Temat emerytur coraz bardziej stresuje ludzi po 40-tce i 50-tce. Z jednej strony wszyscy słyszą, że warto oszczędzać i budować finansową poduszkę bezpieczeństwa, a z drugiej codzienne koszty życia rosną tak szybko, że wiele osób ledwo wiąże koniec z końcem. Sama zauważam, że coraz częściej mówi się o dodatkowym zabezpieczeniu na przyszłość.

Eksperci zachęcają do odkładania pieniędzy, inwestowania albo budowania prywatnych oszczędności, bo świadczenia emerytalne mogą w przyszłości okazać się niewystarczające. Problem w tym, że teoria często mocno rozmija się z rzeczywistością przeciętnego Polaka. Szczególnie gdy w internecie pojawiają się konkretne kwoty, które dla wielu osób brzmią wręcz abstrakcyjnie.

Zobacz także:

Oszczędności dają poczucie bezpieczeństwa. Coraz więcej osób boi się, że sama emerytura z ZUS nie wystarczy

Eksperci finansowi od lat podkreślają, że warto budować własne oszczędności niezależnie od przyszłej emerytury z ZUS. Powód jest prosty. Wiele osób obawia się, że państwowe świadczenia mogą nie wystarczyć na spokojne życie po zakończeniu pracy.

Największą rolę odgrywa dziś poczucie bezpieczeństwa. Nawet niewielkie oszczędności pozwalają spokojniej patrzeć na nieprzewidziane wydatki, problemy zdrowotne albo nagłą utratę pracy. Sama zauważyłam, że coraz więcej osób po 50-tce zaczyna poważniej myśleć o finansach. W tym wieku wiele osób ma już świadomość, że do emerytury zostało znacznie mniej czasu niż wcześniej.

Eksperci często podkreślają też znaczenie procentu składanego i regularnego odkładania pieniędzy nawet w małych kwotach. Problem polega jednak na tym, że przy obecnych cenach życia wielu ludzi zwyczajnie nie ma z czego oszczędzać. Rosnące rachunki, kredyty, koszty jedzenia i mieszkań sprawiają, że odkładanie kilkuset złotych miesięcznie dla wielu rodzin staje się luksusem.

Według wyliczeń 50-latek powinien mieć ponad 340 tys. zł. Tyle potrzeba, by mieć spokojniejszą emeryturę

Na filmiku na Instagramie opublikowano wyliczenia pokazujące, ile oszczędności powinno się mieć w konkretnym wieku, aby na emeryturze otrzymywać dodatkowo około 3500 zł miesięcznie.

Według przedstawionych danych osoba w wieku 50 lat powinna mieć odłożone około 346 800 zł. Z kolei 55-latek już ponad 526 tys. zł, a 60-latek prawie 686 tys. zł. Największe emocje wzbudziło jednak właśnie zestawienie dotyczące osób po pięćdziesiątce. Dla wielu internautów kwota przekraczająca 340 tys. zł okazała się całkowicie oderwana od realiów życia przeciętnego Polaka.

Oczywiście eksperci finansowi często zakładają regularne odkładanie pieniędzy przez wiele lat oraz inwestowanie części środków. Problem w tym, że rzeczywistość wielu rodzin wygląda dziś zupełnie inaczej. Dla ogromnej części osób takie wyliczenia bardziej stresują niż motywują. Szczególnie gdy ktoś przez większość życia spłacał kredyt hipoteczny albo wychowywał dzieci i nie miał możliwości regularnego oszczędzania.

Ten artykuł również może cię zainteresować: Masz tylko 30 dni. Potem pieniądze przepadną

Nie zmienia to jednak faktu, że temat zabezpieczenia finansowego na starość staje się coraz ważniejszy, a wiele osób dopiero po 40-tce zaczyna poważniej myśleć o tym, jak będzie wyglądać ich życie po zakończeniu pracy zawodowej.

Polacy nie uwierzyli w te wyliczenia. „340 tys. to ja mam, ale długu w banku”

Pod filmikiem błyskawicznie pojawiły się setki komentarzy i wiele z nich było bardzo emocjonalnych. Internauci wprost pisali, że takie kwoty są dla przeciętnego człowieka praktycznie nierealne do osiągnięcia. Jedna z użytkowniczek napisała:

Ciekawe z czego, przeciętny Polak nie ma oszczędności, bo zarabia grosze. Powinno to się zarabiać lepiej, powinna to być większa siła nabywcza PLN, a nie jest.

Ktoś inny ironicznie skomentował:

Uwielbiam tych mitomanów z ich wyliczeniami.

Bardzo dużo reakcji dotyczyło też kredytów i zadłużenia. Jeden z internautów napisał krótko:

340 tys. to ja mam, ale długu w banku.

Pojawiły się również pytania o realne możliwości odkładania pieniędzy przy obecnych kosztach życia.

A skąd brać te oszczędności? Czy ekspert może doradzić? – zapytał jeden z komentujących.

Inna osoba podsumowała wszystko jeszcze dosadniej:

To raczej niemożliwe do realizacji.