Nie potrzebuję długiego urlopu ani wielogodzinnej podróży, żeby poczuć wakacyjny klimat. Czasem wystarczy jedno miejsce, które niezmiennie robi na mnie ogromne wrażenie. Chętnie wracam tam wtedy, gdy miasto zaczyna męczyć hałasem i wysokimi temperaturami. Już po kilku minutach spaceru czuję, jak codzienny pośpiech zostaje daleko za mną. Właśnie dlatego ten kierunek od kilku lat jest obowiązkowym punktem moich letnich wyjazdów.

Park Gródek to wyjątkowe miejsce na mapie Śląska. Tutaj zawsze zaczynam letni odpoczynek

Kiedy wybieram się do Parku Gródek, mam wrażenie, że jadę do zakątka, o którym wciąż wie zdecydowanie za mało osób. Znajduje się w Jaworznie, na terenie dawnego kamieniołomu dolomitu, który z biegiem lat przeszedł imponującą przemianę. Dawna przestrzeń przemysłowa zmieniła się w miejsce pełne zieleni, ścieżek spacerowych i punktów widokowych zachęcających do spokojnego odkrywania okolicy. Lubię myśleć o nim jako o dowodzie na to, że natura potrafi odzyskać nawet najbardziej nieoczywiste tereny. Dziś cały obszar zajmuje aż 58,54 ha, więc zdecydowanie nie jest to niewielki skwer, który można obejść w kilka minut. Bez problemu można zaplanować tutaj dłuższy spacer i za każdym razem odkryć kolejne urokliwe zakątki. 

Zobacz także:

fot. pinus25/Adobe Stock

Dużym atutem jest również to, że wstęp do Parku Gródek jest całkowicie darmowy. Dzięki temu mogę wracać tam zawsze wtedy, kiedy mam na to ochotę, nawet spontanicznie, bez wcześniejszego planowania całego dnia. Nigdy nie mam poczucia, że trzeba się spieszyć albo wykorzystać każdą minutę. To właśnie od tego spaceru najczęściej zaczyna się mój letni odpoczynek. Oczywiście do Parku Gródek można przyjechać samochodem, ale nie tylko. Bez problemu dostaniemy się do niego także komunikacją miejską z Jaworzna.

Park Gródek zachwyca widokami niczym egzotyczna wyspa. Turkusowa woda sprawia, że trudno uwierzyć, gdzie naprawdę jestem

Pierwszy widok na wodę niezmiennie wywołuje u mnie zachwyt. Nawet doskonale wiedząc, czego się spodziewać, na chwilę zatrzymuję się i po prostu patrzę. Intensywnie turkusowy kolor wygląda zaskakująco naturalnie, pięknie kontrastując z otaczającą zielenią oraz jasnymi skałami. To właśnie dlatego to miejsce zyskało przydomek „Polskich Malediwów”, choć nie wymaga lotu za granicę. Trudno się z nim nie zgodzić, zwłaszcza gdy słońce odbija się od tafli wody i tworzy niemal pocztówkowy krajobraz. Największą popularnością cieszy się zbiornik Wydra z charakterystyczną drewnianą kładką wijącą się nad turkusową wodą. W parku znajdują się także inne zbiorniki, między innymi Orka, a także mniejsze oczka wodne o nazwach Kot i Słoń. Każdy z nich ma nieco inny charakter, dlatego podczas jednego spaceru można podziwiać zupełnie różne krajobrazy.

fot. Kamil/Adobe Stock

Bardzo lubię przechodzić drewnianymi pomostami, z których można obserwować całą okolicę z zupełnie innej perspektywy. Zdjęcia wychodzą tutaj pięknie, ale mam wrażenie, że nawet najlepszy aparat nie oddaje tego, co naprawdę widać na własne oczy. Największe wrażenie robi na mnie cisza towarzysząca temu krajobrazowi. Mimo że zakątek staje się coraz bardziej popularny, wciąż można znaleźć moment, kiedy słychać jedynie delikatny szum liści i śpiew ptaków. W takich chwilach naprawdę zapominam, że jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej byłam w rozgrzanym mieście.

Teren rekreacyjny zachęca do niespiesznych spacerów. Tutaj czas płynie zupełnie inaczej

Najbardziej lubię przyjeżdżać tutaj wcześnie rano albo późnym popołudniem. Światło jest wtedy wyjątkowo miękkie, a cała okolica nabiera jeszcze bardziej spokojnego charakteru. Teren rekreacyjny pozwala spacerować bez konkretnego planu i właśnie to najbardziej w nim cenię. Czasem siadam na jednej z ławek i przez dłuższą chwilę po prostu obserwuję otoczenie. Innym razem przechodzę drewnianymi kładkami, zatrzymując się w punktach, z których rozciągają się najpiękniejsze panoramy. Bardzo lubię również ścieżki prowadzące górą dawnego kamieniołomu. Z wysoko położonych punktów widokowych jeszcze lepiej widać turkusowe zbiorniki, skalne ściany i otaczającą je zieleń. Dopiero z tej perspektywy można dostrzec, jak ogromny jest cały park i jak niezwykłą metamorfozę przeszedł ten teren.

To też może cię zainteresować: Gdy w mieście termometry pokazują 37°C, wyjeżdżam właśnie tam. Las robi więcej niż klimatyzacja

Telefon bardzo szybko ląduje w plecaku, bo nie mam potrzeby sprawdzania powiadomień ani ciągłego robienia zdjęć. Znacznie przyjemniej jest po prostu chłonąć ten spokój wszystkimi zmysłami. Zieleń daje przyjemny cień nawet w gorące dni, a powietrze wydaje się zupełnie inne niż w centrum miasta. Każda kolejna wizyta przypomina mi, dlaczego regularnie wracam właśnie tutaj. Nie szukam wielkich atrakcji ani głośnych rozrywek. Wystarcza mi kilka godzin spędzonych w miejscu, które pozwala zwolnić tempo i przypomina, że najpiękniejszy letni odpoczynek często znajduje się znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać. Wyjeżdżam stąd z przekonaniem, że jeszcze przed końcem wakacji znów tu wrócę.