Latem ogród staje się dla mnie drugim salonem. To właśnie tam piję poranną kawę, podlewam kwiaty, odpoczywam po pracy i najchętniej spędzam ciepłe wieczory. Zauważyłam jednak, że dopiero odpowiednie światło sprawia, że całość wygląda naprawdę przytulnie.
Nie lubię rozciągać kabli ani martwić się dodatkowymi kosztami energii, dlatego od kilku sezonów wybieram lampy solarne. Są proste, wygodne i praktycznie bezobsługowe. W dzień ładują się od słońca, a wieczorem same zaczynają świecić. W tym roku postanowiłam odświeżyć część ogrodowego oświetlenia i właśnie wtedy trafiłam na nowe perełki z Biedronki.
Zobacz także:
Solary co roku pozwalają mi oszczędzić krocie. W Biedronce znalazłam model, który wygląda jak luksusowa dekoracja
Od kiedy zaczęłam używać solarów, naprawdę trudno byłoby mi wrócić do zwykłego oświetlenia ogrodowego. Nie trzeba kuć, podłączać przewodów, szukać kontaktu ani pilnować, czy lampki zostały wyłączone przed snem.
Największą zaletą jest oczywiście oszczędność. Każda taka lampka działa dzięki energii słonecznej, więc nie zużywa prądu z domowej instalacji. Gdy w ogrodzie ma się kilka albo kilkanaście punktów świetlnych, różnica w codziennym użytkowaniu jest naprawdę odczuwalna.
Staram się regularnie wymieniać część lampek, bo po kilku sezonach niektóre tracą moc albo przestają wyglądać modnie. W tym roku zależało mi na czymś bardziej dekoracyjnym niż klasyczne czarne słupki. Chciałam, żeby lampy ładnie wyglądały także w dzień, między roślinami. I wtedy w Biedronce wypatrzyłam lampy solarne LED Gardenic z kloszem imitującym kryształ. Od razu przyciągnęły mój wzrok.
Kryształowy solarek z Biedronki kosztuje 14,99 zł. Daje ciepłe światło i pięknie odbija się między roślinami
Lampa solarna LED z kryształowym kloszem z Biedronki kosztuje 14,99 zł za sztukę. W ofercie pojawiła się jako nowość i od razu trudno przejść obok niej obojętnie. Model ma wysokość około 38 cm, więc dobrze sprawdzi się przy rabatach, ścieżkach, donicach albo wzdłuż tarasu. Największe wrażenie robi klosz imitujący kryształ. Po zmroku światło pięknie się w nim załamuje, dzięki czemu zwykła rabata wygląda bardziej elegancko.
fot. biedronka.pl
Barwa światła jest ciepła, czyli dokładnie taka, jaką najbardziej lubię w ogrodzie. Nie jest zimna ani surowa, tylko miękka i przyjemna dla oka. Dzięki temu ogród wygląda bardziej nastrojowo, a nie jak oświetlony reflektorem.
Lampa ma klasę wodoodporności IP44, co oznacza, że nadaje się do użytku na zewnątrz i poradzi sobie z typową ogrodową wilgocią czy przelotnym deszczem. Najbardziej lubię w niej to, że nie trzeba nic kombinować. Wystarczy wbić ją w ziemię w słonecznym miejscu i gotowe. W dzień ładuje się sama, a po zmroku zaczyna świecić. Za 14,99 zł trudno oczekiwać więcej.
Jak urządzić ogród za pomocą solarów? Kilka punktów świetlnych potrafi zrobić efekt jak z katalogu
Lampy solarne najlepiej wyglądają wtedy, gdy nie ustawiamy ich przypadkowo. Warto potraktować je jak dekorację, która ma podkreślić najładniejsze miejsca w ogrodzie.
U mnie najlepiej sprawdzają się wzdłuż ścieżki prowadzącej do tarasu. Dzięki temu wieczorem łatwiej się poruszać, a ogród od razu wygląda bardziej uporządkowanie. Kilka lampek można też wbić przy rabatach z lawendą, trawami ozdobnymi albo hortensjami. Ciepłe światło pięknie podkreśla ich kształt.
Bardzo dobry efekt daje także ustawienie solarów przy dużych donicach. Jeśli mamy balkon albo mały taras, wystarczy kilka punktów świetlnych przy roślinach, by przestrzeń zrobiła się bardziej przytulna.
W większym ogrodzie można połączyć różne typy oświetlenia. Niższe lampki sprawdzą się przy ścieżkach, wyższe przy wejściu na taras, a girlandy solarne nad stolikiem lub pergolą. Dzięki temu ogród po zmroku zyskuje kilka warstw światła i wygląda znacznie ciekawiej.
Ten artykuł również może cię zainteresować: Ponad 100 Polaków ją poleca. Migocze jak prawdziwy płomień, a rachunki za prąd nie rosną, wzięłam 3
Sama zauważyłam, że odkąd używam solarów, dużo chętniej siedzę wieczorem na zewnątrz. Nie muszę zapalać mocnych lamp, ciągnąć przedłużaczy ani martwić się rachunkami. Kilka takich drobiazgów wystarczy, żeby zwykły ogród zmienił się w małą letnią strefę relaksu.









