Nie zawsze trzeba robić generalny remont albo wymieniać wszystkie meble, żeby mieszkanie zyskało zupełnie nowy charakter. Ostatnio przekonałam się, że czasem wystarczy jeden dobrze dobrany dodatek, który nie zajmuje wiele miejsca, a potrafi całkowicie odmienić wnętrze. Właśnie taki zakup trafił do mojej kawalerki i od pierwszego dnia zbiera więcej komplementów niż cokolwiek innego. Co ciekawe, większość osób jest przekonana, że zapłaciłam za niego kilka razy więcej.

Szukałam czegoś małego, ale z charakterem. Nie spodziewałam się, że ten stolik będzie wyglądał tak dobrze

Urządzanie niewielkiej kawalerki nauczyło mnie jednego – każdy centymetr ma znaczenie. Nie mogę pozwolić sobie na przypadkowe zakupy, bo zbyt duży mebel od razu przytłacza przestrzeń. Od dłuższego czasu szukałam niewielkiego stolika, który będzie praktyczny, ale jednocześnie stanie się ozdobą salonu. Nie chciałam kolejnego białego, prostego modelu, który zleje się z resztą wyposażenia. Marzył mi się mebel inspirowany skandynawskim stylem, z ciepłym drewnianym wykończeniem i prostą formą. Podczas wizyty w Jysk od razu zwróciłam uwagę na stolik RAASTED w kolorze ciepłego dębu. Już na ekspozycji wyglądał znacznie drożej, niż sugerowała jego metka. Okrągły blat, smukłe proporcje i jasny odcień drewna sprawiły, że od razu wyobraziłam go sobie w swoim mieszkaniu. Kiedy zobaczyłam, że kosztuje zaledwie 85 zł, nie zastanawiałam się długo. Uznałam, że nawet jeśli okaże się przeciętny, wiele nie ryzykuję.

Zobacz także:

Po złożeniu szybko okazało się, że zdjęcia w sklepie nie oddają tego, jak dobrze prezentuje się na żywo. Kolor ciepłego dębu wygląda naturalnie i świetnie komponuje się z jasnymi ścianami oraz beżowymi dodatkami, które dominują w moim mieszkaniu. Dzięki prostemu wzornictwu stolik nie przyciąga uwagi w nachalny sposób, ale dodaje wnętrzu elegancji. To właśnie ten rodzaj mebla, który sprawia wrażenie dużo droższego, niż jest w rzeczywistości. Dużą zaletą okazały się również jego wymiary. Średnica 40 centymetrów i wysokość 55 centymetrów sprawiają, że bez problemu zmieścił się obok mojej sofy. Nie zajmuje cennej przestrzeni, a jednocześnie jest na tyle duży, że bez problemu stawiam na nim filiżankę kawy, książkę czy laptop podczas pracy z domu.

fot. jysk.pl

Najbardziej przekonała mnie dodatkowa półka. W małym mieszkaniu takie rozwiązania są na wagę złota

To właśnie dolna półka sprawiła, że stolik szybko stał się jednym z najbardziej praktycznych mebli w mojej kawalerce. Na blacie zostawiam tylko to, czego aktualnie używam, natomiast niżej trzymam magazyny, piloty, świecę zapachową i niewielki koszyk z drobiazgami. Dzięki temu wokół sofy jest znacznie większy porządek. W niewielkim mieszkaniu bardzo łatwo o wizualny chaos. Kilka przedmiotów pozostawionych na wierzchu potrafi sprawić, że całe wnętrze wygląda na zagracone. Tutaj dodatkowa półka naprawdę robi różnicę. Wszystko ma swoje miejsce, a jednocześnie pozostaje pod ręką.

Jeżeli szukasz więcej inspiracji aranżacyjnych, to też może ci się spodobać: Jak drewniana, ale nie trzeba jej konserwować. Solidna ławeczka z Action oszczędza mi miejsce na balkonie

Sam montaż również okazał się prostszy, niż się spodziewałam. Stolik jest przeznaczony do samodzielnego złożenia, ale nie zajęło mi to wiele czasu. Instrukcja była czytelna, a wszystkie elementy dobrze do siebie pasowały. Już po kilkudziesięciu minutach mebel stał na swoim miejscu. Podoba mi się także jego uniwersalność. Chociaż kupiłam go z myślą o salonie, jestem pewna, że równie dobrze sprawdziłby się jako stolik nocny w sypialni albo pomocnik w domowym biurze. Minimalistyczny design sprawia, że bez problemu odnajdzie się zarówno we wnętrzach skandynawskich, jak i nowoczesnych czy japandi.

To jeden z tych zakupów, których w ogóle nie żałuję. Czasem za niewielkie pieniądze można znaleźć prawdziwą perełkę

Zdarza mi się długo zastanawiać nad zakupem mebli, bo wiem, że będą mi towarzyszyć przez lata. Tym razem decyzję podjęłam spontanicznie i absolutnie tego nie żałuję. Od momentu, gdy stolik pojawił się w moim mieszkaniu, korzystam z niego każdego dnia. Rano stawiam na nim kawę, w ciągu dnia laptop, a wieczorem książkę i świeczkę. Stał się naturalnym centrum mojego kącika wypoczynkowego. Najbardziej cieszy mnie jednak to, jak zmienił odbiór całego wnętrza. Moja kawalerka nadal ma niewielki metraż, ale wygląda bardziej spójnie i elegancko. Ciepły odcień drewna ociepla aranżację, a okrągły kształt dodaje jej lekkości. To drobiazg, który naprawdę robi efekt „wow”, zwłaszcza gdy ktoś odwiedza mnie po raz pierwszy.

Kilka osób zapytało mnie już, z jakiego sklepu pochodzi ten stolik. Większość była przekonana, że kupiłam go w jednym z designerskich salonów meblowych, gdzie podobne modele kosztują kilkaset złotych. Za każdym razem z uśmiechem odpowiadam, że znalazłam go w Jysk. Reakcje są niemal identyczne – niedowierzanie i szybkie wyciąganie telefonu, żeby sprawdzić, czy nadal jest dostępny. Jeśli, tak jak ja, urządzasz niewielkie mieszkanie i szukasz mebli, które łączą estetykę z funkcjonalnością, ten model naprawdę warto wziąć pod uwagę. Za 85 zł otrzymałam stolik o ponadczasowym wyglądzie, praktycznej półce i kompaktowych wymiarach, który idealnie wpisał się w moją kawalerkę. To kolejny dowód na to, że nie trzeba wydawać fortuny, żeby stworzyć wnętrze z charakterem. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany mebel, aby całe mieszkanie zaczęło wyglądać znacznie bardziej stylowo.