Uwielbiam takie momenty na zakupach, kiedy trafiam na coś prostego, ale naprawdę dobrze przemyślanego. Bez zbędnych ozdobników, bez przekombinowania, a jednak robi robotę w kuchni od pierwszego użycia. Tym razem wpadły mi w ręce szklanki, które kojarzą się z klasyką, ale mają w sobie coś świeżego. I powiem wprost, dawno nie byłam tak zadowolona z tak drobnego zakupu.
Żebrowane szklanki wracają do łask i podbijają kuchnie. Ten klasyk wygląda jak z drogiego sklepu
Nie wiem, czy też to zauważyłaś, ale ryflowane szkło wraca do łask i to z przytupem. Te delikatne żłobienia sprawiają, że nawet zwykła szklanka wygląda elegancko. Gdy pierwszy raz wzięłam je do ręki, od razu pomyślałam, że spokojnie mogłyby stać w witrynie w znacznie droższym sklepie. A tu proszę, Dino i cena, która aż prosi się, żeby wrzucić do koszyka więcej sztuk.
Zobacz także:
To może cię zainteresować: W nowościach „cherry dream" z Pepco można się zakochać. Mam już cały komplet
Te szklanki mają 230 ml, czyli idealną pojemność na sok, wodę czy poranną kawę mrożoną. Dobrze leżą w dłoni, nie są ani za lekkie, ani toporne. To taki złoty środek, który docenia się dopiero przy codziennym użytkowaniu. No i ten efekt światła odbijającego się od żłobień… robi klimat nawet przy zwykłym napoju. U mnie od razu zmieniły odbiór całej zastawy, serio.
Cena 2,35 zł za sztukę to okazja, której trudno się oprzeć. Warunek jest jeden i warto o nim pamiętać
Nie będę ukrywać, to właśnie cena przyciągnęła mnie najbardziej. 2,35 zł za sztukę przy zakupie dwóch to naprawdę niewiele, zwłaszcza patrząc na to, jak te szklanki się prezentują. Przy jednej sztuce kosztują 2,99 zł, więc różnica jest symboliczna, ale i tak warto od razu wziąć parę. Ja nie zastanawiałam się długo i skończyło się na trzech zestawach.
Takie okazje mają jednak jeden minus, szybko znikają. To nie jest produkt, który będzie stał miesiącami na półce. Widać, że ludzie chętnie je biorą, bo trudno przejść obok obojętnie. Dlatego jeśli trafisz na nie w swoim Dino, lepiej nie odkładaj decyzji na później. Sama już kilka razy żałowałam, że „wezmę następnym razem”, a potem nie było czego brać.
fot. Dino.pl
Pasują do każdej kuchni. Robią świetne wrażenie
Najbardziej lubię w nich to, że pasują dosłownie do wszystkiego. Mam zastawę raczej prostą, bez udziwnień, a te szklanki idealnie się w nią wpasowały. Ale widzę je też spokojnie w bardziej eleganckich wnętrzach, na przykład przy jasnym obrusie albo w towarzystwie złotych dodatków. To właśnie ich największa siła, uniwersalność.
Można je postawić na tacy z karafką i od razu wygląda to jak z magazynu wnętrzarskiego. Albo po prostu ustawić w szafce, gdzie same w sobie robią dekorację. Ja czasem wkładam do nich plaster cytryny albo listki mięty i od razu zwykła woda wygląda bardziej luksusowo. Niby drobiazg, a robi różnicę w codziennym życiu.
Co ciekawe, takie żebrowane szkło świetnie łączy się też z modnymi dodatkami z Pepco czy Sinsay. Wystarczy dobrać prosty dzbanek i lniany obrusi już mamy spójny zestaw na stół. Bez wydawania fortuny, bez kombinowania. I właśnie za to lubię takie zakupy najbardziej.
Zauważyłam też jedną rzecz, o której rzadko się mówi przy takich zakupach, a robi ogromną różnicę na co dzień. Te szklanki są po prostu praktyczne w użytkowaniu. Łatwo się je myje, nie widać na nich od razu każdego zacieku, a to przy twardej wodzie naprawdę ma znaczenie. Nie trzeba ich ciągle polerować, żeby wyglądały dobrze, co przy większej liczbie naczyń potrafi być męczące. Do tego dobrze układają się w zmywarce i nie zajmują dużo miejsca w szafce, więc nie ma problemu z ich przechowywaniem nawet w mniejszej kuchni. U mnie szybko stały się tymi „codziennymi”, po które sięgam bez zastanowienia rano, po południu i wieczorem. I właśnie to jest chyba najlepsza rekomendacja, bo jeśli coś sprawdza się w zwykłej codzienności, a przy tym dobrze wygląda, to znaczy, że był to naprawdę udany zakup.








