Coraz częściej wracam do dekoracji, które pamiętam z domu babci. Kiedyś koronkowe serwetki wydawały mi się staromodne, dziś patrzę na nie zupełnie inaczej. W połączeniu z drewnianym stołem, prostą ceramiką i świeżymi kwiatami potrafią wyglądać naprawdę stylowo. Nie chodzi mi przy tym o urządzenie mieszkania jak muzeum. Jeden taki detal wystarczy, żeby zwykły stół albo komoda nabrały charakteru.

Wygląda jak koronka wyjęta z kredensu w starym dworku. Ażurowe liście i ozdobne brzegi robią tutaj całą robotę

W tym bieżniku najbardziej podoba mi się wzór. Zamiast gładkiej tkaniny mamy ażurową powierzchnię ozdobioną motywem liści. Pepco zwraca też uwagę na delikatną strukturę i starannie wykończone brzegi. To właśnie one nadają mu ten lekko staroświecki charakter, który tak dobrze pasuje do wnętrz z drewnem. Mnie od razu przypomina koronki przechowywane kiedyś w kredensach i szufladach z odświętnymi obrusami. Oczywiście nie jest to żadna zabytkowa serweta ze starego dworu. To tylko moje skojarzenie z wyglądem, ale właśnie ono sprawia, że dekoracja wydaje się ciekawsza od zwykłego kawałka materiału.

Zobacz także:

Położyłabym go na drewnianym stole bez obrusa. Dzięki ażurowej konstrukcji blat pozostaje widoczny między wzorami i sam staje się częścią dekoracji. Na środku wystarczy prosty wazon, ceramiczna misa albo kilka świeczników. Nie przesadzałabym już z dodatkami. Koronkowy wzór sam jest wystarczająco dekoracyjny. Przy dużej liczbie bibelotów łatwo zgubić jego największą zaletę, czyli delikatność. Widzę go również w bardziej nowoczesnym wnętrzu. Gładka komoda, jasna ściana, prosta lampka i koronkowy bieżnik tworzą ciekawsze zestawienie niż komplet mebli i dodatków utrzymanych dokładnie w jednym stylu. Taki drobiazg potrafi trochę przełamać katalogowy porządek.

fot. mat. własne Story.pl

Za koronkowy bieżnik Pepco chce tylko 9 zł. Przy tej cenie sama zaczęłam liczyć, gdzie wykorzystam kolejną sztukę

Koronkowy bieżnik w liście kosztuje w Pepco 9 zł. To cena widoczna obecnie na oficjalnej stronie sieci. I właśnie tutaj rozumiem pokusę, żeby nie skończyć na jednej sztuce. Pierwszą położyłabym na stole w jadalni. Drugą widzę na długiej komodzie w salonie, szczególnie pod lampą albo wazonem. Trzecia mogłaby trafić na konsolę w przedpokoju. Nie trzeba oczywiście kupować trzech. Chodzi raczej o to, że przy tak niewielkim wydatku można wykorzystać ten sam motyw w kilku miejscach i wizualnie połączyć pomieszczenia.

Szukasz ciekawych dodatków do wnętrz? To również warto sprawdzić: "Patrz, dym płynie jak woda". Mama przysunęła krzesło, gdy odpaliłam nowy kominek z Action. Bosko pachnie i robi klimacik

Bardzo podoba mi się też pomysł z sezonowymi dekoracjami. Jesienią na bieżniku stawiam kilka małych dyń, gałązki z kolorowymi liśćmi i świecznik. Zimą wystarczy zielona gałąź i kilka szyszek. Wiosną zamieniam je na tulipany albo żonkile. Baza zostaje ta sama, zmieniają się jedynie dodatki. To dla mnie rozsądniejszy sposób dekorowania niż kupowanie co kilka tygodni nowej ozdoby. Jeden niedrogi element można wykorzystać wiele razy i za każdym razem nadać mu trochę inny charakter. Nie zakładałabym natomiast, że obecna cena zostanie z nami na zawsze. Pepco zaznacza na stronie, że oferta w poszczególnych sklepach może różnić się ceną, ilością oraz dostępnością produktów.

Nie ograniczam go do stołu w jadalni. Na komodzie i konsoli ten koronkowy wzór wygląda równie ciekawie

Bieżnik kojarzy się przede wszystkim z nakryciem stołu, ale tutaj szkoda byłoby ograniczać się do jednego zastosowania. Samo Pepco podpowiada trzy miejsca, stół, komodę i konsolę. Każde daje zupełnie inny efekt. Na komodzie wykorzystuję bieżnik jako tło dla kilku przedmiotów. Nie przykrywam nim całego mebla. Zostawiam widoczne fragmenty blatu, żeby ażurowy wzór był dobrze zauważalny. Na środku stawiam lampę, obok ramkę ze zdjęciem i niewielki wazon.

Na konsoli w przedpokoju dekoracja może być jeszcze prostsza. Miska na klucze, mała lampka i bieżnik wystarczą, żeby wejście do mieszkania wyglądało bardziej przytulnie. To dobry patent szczególnie wtedy, gdy nie chcę wiercić w ścianach ani wymieniać mebli. Najbardziej klasyczna pozostaje jednak jadalnia. Tutaj bieżnik może leżeć bezpośrednio na blacie albo na większym obrusie. Sama wolę pierwszą opcję, bo wzór liści jest wtedy bardziej widoczny. Do takiej koronki pasuje mi prosta zastawa. Białe talerze, przezroczyste kieliszki i zwykły dzbanek z kwiatami wystarczą. Nie potrzebuję złotych sztućców ani porcelany wyciąganej tylko na święta. Dzięki temu całość nie wygląda zbyt dostojnie i nadal pasuje do codziennego obiadu.

Tani dodatek nie musi wyglądać przypadkowo. Przy drewnie, ceramice i kwiatach ten bieżnik pokazuje zupełnie inne oblicze

Przy niedrogich dekoracjach największe znaczenie ma dla mnie sposób, w jaki je zestawiam. Nawet najładniejszy drobiazg może zginąć wśród dziesięciu innych ozdób. Dlatego przy koronkowym bieżniku trzymam się jednej zasady, zostawiam mu trochę przestrzeni. Na drewnianym blacie efekt robi kontrast między prostą powierzchnią a delikatnym wzorem liści. Na jasnej komodzie można pójść w bardziej spokojną stronę i dodać ceramikę w kremowym albo beżowym kolorze. Na ciemnym meblu ażur staje się mocniej widoczny.

Taką dekorację wykorzystałabym również przy rodzinnym obiedzie. Nie musi czekać na Wielkanoc czy Boże Narodzenie. Wystarczy niedzielny rosół, świeże kwiaty w wazonie i ładnie nakryty stół. Właśnie wtedy najbardziej lubię rzeczy, które sprawiają, że zwykły dzień staje się odrobinę bardziej odświętny. I chyba dlatego skojarzenie ze starym dworkiem tak dobrze tutaj działa. Nie chodzi o udawanie antyku ani przekonywanie kogokolwiek, że to ręcznie robiona koronka sprzed stu lat. Chodzi o klimat, który można stworzyć za pomocą bardzo prostego dodatku. Za niewielką kwotę dostaję więc dekorację, którą przenoszę ze stołu na komodę, a później wykorzystuję przy kolejnej sezonowej aranżacji. To właśnie takie zakupy lubię najbardziej. Nie wymagają przemeblowania całego mieszkania, a potrafią sprawić, że dobrze znany kąt wygląda trochę inaczej.