Do Włoch wracam regularnie, ale tym razem postanowiłam odkryć region, który od dawna przewijał się w mediach społecznościowych i na zdjęciach podróżników. Wystarczy nieco ponad dwie godziny lotu z Polski, żeby znaleźć się w miejscu pełnym białych miasteczek, turkusowego morza i klimatu, który trudno porównać z czymkolwiek innym. Mowa o Apulii – regionie położonym na południowym wschodzie kraju, który z roku na rok przyciąga coraz więcej turystów, ale wciąż potrafi zaskoczyć spokojem, autentycznością i rozsądnymi cenami.

To właśnie tutaj można zjeść pyszną pizzę za około 20 zł, a za przejazd regionalnym pociągiem zapłacić zaledwie około 5 zł. Już pierwsze chwile po przylocie utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie będzie to kolejny wyjazd do zatłoczonego kurortu. Zamiast tłumów czekały na mnie niewielkie place, lokalne kawiarnie, starsi mieszkańcy rozmawiający przed domami i atmosfera prawdziwych Włoch. Bazę wypadową warto urządzić w okolicach Bari, skąd bez problemu można dojechać pociągami do wielu najpiękniejszych miejsc regionu. Komunikacja działa sprawnie, bilety są tanie, a dzięki krótkim przejazdom każdego dnia można odkrywać zupełnie inne oblicze Apulii bez konieczności wynajmowania samochodu.

Zobacz także:

Białe miasteczka wyglądają jak z pocztówki. Każde z nich ma swój niepowtarzalny charakter

Coraz więcej Polaków wybiera ten kierunek, a ja wcale się nie dziwię. Największe wrażenie zrobiły na mnie niewielkie miejscowości rozsiane wzdłuż wybrzeża. Polignano a Mare zachwyca już od pierwszego spojrzenia. Białe domy zawieszone na wapiennych klifach, wąskie kamienne uliczki i słynna plaża Lama Monachile tworzą krajobraz, który wielu osobom kojarzy się z greckim Santorini. Turkusowa woda odbija się od jasnych skał, a widok z punktów widokowych dosłownie zapiera dech. Choć to jedno z najpopularniejszych miejsc w regionie, wystarczy skręcić w boczną uliczkę, aby znaleźć ciszę i poczuć prawdziwy klimat południowych Włoch. Równie piękne jest Monopoli z urokliwym portem, zabytkowym centrum i plażami ukrytymi pomiędzy murami miasta.

Zupełnie inny charakter ma Alberobello, słynące z ponad tysiąca kamiennych domków trulli wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Spacer pomiędzy charakterystycznymi budowlami przypomina wizytę w bajkowej krainie. Zachwyciło mnie również Locorotondo, uznawane za jedno z najpiękniejszych białych miasteczek we Włoszech. Labirynt wąskich uliczek, kwiaty na balkonach i niewielkie place sprawiają, że trudno odłożyć aparat. Co ważne, wszystkie te miejsca można odwiedzić podczas jednego wyjazdu, ponieważ dzielą je niewielkie odległości, a regionalne pociągi pozwalają szybko przemieszczać się między kolejnymi atrakcjami.

fot. Adobe Stock | kite_rin

Prawdziwy raj odkryłam trochę dalej od najpopularniejszych kurortów. Tutaj plaże wyglądają jak z egzotycznych wakacji

Choć większość turystów zatrzymuje się w okolicach Bari i Brindisi, warto poświęcić kilka dni na odwiedzenie półwyspu Gargano. To właśnie tam znalazłam jedne z najpiękniejszych plaż, jakie widziałam we Włoszech. Zielone wzgórza schodzące niemal do samego morza, wysokie białe klify i krystalicznie czysta woda tworzą krajobrazy przypominające egzotyczne wyspy. Szczególne miejsce zajmuje plaża Vignanotica. Już sama droga prowadząca wzdłuż wybrzeża jest atrakcją samą w sobie. Za niemal każdym zakrętem czekają kolejne punkty widokowe, przy których aż chce się zatrzymać.

Jeżeli szukasz podróżniczych inspiracji, to też może cię zainteresować: Bez przesiadek przez trzy państwa. Nowy pociąg zawiezie Polaków już od 48 zł. Wśród udogodnień śniadanie i nocleg

Gdy zeszłam na plażę, przez chwilę po prostu stałam i patrzyłam przed siebie. Jasne skały kontrastowały z turkusową wodą, a niewielka liczba turystów sprawiała, że można było naprawdę odpocząć. To zupełnie inne doświadczenie niż pobyt na zatłoczonych plażach w najbardziej znanych kurortach Europy. Właśnie dlatego wiele osób poleca odwiedzać Apulię poza szczytem sezonu. Pogoda nadal sprzyja plażowaniu i zwiedzaniu, a ceny noclegów są zdecydowanie niższe. W mniej popularnych częściach regionu można znaleźć bardzo komfortowe hotele z basenem i śniadaniem w cenie, która w innych włoskich kurortach wystarczyłaby jedynie na skromny pokój.

Wróciłam z przekonaniem, że Apulia to jeden z najpiękniejszych regionów Europy. Trudno znaleźć miejsce, które oferuje aż tyle w tak rozsądnych cenach

Apulia okazała się dokładnie taka, jakiej oczekiwałam, a nawet lepsza. To region, który łączy piękne plaże, zabytkowe miasta, świetną kuchnię i bardzo dobrą komunikację. Nie trzeba wydawać fortuny, aby dobrze zjeść, wygodnie się przemieszczać i zobaczyć najważniejsze atrakcje. Za około 5 zł można kupić bilet na krótki przejazd regionalnym pociągiem, a lokalne pizzerie wciąż serwują doskonałą pizzę w cenie około 20–25 zł. Do tego dochodzą aromatyczne owoce morza, świeże owoce, oliwa z lokalnych gajów i włoska kawa, która smakuje jeszcze lepiej przy niewielkim stoliku na kamiennym rynku. Najbardziej urzekło mnie jednak to, że mimo rosnącej popularności region nie zatracił swojej autentyczności. Nadal można obserwować codzienne życie mieszkańców, robić zakupy na lokalnych targach i spacerować uliczkami, które wieczorem wypełniają się rozmowami sąsiadów zamiast tłumami turystów. Jeśli marzy ci się włoski wyjazd pełen pięknych widoków, klimatycznych miasteczek i rajskich plaż, a jednocześnie nie chcesz przepłacać, Apulia może okazać się jednym z najlepszych wyborów. To miejsce, do którego wiele osób wraca raz za razem – i po tej podróży doskonale rozumiem dlaczego.