Duńczycy od lat są mistrzami w urządzaniu przytulnych przestrzeni. W ich domach i ogrodach wszystko wygląda naturalnie, spokojnie i jednocześnie bardzo stylowo. Kiedy odwiedziłam znajomą w Danii, od razu zwróciłam uwagę na nastrojowe światło na jej tarasie. Byłam przekonana, że kupiła drogie designerskie lampiony. Okazało się jednak, że stworzyła je sama, wykorzystując zwykłą lampkę solarną i plecioną osłonkę. Ten pomysł tak mi się spodobał, że po powrocie postanowiłam odtworzyć go u siebie. Ku mojej radości oba potrzebne elementy znalazłam w Jysku i kosztowały naprawdę niewiele. Dziś mój balkon wieczorami wygląda zupełnie inaczej, a ja nie dokładam ani grosza do rachunków za prąd.
Solarów jest mnóstwo, ale chciałam stworzyć coś swojego. Pomysł podpatrzyłam u znajomej Dunki
Nie da się ukryć, że lampki solarne od kilku lat przeżywają prawdziwy boom. W sklepach można znaleźć ich dziesiątki, w tym wiszące kule, girlandy, lampiony, słoiki czy dekoracyjne figurki. Sama przez długi czas oglądałam kolejne modele, ale żaden nie przekonywał mnie na tyle, żeby od razu wrzucić go do koszyka.
Zobacz także:
Zależało mi na czymś bardziej oryginalnym. Chciałam, żeby dekoracja nie wyglądała jak gotowy produkt zdjęty z półki sklepowej, ale sprawiała wrażenie przemyślanej aranżacji. Szukałam rozwiązania, które będzie pasowało do mojego balkonu urządzonego w naturalnych kolorach i jednocześnie stworzy ciepły klimat po zmroku.
Inspiracja przyszła zupełnie niespodziewanie. Podczas wizyty u znajomej Dunki zachwyciły mnie plecione lampiony ustawione na tarasie. Wieczorem wyglądały przepięknie. Dawały delikatne, ciepłe światło, a całość przypominała aranżacje z luksusowych hoteli nad morzem. Zapytałam ją, gdzie kupiła takie dekoracje. Uśmiechnęła się i pokazała mi, że w środku każdej latarenki znajduje się zwykła lampka solarna.
To był moment, w którym pomyślałam: „Przecież to genialne!”. Nie trzeba kupować drogich lamp z wbudowanym oświetleniem. Wystarczy połączyć dwa proste elementy i uzyskać dokładnie taki sam efekt.
Do wykonania tego solarnego lampionu DIY potrzebne są tylko dwie rzeczy z Jyska
Po powrocie do Polski od razu pojechałam do Jyska. Wiedziałam już dokładnie, czego szukam. Wszystkie potrzebne elementy znalazłam praktycznie od ręki. Pierwszym z nich jest lampka solarna LAPPSPURV, która kosztuje 12,50 zł. To niewielka szklana lampka o dekoracyjnej fakturze, wyposażona w panel solarny. W ciągu dnia ładuje się dzięki promieniom słonecznym, a po zmroku automatycznie zaczyna świecić ciepłym światłem. Nie wymaga kabli, baterii ani podłączania do prądu, dlatego można ustawić ją praktycznie wszędzie.
fot. jysk.pl
Drugim elementem jest latarenka MANDRUP w naturalnym kolorze, kosztująca 40 zł. Ma plecioną konstrukcję, która doskonale wpisuje się w modne wnętrza i ogrody urządzone w stylu skandynawskim, boho czy japandi. Dzięki wygodnemu uchwytowi można ją postawić na stole, zawiesić przy wejściu do domu albo ustawić obok donic z kwiatami.
fot. jysk.pl
Najbardziej spodobało mi się to, że oba produkty wyglądają świetnie również osobno, ale dopiero razem tworzą efekt, którego nie spodziewałabym się po dekoracji kosztującej niewiele ponad pięćdziesiąt złotych. Światło przenikające przez plecioną osłonkę staje się miękkie i rozproszone, dzięki czemu balkon od razu nabiera przytulnego charakteru.
Wystarczy włożyć lampkę do latarenki i wystawić ją na balkon, taras lub do ogrodu. To dosłownie minuta pracy
Największą zaletą tego pomysłu jest jego prostota. Nie trzeba niczego wiercić, sklejać ani przerabiać. Wystarczy umieścić lampkę solarną wewnątrz plecionej latarenki i gotowe. Ja ustawiłam swoje lampiony na balkonie obok fotela i niewielkiego stolika. W ciągu dnia lampka ładuje się sama, a kiedy zapada zmrok, zaczyna świecić ciepłym światłem. Pleciona osłonka pięknie je rozprasza, dzięki czemu całość wygląda znacznie bardziej elegancko niż zwykła lampka solarna.
Ten sam patent świetnie sprawdzi się również na tarasie czy w ogrodzie. Latarenki można ustawić przy schodach, na stole podczas letniej kolacji albo pomiędzy donicami z roślinami. Wieczorem tworzą bardzo przyjemny klimat, a ponieważ korzystają wyłącznie z energii słonecznej, nie generują żadnych dodatkowych kosztów.
Wciąż nie wierzę, że udało mi się kupić stolik jak od designera za tak śmieszne pieniądze: Chyba śnię. Za falisty stolik w kolorze zgaszonej oliwki w Action zapłaciłam 37,95 zł. Amazon ma po 683 zł
Od kiedy zastosowałam ten trik, nie mam już ochoty kupować gotowych dekoracyjnych lampionów za kilkaset złotych. Za niewielkie pieniądze uzyskałam efekt, który wygląda dużo drożej, niż wskazywałaby na to cena. Co więcej, wiem, że lampki będą świecić każdego wieczoru, o ile tylko w ciągu dnia naładują się słońcem.

Obserwuj nas na Google







