Wydawało mi się, że mam już wszystko, jednak się myliłam. Lampki solarne, girlandy świetlne i kilka świec sprawdzały się całkiem nieźle, ale ciągle brakowało mi tego jednego elementu, który sprawiłby, że wieczorami balkon naprawdę nabrałby wyjątkowego charakteru. Zupełnie przypadkiem trafiłam na przecenę w Jysk i od razu wiedziałam, że muszę zabrać ten dodatek do domu. Dziś to właśnie on najbardziej przyciąga wzrok, kiedy zapada zmrok, a ja mam wrażenie, że siedzę na tarasie eleganckiego hotelu, a nie na zwykłym balkonie w bloku.
Na początku zachwycił mnie wygląd. Dopiero wieczorem lampion pokazał, na co naprawdę go stać
Muszę przyznać, że kupiłam tę lampion z Jysk głównie oczami. Od razu spodobało mi się połączenie czarnej ramy z ryflowanym szkłem, które wygląda znacznie bardziej elegancko niż klasyczne przezroczyste szybki. Takie detale robią ogromną różnicę. Już w sklepie miałam wrażenie, że to produkt, który spokojnie mógłby stać na tarasie luksusowego hotelu albo w klimatycznej restauracji. Po przyniesieniu do domu ustawiłam ją obok fotela balkonowego i kilku donic z lawendą. Nawet w ciągu dnia prezentowała się świetnie, ale prawdziwy efekt zobaczyłam dopiero wieczorem. W środku znajdują się trzy świece LED, które dają ciepłe, bardzo przyjemne światło. Ryflowane szkło delikatnie je rozprasza, dzięki czemu na balkonie pojawia się subtelny blask. To zupełnie inny efekt niż w przypadku klasycznych lampek solarnych, które świecą punktowo.
Zobacz także:
Najbardziej spodobało mi się to, że światło nie jest ani za mocne, ani zbyt słabe. Nie oświetla całego balkonu jak reflektor, tylko tworzy przytulną atmosferę. Dokładnie o taki efekt mi chodziło. Wieczorem mogę usiąść z książką albo kubkiem herbaty i naprawdę odpocząć po całym dniu. Latarnia ma klasyczną formę, dlatego pasuje praktycznie do każdego stylu. U mnie balkon jest urządzony dość minimalistycznie, z drewnianymi dodatkami i dużą ilością zielonych roślin. Czarna konstrukcja świetnie kontrastuje z jasnymi donicami i naturalnym drewnem, dzięki czemu całość wygląda bardzo spójnie.
fot. mat. własne Story.pl
Najbardziej przekonał mnie wbudowany timer. Nie muszę pamiętać o codziennym włączaniu światła
Przyznam, że wcześniej nie zwracałam większej uwagi na funkcję timera. Wydawało mi się, że to zbędny dodatek. Dopiero po kilku dniach korzystania z latarni zrozumiałam, jak bardzo ułatwia codzienne użytkowanie. Model GULDSMED ma funkcję pracy w cyklu 16/8 godzin. W praktyce oznacza to, że po uruchomieniu świece świecą przez określony czas, a później wyłączają się automatycznie i następnego dnia uruchamiają o tej samej porze. Nie muszę pamiętać o ich gaszeniu ani codziennym włączaniu. Wystarczyło raz ustawić timer i praktycznie zapomniałam, że trzeba cokolwiek obsługiwać.
Jeżeli szukasz więcej inspiracji aranżacyjnych, to też może wpaść ci w oko: Najtańsza lampka jaką znalazłam, a bez kabla i z regulacją mocy. Na balkonie mam klimat jak z luksusowego hotelu
To rozwiązanie szczególnie doceniłam podczas weekendów. Zdarza się, że wracam do domu późnym wieczorem, a balkon już czeka oświetlony. Wystarczy otworzyć drzwi balkonowe i od razu robi się przyjemnie. Takie drobiazgi naprawdę wpływają na komfort korzystania z tej przestrzeni. Latarnia działa na trzy baterie AA, których nie ma w zestawie. Początkowo zastanawiałam się, czy nie będzie to mniej wygodne niż lampki solarne, ale szybko zmieniłam zdanie. Nie muszę martwić się zachmurzeniem ani tym, czy panel miał wystarczająco dużo słońca. Światło zawsze wygląda dokładnie tak samo, niezależnie od pogody.
fot. jysk.pl
Goście od razu zwracają na nią uwagę. Mało kto wierzy, że kupiłam ją na promocji
Najlepszym testem każdego dodatku są reakcje znajomych. Kilka dni po zakupie zaprosiłam przyjaciół na wieczorną kawę na balkonie. Rozmowa trwała dosłownie kilka minut, zanim padło pytanie, skąd mam tę latarnię. Wszyscy byli przekonani, że kupiłam ją w sklepie z designerskimi dekoracjami albo podczas wakacyjnego wyjazdu. Sama nie mogę się dziwić takim reakcjom. Ryflowane szkło sprawia, że światło wygląda bardzo elegancko, a całość prezentuje się znacznie drożej, niż wskazywałaby na to cena. Mnie udało się kupić ją na promocji w Jysk za 80 zł, czyli o 42 procent taniej. Jak na dekorację tej wielkości i z takim wykonaniem uważam, że to naprawdę dobra okazja.
Duży rozmiar również robi swoje. Latarnia ma 48 centymetrów wysokości i od razu staje się jednym z głównych elementów aranżacji. Nie ginie między donicami ani meblami. Wręcz przeciwnie – przyciąga wzrok i nadaje balkonowi bardziej elegancki charakter. Co ważne, nie ograniczam się tylko do balkonu. Kilka razy przeniosłam ją również do salonu podczas wieczornych spotkań z rodziną. Wygląda równie dobrze ustawiona przy komodzie albo obok sofy. Dzięki temu korzystam z niej przez cały rok, a nie tylko w sezonie letnim.
To jeden z tych zakupów, które robią największe wrażenie. Czasem wystarczy jeden dodatek, żeby całkowicie odmienić balkon
Lubię dekoracje, które nie tylko dobrze wyglądają, ale też naprawdę zmieniają odbiór całej przestrzeni. Ta latarnia właśnie do nich należy. Nie potrzebowałam nowych mebli ani kosztownego remontu balkonu. Wystarczył jeden efektowny dodatek, żeby wieczorne siedzenie na świeżym powietrzu stało się jeszcze przyjemniejsze.
Najbardziej podoba mi się to, że światło jest ciepłe i bardzo nastrojowe. Nie męczy wzroku, nie razi i idealnie sprawdza się podczas spokojnych wieczorów. Mam wrażenie, że balkon zyskał zupełnie nową funkcję. Zamiast miejsca, na które wychodzę tylko podlać kwiaty, stał się moją ulubioną strefą relaksu. Jeśli ktoś szuka dekoracji, która zrobi efekt „wow”, a jednocześnie będzie praktyczna, ta latarnia zdecydowanie zasługuje na uwagę. Klasyczna forma, ryflowane szkło, trzy świece LED i funkcja automatycznego timera sprawiają, że korzystanie z niej jest naprawdę wygodne. Ja kupiłam ją spontanicznie podczas promocji, a dziś wiem, że był to jeden z najlepszych zakupów do mojego balkonu. Czasami jeden dobrze dobrany dodatek potrafi stworzyć klimat, którego nie zapewni nawet kilkanaście zwykłych lampek solarnych.

Obserwuj nas na Google







