Jesienią mam taki zwyczaj, że zanim na dobre rozkręcę ogrzewanie, sprawdzam, co można poprawić w mieszkaniu. Nie lubię przepłacać za rachunki za ogrzewanie, zwłaszcza kiedy wiem, że część problemów można rozwiązać bez większych wydatków. Ostatnio przypomniałam sobie o prostym sposobie na ograniczenie strat ciepła przy ścianie za kaloryferem. Zwykle wykorzystuje się do tego specjalny ekran z warstwą odbijającą promieniowanie cieplne. Ja zaczęłam się jednak zastanawiać, czy podobną funkcję mogłoby pełnić coś, co już mam w domu.

Kaloryfer grzeje, a przy ścianie nadal jest chłodno? Warto sprawdzić, gdzie ucieka ciepło

Zimą najbardziej denerwuje mnie sytuacja, kiedy kaloryfer jest gorący, a mimo to przy oknie czuję nieprzyjemny chłód. Pierwszy odruch? Odkręcić ogrzewanie jeszcze mocniej. Tyle że nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie. Dużo zależy od tego, gdzie znajduje się grzejnik. W starszych mieszkaniach często montowano go pod oknem, przy ścianie zewnętrznej. To miejsce ma swoje uzasadnienie, ponieważ ogrzane powietrze pomaga ograniczać uczucie chłodu od szyby. Jednocześnie część energii cieplnej trafia również w stronę ściany.

Zobacz także:

Jeżeli przegroda jest słabo ocieplona, może oddawać ciepło na zewnątrz. Właśnie dlatego zainteresowałam się ekranami zagrzejnikowymi. Ich zadaniem jest ograniczenie przepływu ciepła w kierunku ściany i skierowanie większej jego części do pomieszczenia. Największe znaczenie ma to w przypadku grzejników umieszczonych przy słabo izolowanych ścianach zewnętrznych. Zanim jednak zdecydowałam się na zakup gotowego panelu, podczas porządków po lecie wpadłam na znacznie lepszy pomysł.

Nie kupuję od razu gotowego ekranu za kaloryfer. Sprawdzam koce termiczne i stare torby z wakacji

Podczas porządkowania szafy po lecie znalazłam kilka rzeczy, które od miesięcy leżały zapomniane. Wśród nich były torby termiczne używane na piknikach oraz koc z warstwą izolacyjną od spodu. Od razu zwróciłam uwagę na ich srebrzyste wnętrze.

fot. nys/Adobe Stock

Torby termiczne często mają wewnątrz warstwę, która pomaga ograniczać wymianę ciepła. Dzięki temu podczas podróży jedzenie i napoje wolniej zmieniają temperaturę. Niektóre koce piknikowe również mają od spodu izolację, która oddziela nas od chłodnego podłoża.

Pomyślałam więc, że zamiast wyrzucać uszkodzoną torbę, można przyjrzeć się jej budowie i sprawdzić, czy da się odzyskać z niej fragment materiału izolacyjnego. Podobnie z kocem piknikowym, który po długim użytkowaniu nie nadaje się już do siedzenia, na przykład ze względu na mocne plamy, ale ma zachowaną warstwę termiczną. Wystarczy po prostu wyciąć kawałek ze sreberkiem i przymocować za kaloryferem.

Niższe rachunki za ogrzewanie zaczynają się od drobnych zmian. Nic nie kosztują, a naprawdę pomagają

Z czasem zauważyłam, że największy sens ma połączenie kilku prostych działań. Sam ekran za kaloryferem nie sprawi przecież, że rachunek nagle zmniejszy się o połowę. Może pomóc ograniczyć część strat ciepła w określonych warunkach, ale o kosztach ogrzewania decyduje znacznie więcej rzeczy.

Pierwsza sprawa to ustawienie temperatury. Nie lubię przegrzanych pomieszczeń, dlatego staram się dopasowywać ogrzewanie do tego, jak korzystam z mieszkania. W sypialni zwykle potrzebuję mniej ciepła niż w salonie, w którym spędzam większość wieczoru. Nie zakręcam jednak ogrzewania całkowicie na długi czas w chłodnych pomieszczeniach. Nadmierne wychładzanie ścian może sprzyjać problemom z wilgocią, szczególnie w słabo wentylowanych mieszkaniach.

Druga rzecz to wietrzenie. Zamiast trzymać okno przez wiele godzin w pozycji uchylonej, wolę otworzyć je szerzej na krótki czas. W chłodne dni wcześniej zmniejszam ustawienie termostatu, żeby nie ogrzewać niepotrzebnie powietrza, które zaraz ucieknie na zewnątrz.

Nie zapominam również o czyszczeniu kaloryferów. Kurz zbierający się między żeberkami i za urządzeniem nie wygląda dobrze, a dodatkowo może utrudniać swobodny przepływ powietrza. Przed sezonem grzewczym warto więc poświęcić kilka minut na dokładne sprzątanie.

To również może cię zainteresować: Inni wyrzucają, a ja chowam na jesień i wykładam nimi wszystkie parapety. Mam cieplej bez podkręcania kaloryfera

Przyglądam się także uszczelkom w oknach. Gdy są zużyte, nawet dobrze działające ogrzewanie nie zawsze zapewnia komfort. Zanim jednak zacznę je wymieniać, sprawdzam, czy problem rzeczywiście wynika z nieszczelności, a nie z prawidłowo działającej wentylacji.