Listopad to dla mnie moment, kiedy powoli zaczynam myśleć o świątecznych przygotowaniach. Nie ubieram jeszcze choinki, ale lubię przeglądać sklepy i szukać ozdób, które przydadzą mi się również po Bożym Narodzeniu. Zamiast kolejnego pudełka bombek wolę kupić coś, co będzie ładnie wyglądało na stole, komodzie albo kuchennym blacie. W ostatnich latach szczególnie polubiłam jasne dekoracje z delikatnymi zdobieniami. Są eleganckie, a jednocześnie pasują do zwykłych, codziennych przedmiotów.

Świąteczne dekoracje z sieciówek potrafią wyglądać bardzo elegancko. Nie trzeba wydawać fortuny na piękne wnętrze

Pamiętam czasy, kiedy przed Bożym Narodzeniem wyciągało się z pawlacza jedno wielkie pudło. Były w nim setki bombek, łańcuchy, aniołki i figurki, które przez lata zbierała cała rodzina. Każda ozdoba miała swoje miejsce, a dokupowanie nowych dekoracji wcale nie było takie oczywiste.

Zobacz także:

Dziś wybór jest ogromny. Wystarczy zajrzeć do Pepco, Sinsay czy Action, żeby znaleźć całe półki dodatków w różnych stylach. Jedne przypominają tradycyjne ozdoby z dzieciństwa, inne wyglądają jak dekoracje z eleganckich zagranicznych katalogów.

Najbardziej lubię te przedmioty, które nie są dosłownie świąteczne. Nie muszą mieć nadrukowanego Mikołaja ani wielkiego napisu „Wesołych Świąt”. Wystarczy ciekawy kształt, jasny kolor albo subtelny ornament. Dzięki temu nie muszę chować ich zaraz po Nowym Roku.

Zauważyłam też, że coraz chętniej sięgam po dodatki nawiązujące do dawnych lat. Szczególnie podobają mi się przedmioty przypominające stare bombonierki, porcelanowe szkatułki czy naczynia, które kiedyś stały za szybą w kredensie. Mają w sobie coś znajomego. Przypominają mi rodzinne spotkania, odświętnie nakryty stół i moment, kiedy babcia wyciągała z szafki najlepsze słodycze dla gości.

Przy zakupie takich ozdób zwracam jednak uwagę nie tylko na wygląd, ale również na ich zastosowanie. Wolę przedmiot, który można wykorzystać na kilka sposobów, niż kolejną figurkę zajmującą miejsce na półce. Ostatnio wpadłam właśnie na taki przedmiot. Wygląda jak niewielka karuzela z dawnego wesołego miasteczka, a przy tym ma praktyczne zastosowanie. Gdy zobaczyłam go w Pepco, od razu przypomniały mi się eleganckie cukiernice, które kiedyś podziwiałam u babci.

Pojemnik na słodycze z Pepco kosztuje 35 zł. Biała karuzela z dolomitu wygląda jak polana lukrem

Podczas przeglądu świątecznej kolekcji Pepco znalazłam pojemnik na słodycze w kształcie karuzeli za 35 zł. Miałam szczęście, bo ta dekoracja stała się ostatnio viralem w sieci i w wielu sklepach jest już po prostu wykupiona. Całość jest śnieżnobiała i pokryta tłoczonymi zdobieniami. Na ściankach widać niewielkie koniki, które przypominają te z tradycyjnych karuzel w wesołych miasteczkach. Między nimi pojawiają się dekoracyjne ornamenty, nadające pojemnikowi bardzo ozdobny charakter.

Najpiękniejsza jest moim zdaniem pokrywka. Ma stożkowy kształt, a jej brzegi układają się w delikatne fale przypominające falbankę albo dach karuzeli. Na szczycie znajduje się niewielkie zakończenie, które dopełnia całą formę.

fot. materiały własne/Story.pl

Właśnie przez te szczegóły pojemnik kojarzy mi się z czymś wykonanym z białego lukru. Wygląda trochę jak dekoracja tortu albo miniaturowa cukiernia zamknięta w jednym naczyniu. Pojemnik wykonano w 100% z dolomitu, czyli materiału mineralnego wykorzystywanego między innymi do produkcji ozdobnych naczyń i dekoracji. Nie jest to więc tandetny plastik.

Jego pojemność wynosi 1200 ml. To całkiem sporo jak na dekoracyjny pojemnik. Można w nim przechowywać drobne słodycze, cukierki albo ciasteczka. Podoba mi się również to, że ma pokrywkę. Dzięki niej zawartość nie musi być cały czas widoczna, a całość wygląda schludnie nawet wtedy, gdy stoi na stole między innymi naczyniami. Ja najchętniej wsypałabym do środka cukierki w papierkach albo niewielkie, zapakowane pralinki. Dzięki temu łatwiej utrzymać naczynie w czystości, a goście mogą wygodnie sięgać po słodkości.

Biała karuzela z Pepco pasuje nie tylko na świąteczny stół. Tak wkomponowałabym ją w kuchnię i salon

Pierwsze miejsce, o którym pomyślałam, to oczywiście stół w jadalni. Taki pojemnik może stanąć pośrodku nakrycia, szczególnie gdy wybierzemy jasny obrus i prostą zastawę. Na Boże Narodzenie połączyłabym go z gałązkami świerku, złotymi serwetkami i niewielkimi lampkami LED. Biel pięknie wygląda na tle zieleni, a ciepłe światło podkreśla wypukłe ornamenty. Nie trzeba dodawać wielu innych ozdób, bo sama karuzela jest już bardzo dekoracyjna.

Bardzo podoba mi się również pomysł ustawienia jej na drewnianej tacy. Obok można położyć kilka lasek cynamonu i suszonych plasterków pomarańczy. Taka kompozycja wygląda przytulnie, a jednocześnie nie zajmuje całego stołu. W kuchni znalazłabym dla niej miejsce na otwartej półce. Szczególnie dobrze prezentowałaby się obok białych kubków, jasnej ceramiki i szklanych słoików.

To również może cię zainteresować: Mąż kazał mi się uspokoić z ozdobami, a ja nawet firanki świąteczne dorwałam. Koronkowe, z haftem i za 4 dyszki

Drugą karuzelę postawiłabym w salonie na komodzie. Nie musiałabym nawet wypełniać jej słodyczami. Mogłaby pełnić funkcję dekoracyjnego pojemnika na niewielkie drobiazgi, które zwykle leżą na wierzchu. Podoba mi się też połączenie takiej bieli z ciemnym drewnem. Na orzechowej komodzie albo dębowym kredensie tłoczone wzory byłyby dobrze widoczne. Wystarczyłaby obok niewielka ramka ze zdjęciem i wazon z gałązkami.