printem z Action ma szyfr, kółka 360 stopni i aż 32 l pojemności. Kupiłam taniutko na promce tygodnia
Cena adekwatna do jakości. A w sieci duży wybór
Podobne cacka pod nazwą "wózek próżny" lub "wózek plażowy" znalazłam także w innych popularnych sklepach, jak np. Media Expert, Decathlonie, Castoramie, jest ich także dużo na Allegro. Ceny są zróżnicowane. Są egzemplarze drogie po 300, a nawet 400 zł, są też takie za stówkę. Mój zakup w Pepco jest przykładem bardzo dobrego stosunku jakości do ceny. Myślę, że takie rozwiązanie może się przydać nie tylko na wakacjach i nie tylko rodzicom. Moja bezdzietna koleżanka kupiła sobie podobny do pracy w ogrodzie. A tato, zapalony wędkarz, przewozi w takim wózku akcesoria do łowienia ryb, kiedy zdarza mu się zaparkować daleko od łowiska.
Obserwuj nas na Google







