Początek roku 2026 przynosi zmiany, które wielu pacjentów i specjalistów z branży medycznej odbiera z niedowierzaniem. Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził nowe limity dotyczące rehabilitacji domowej finansowanej ze środków publicznych. Decyzja wywołała lawinę komentarzy i oburzenia wśród pacjentów oraz przedstawicieli środowiska medycznego.

Nowe ograniczenia NFZ w 2026 r.

Zgodnie z rozporządzeniem obowiązującym od stycznia 2026 r., fizjoterapeuci pracujący w ramach publicznego systemu opieki zdrowotnej mogą przeznaczyć maksymalnie 1/5 swojego czasu pracy na realizację rehabilitacji domowej. To znacząca zmiana względem poprzednich zasad, które pozwalały na elastyczniejsze zarządzanie harmonogramem i dostosowywanie go do potrzeb pacjentów.

Zobacz także:

Wprowadzenie tak sztywnego limitu wywołało krytykę ze strony środowiska medycznego, które ostrzega przed konsekwencjami dla osób wymagających intensywnej opieki, szczególnie tych zmagających się z powikłaniami neurologicznymi. W praktyce oznacza to mniej wizyt domowych i większe obciążenie dla pacjentów oraz ich rodzin.

Dlaczego NFZ wprowadza zmiany?

Narodowy Fundusz Zdrowia uzasadnia decyzję koniecznością uporządkowania systemu świadczeń i eliminacji nadużyć, które miały być wykrywane podczas kontroli. Według przedstawicieli Funduszu niektóre placówki realizowały niemal całość usług ambulatoryjnych w domach pacjentów, co prowadziło do zawyżania kosztów i zmniejszania dostępności rehabilitacji stacjonarnej.

NFZ podkreśla, że nowe przepisy mają zapewnić równowagę i lepsze wykorzystanie środków publicznych, a także zapobiec patologiom w rozliczaniu świadczeń. Jednak wielu ekspertów ocenia tę argumentację jako zbyt ogólną i niewystarczającą w kontekście potrzeb osób, które bez pomocy rehabilitantów w domu nie są w stanie podjąć leczenia.

Co zmiany oznaczają dla pacjentów?

Dla tysięcy pacjentów w Polsce zmiany wprowadzane przez NFZ oznaczają realne pogorszenie dostępności rehabilitacji. Szczególnie dotkliwie odczują je osoby unieruchomione, przewlekle chore oraz ci, którzy niedawno przeszli udar mózgu. Konieczność dojazdu do placówki lub organizowania transportu medycznego to dla wielu z nich bariera nie do pokonania.

Specjaliści ostrzegają, że ograniczenie liczby domowych wizyt może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia pacjentów i wydłużenia czasu powrotu do sprawności. Jednocześnie zwiększy się presja na placówki stacjonarne, które już teraz zmagają się z niedoborami kadrowymi i wydłużającymi się kolejkami. W efekcie dostęp do rehabilitacji może stać się jeszcze trudniejszy, a pacjenci pozostaną bez odpowiedniego wsparcia w kluczowym momencie leczenia.