Późne lato i początek jesieni to u mnie czas śliwek, jabłek i innych owoców, które często leżą na kuchennym blacie. Niestety razem z nimi potrafią pojawić się muszki owocówki. Wystarczy kawałek bardzo dojrzałego owocu, resztka słodkiego napoju czy zawartość kosza, żeby zrobiło się ich zdecydowanie za dużo. Najbardziej irytuje mnie to, że usunięcie kilku latających osobników wcale nie rozwiązuje problemu. Dlatego zamiast urządzać polowanie po całej kuchni, wolę wykorzystać to, co muszki przyciąga. Potrzebuję szklanki, octu jabłkowego i kilku kropli płynu do naczyń. Można wykorzystać również wino albo sok owocowy.

Ocet jabłkowy przyciąga muszki owocówki swoim zapachem. Kilka kropli płynu do naczyń sprawia, że pułapka zaczyna działać inaczej

Przygotowanie pułapki zajmuje mi dosłownie chwilę. Do szklanki lub małej miseczki wlewam ocet jabłkowy, a następnie dodaję kilka kropli płynu do naczyń i delikatnie mieszam. Zamiast octu można użyć również wina albo soku owocowego. Chodzi o zapach, który zwabia muszki. Najważniejszy okazuje się jednak drugi składnik. I właśnie dlatego samo postawienie szklanki z octem nie daje takiego samego efektu. Płyn do naczyń zmniejsza napięcie powierzchniowe cieczy. Muszka zwabiona zapachem siada na powierzchni i zamiast się na niej utrzymać, wpada do płynu. Prosty mechanizm, bez żadnego specjalnego preparatu na owady.

Zobacz także:

Ja przygotowuję taką pułapkę wieczorem, kiedy widzę, że nad koszem lub owocami zaczyna krążyć więcej nieproszonych gości. Nie oczekuję jednak, że jedna szklanka rozwiąże każdy przypadek plagi. Pułapka wyłapuje dorosłe muszki, ale nadal trzeba znaleźć miejsce, które je przyciąga i sprzyja ich namnażaniu. To ważne, bo można każdego wieczoru stawiać nową miksturę, a następnego dnia ponownie zobaczyć owady. Wtedy problemem nie jest sama pułapka. Gdzieś w kuchni nadal znajduje się dla nich jedzenie albo miejsce sprzyjające rozmnażaniu.

fot. Adobe Stock | MR. Stanek

Szklanka wyłapuje dorosłe owady, ale to dopiero połowa porządków. Zaglądam też do kosza, owoców i wszystkich miejsc z resztkami jedzenia

Gdy widzę muszki owocówki, zaczynam od przejrzenia kuchni. Sprawdzam owoce i nie zostawiam na blacie tych bardzo miękkich lub uszkodzonych. W okresie zwiększonego problemu miękkie owoce, między innymi śliwki, winogrona czy brzoskwinie, przechowywać w lodówce. Drugi punkt to kosz BIO. Obierki, gniazda nasienne i resztki owoców nie powinny leżeć tam przez wiele dni. Regularne opróżnianie kosza jest jednym ze sposobów wskazanych przez źródło, które mają ograniczać warunki sprzyjające muszkom.

Chcesz więc porad? To też warto sprawdzić: Ten staropolski trik na gęste włosy znów wraca do łask. Wystarczą 2 "chwasty" z polskiej łąki zamiast kolejnej drogiej wcierki

Przeglądam również butelki i puszki po słodkich napojach. Nawet niewielka ilość płynu pozostawiona na dnie może przyciągać owady. Podobnie jest z blatem. Plama po soku czy słodkiej herbacie wygląda niegroźnie, ale lepiej od razu ją wytrzeć. Dopiero połączenie tych prostych porządków z pułapką ma dla mnie sens. Nie chodzi przecież o to, żeby codziennie łapać nowe muszki. Chcę również usunąć to, co sprawia, że tak chętnie krążą po kuchni. Jest też drugi rodzaj pułapki. Do słoika można wlać słodki płyn albo wrzucić kawałek mocno dojrzałego banana. Naczynie przykrywa się folią spożywczą, a następnie robi w niej wykałaczką niewielkie otwory. Muszki dostają się do środka, ale mają problem z wydostaniem się na zewnątrz. Ja zaczynam jednak od pierwszej wersji. Szklanka, ocet jabłkowy i płyn do naczyń to rzeczy, które zazwyczaj mam pod ręką.

Muszki mogą kręcić się nie tylko przy misce z owocami. Gdy ciągle wracają, dokładnie sprawdzam również okolice zlewu

Miska z bananami jest pierwszym podejrzanym, ale nie jedynym miejscem, które sprawdzam. Istotny jest także odpływ zlewozmywaka, gdzie mogą gromadzić się resztki organiczne. To dobra wskazówka szczególnie wtedy, kiedy owoce zostały już schowane, kosz opróżniony, blat umyty, a małe owady nadal pojawiają się w kuchni. W takiej sytuacji nie ograniczam się do kolejnej szklanki z pułapką. Dokładnie czyszczę okolice zlewu i odpływ oraz usuwam zalegające resztki. Warto też pamiętać, że nie każdy drobny owad latający przy odpływie musi być muszką owocówką. Gdy problem koncentruje się właśnie w tym miejscu i stale powraca, najważniejsze jest znalezienie źródła.