Domowe sposoby na pranie coraz bardziej mnie przekonują, zwłaszcza gdy nie wymagają kupowania całej szafki dodatkowych preparatów. Lubię też sama decydować, jaki zapach będzie miała pościel, ręczniki czy ubrania. Raz mam ochotę na coś świeżego, innym razem na bardziej ziołową albo słodką kompozycję. Olejki eteryczne dają pod tym względem sporo możliwości. Wystarczy jednak używać ich rozsądnie i nie wylewać bezpośrednio na tkaniny.
Przez lata kupowałam pachnące płyny do prania. Znajoma Hiszpanka pokazała mi tańszy patent
Przez długi czas płyn do płukania był dla mnie tak samo oczywistym zakupem jak proszek czy żel do prania. Najczęściej wybierałam mocno pachnące wersje i lubiłam, kiedy zapach pozostawał na ubraniach jeszcze po wyschnięciu. Problem w tym, że te, które podobały mi się najbardziej, często nie należały do najtańszych.
Zobacz także:
Przy kilku praniach tygodniowo butelka potrafi znikać zaskakująco szybko. Zaczęłam więc zastanawiać się, czy rzeczywiście za każdym razem muszę używać gotowego, perfumowanego płynu. Nie chciałam przy tym rezygnować z zapachu świeżego prania, bo właśnie to lubię w nim najbardziej.
Rozwiązanie podsunęła mi znajoma Hiszpanka. Kiedyś podczas rozmowy o domowych sposobach wspomniała, że zamiast mocno pachnących preparatów można wykorzystać 3 składniki. Pomysł był banalnie prosty, więc postanowiłam go sprawdzić.
Trik na pachnące pranie jest banalnie prosty. Wystarczą 3 składniki
Podstawą mojego domowego zamiennika płynu jest biały ocet spirytusowy, sok z cytryny oraz cytrynowy olejek eteryczny. Nie mieszam przy tym olejku bezpośrednio z ubraniami. Skoncentrowany olejek może pozostawić ślad na niektórych materiałach, dlatego zawsze najpierw łączę go z płynem, który trafia do odpowiedniej przegródki pralki.
Na jedno pranie używam około 50 ml octu, 50 ml soku z cytryny i kilku kropli olejku eterycznego. Na początek wystarczą 3-4 krople. Większa ilość wcale nie musi dawać lepszego rezultatu.
fot. Goffkein/Adobe Stock
Całość mieszam przed użyciem i wlewam do przegródki przeznaczonej na płyn do płukania. Do letnich prań najbardziej lubię olejek cytrynowy. Połączenie daje świeży, lekki efekt, który kojarzy mi się z cytrusami i rozwieszonym na słońcu praniem.
Dziś cytryna, jutro pomarańcza. Zapach prania mogę zmieniać praktycznie za każdym razem
Największą zaletą olejków eterycznych jest dla mnie możliwość eksperymentowania z zapachem. Nie muszę zużywać całej dużej butelki płynu, zanim wybiorę inną kompozycję. Przy kolejnym praniu mogę po prostu sięgnąć po inny olejek.
Latem chętnie wybieram cytrusy. Poza cytryną dobrze sprawdza mi się olejek pomarańczowy, który pachnie nieco słodziej i cieplej. Jeśli mam ochotę na ciekawszą kompozycję, przygotowuję mieszankę z 2 kropli olejku pomarańczowego, 1 kropli cytrynowego i 1 kropli lawendowego. Pomarańcza nadaje mieszance soczystą, słodką nutę, cytryna ją odświeża, a niewielka ilość lawendy sprawia, że całość nie pachnie wyłącznie cytrusami. Przy pościeli można pójść bardziej w stronę lawendy, natomiast do ręczników lubię połączenia świeższe.
Ten domowy sposób również może cię zainteresować: Dodaję 3 łyżki do prania i mam za półdarmo domowy wybielacz. Wystarczy 1 pranie, by moje obrusy były śnieżnobiałe jak ze sklepu
Możliwości jest zresztą znacznie więcej. Olejek pomarańczowy można połączyć z lawendowym, cytrynowym czy eukaliptusowym. Dzięki temu jedno pranie może pachnieć cytrusowo, kolejne bardziej ziołowo, a następne delikatnie kwiatowo. Dla mnie największą zmianą jest to, że nie potrzebuję już kolejnego drogiego płynu tylko po to, żeby uzyskać określony zapach. Kilka kropli pozwala mi za każdym razem przygotować inną bardzo interesującą kompozycję zapachową.

Obserwuj nas na Google







