Nie ukrywam, jestem prawdziwą rośliniarą. W moim mieszkaniu stoją monstery, fikusy, sansewierie, paprocie i cała masa mniejszych roślin, o które dbam niemal codziennie. Uwielbiam patrzeć, jak wypuszczają nowe liście i rosną z miesiąca na miesiąc. Jest jednak jeden moment w roku, który zawsze spędzał mi sen z powiek – wyjazd na urlop.
Przez długi czas prosiłam rodzinę albo sąsiadów o podlewanie kwiatów. Nie zawsze jednak ktoś miał czas, a ja przez cały wyjazd zastanawiałam się, czy wszystko jest w porządku. Próbowałam też różnych domowych sposobów z butelkami czy sznurkami, ale efekty bywały bardzo różne. Podczas ostatnich zakupów w Biedronce trafiłam jednak na urządzenie, które od razu przyciągnęło moją uwagę. Pomyślałam, że jeśli naprawdę działa tak, jak obiecuje producent, moje rośliny wreszcie będą mogły spokojnie przetrwać wakacyjny wyjazd.
Zobacz także:
Co roku martwiłam się o moje rośliny podczas urlopu. Teraz ten gadżet z Biedronki rozwiązał mój największy problem
Przez wiele lat każdy mój wyjazd na wakacje był prawdziwym logistycznym wyzwaniem. Zwykle rezerwowałam urlop tylko na kilka dni, ale w głowie i tak miałam jedną myśl – czy moje rośliny sobie poradzą. Latem ziemia w doniczkach wysycha błyskawicznie, szczególnie gdy mieszkanie mocno się nagrzewa. Kilka dni bez wody potrafi zrobić naprawdę dużą różnicę.
Przez lata testowałam różne rozwiązania. Butelki z wodą odwrócone do góry dnem, ceramiczne nawadniacze, a nawet bawełniane sznurki zanurzone w wiadrze. Jedne działały lepiej, inne gorzej, ale żadne nie dawało mi pełnego spokoju.
Właśnie dlatego kiedy zobaczyłam w Biedronce automatyczny system nawadniania, od razu pomyślałam, że to może być dokładnie to, czego od dawna szukałam. Cena również pozytywnie mnie zaskoczyła.
Automatyczny nawadniacz z Biedronki podlewa rośliny nawet przez 7 dni podczas nieobecności. W zestawie jest aż 10 kroplowników
Największą zaletą tego zestawu jest to, że pozwala podlewać kilka roślin jednocześnie. Automatyczny system nawadniania kosztuje w Biedronce 99 zł i został wyposażony w 10 kroplowników, dzięki którym wodę można doprowadzić do wielu doniczek jednocześnie.
fot. archiwum prywatne/Story.pl
Urządzenie oferuje maksymalny przepływ 400 ml na minutę, a pojedynczy cykl podlewania może trwać nawet 30 minut. Producent umożliwia ustawienie interwałów podlewania co 3, 6, 12 godzin, a nawet co 1-7 dni, dzięki czemu można dopasować pracę urządzenia do potrzeb konkretnych roślin.
W komplecie znalazło się wszystko, czego potrzeba do uruchomienia systemu: 10-metrowy wąż, 10 trójników, 10 kroplowników, filtr do wody, zawór jednokierunkowy z trójnikiem, uchwyt montażowy, kołki oraz przewód do ładowania.
Bardzo podoba mi się również to, że urządzenie nie wymaga podłączenia do instalacji wodnej. Wystarczy umieścić wąż w pojemniku z wodą, ustawić harmonogram podlewania i gotowe. To rozwiązanie sprawdzi się nie tylko podczas wakacyjnych wyjazdów, ale również wtedy, gdy po prostu często wracamy późno do domu i nie zawsze pamiętamy o podlewaniu.
Sam nawadniacz to nie wszystko. Przed urlopem zawsze robię jeszcze kilka rzeczy, żeby moje rośliny bez problemu przetrwały
Choć automatyczne podlewanie bardzo ułatwia życie, przed wyjazdem zawsze wykonuję jeszcze kilka prostych czynności. Dzięki temu mam większą pewność, że po powrocie wszystkie rośliny będą wyglądały tak samo dobrze jak przed urlopem.
Przede wszystkim dzień przed wyjazdem dokładnie podlewam wszystkie doniczki. Dzięki temu ziemia jest dobrze nawodniona już na starcie, a automatyczny system jedynie utrzymuje odpowiedni poziom wilgoci. Jeśli wiem, że przez kilka dni będzie bardzo gorąco, przestawiam rośliny z mocno nasłonecznionych parapetów w miejsca z rozproszonym światłem. Dzięki temu ziemia wolniej wysycha, a liście nie są narażone na intensywne promienie słoneczne.
Zawsze sprawdzam również, czy usunęłam suche liście i przekwitłe kwiaty. Roślina nie musi wtedy zużywać energii na ich utrzymanie i lepiej znosi czas mojej nieobecności. Jeżeli mam większe okazy, ustawiam doniczki bliżej siebie. W ten sposób wokół nich utrzymuje się nieco wyższa wilgotność powietrza, co również pomaga przetrwać upalne dni.
Takich cudów jeszcze nie widziałam. Robią bajeczny klimat na balkonie, a są taniutkie: Latające balony z tańczącymi płomieniami robią sztos klimat na moim balkonie. Solarki dorwałam w Action i przepadłam
Od kiedy stosuję te proste zasady i korzystam z automatycznego nawadniania, wyjeżdżam na wakacje znacznie spokojniejsza. Po powrocie nie zastaję już smutno opadających liści, tylko zdrowe i dobrze nawodnione rośliny.

Obserwuj nas na Google







