Uwielbiam odkrywać miejsca, które wciąż nie trafiły na listę obowiązkowych wakacyjnych kierunków. Największą satysfakcję dają mi te podróże, po których wracam z myślą: „Dlaczego tak mało osób o tym wie?”. Coraz częściej okazuje się, że najpiękniejsze zakątki wcale nie znajdują się setki kilometrów od domu. Wystarczy zboczyć z najbardziej popularnych tras, żeby zobaczyć Polskę z zupełnie innej perspektywy. Właśnie tak było podczas mojej ostatniej wyprawy na Mazury.
Mazury Garbate przypominają szkockie Highlands. Wystarczy kilka minut, żeby zrozumieć skąd to porównanie
Już pierwsze kilometry tej podróży sprawiły, że kilka razy odruchowo zwolniłam samochód. Zupełnie nie tego spodziewałam się po Mazurach. Zamiast szerokich jezior otoczonych marinami zobaczyłam krajobraz pełen łagodnych pagórków, wijących się dróg i rozległych łąk. Co chwilę miałam ochotę zatrzymać się na poboczu tylko po to, żeby jeszcze chwilę popatrzeć przed siebie. W takich momentach naprawdę łatwo zrozumieć, dlaczego Mazury Garbate wielu podróżników nazywa najbardziej niezwykłym fragmentem całego regionu.
Zobacz także:
To właśnie tutaj znajduje się obszar, który nie przypomina klasycznych Mazur znanych z pocztówek. Krajobraz został ukształtowany przez lodowiec, dlatego dominują pagórkowate tereny, niewielkie doliny i liczne wzniesienia. Drogi raz wspinają się pod górę, by za chwilę łagodnie opaść w dół, odsłaniając kolejne panoramy. Z każdą minutą miałam coraz większe wrażenie, że nie jestem już w Polsce, lecz gdzieś na szkockich wyżynach.
Nie bez powodu coraz częściej można spotkać określenie „polska Szkocja”. Oczywiście nie chodzi o wierne odwzorowanie szkockich Highlands, lecz o podobne odczucia, jakie wywołuje tutejszy krajobraz. Falujące wzgórza, samotne drzewa rosnące pośród pól, niewielkie gospodarstwa rozsiane w oddali i niemal niekończące się przestrzenie tworzą widok, którego trudno szukać w innych częściach kraju. Nawet pogoda potrafi dodać temu miejscu wyjątkowego charakteru. Przesuwające się po niebie chmury sprawiają, że światło nieustannie zmienia krajobraz, a każdy zakręt odkrywa przed oczami nowy obraz.
Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś zupełnie innego. Przez długi czas praktycznie nie spotykałam innych turystów. Po zatłoczonych Mikołajkach taki spokój wydawał się wręcz nierealny. Nie było hałaśliwych deptaków, straganów z pamiątkami ani kolejek do restauracji. Zamiast tego słyszałam śpiew ptaków, szum wiatru i odgłos przejeżdżających od czasu do czasu samochodów. Dużym zaskoczeniem okazały się dla mnie również ceny. W przeciwieństwie do najbardziej obleganych mazurskich kurortów, takich jak Mikołajki czy Giżycko, noclegi, lokalne pensjonaty i gospodarstwa agroturystyczne w tej części regionu często są zauważalnie tańsze.
fot. sliver63/Adobe Stock
Wzgórza Szeskie to dopiero początek. W okolicy czekają miejsca, których próżno szukać w innych częściach Polski
Już po pierwszym dniu zrozumiałam, że Mazury Garbate potrafią zachwycić nie tylko krajobrazami. Okolica skrywa kilka naprawdę wyjątkowych atrakcji, które warto wpisać do planu wyjazdu. Największe wrażenie zrobiły na mnie Mosty w Stańczykach, nazywane często polskimi akweduktami. Dwie ogromne, ponad trzydziestometrowe konstrukcje górują nad doliną rzeki Błędzianki i wyglądają tak, jakby przeniesiono je tu prosto z południa Europy. Spacer po okolicy pozwala podziwiać nie tylko same mosty, ale również piękne widoki na otaczające lasy i pagórkowaty krajobraz. Trudno uwierzyć, że tak niezwykła budowla znajduje się właśnie na Suwalszczyźnie i w pobliżu Mazur Garbatych.
To też może cię zainteresować: Zapomnij o zatłoczonych kurortach. Ta perełka nad Bałtykiem wygląda jak sprzed 30 lat. Co roku zabieram tam dziadków
Drugim miejscem, które koniecznie chciałam zobaczyć, była Piramida w Rapie. Już sama nazwa brzmi intrygująco, a kiedy stanęłam przed tym nietypowym mauzoleum rodu Fahrenheidów, zrozumiałam, skąd bierze się jego popularność. Budowla rzeczywiście przypomina egipską piramidę i od lat owiana jest wieloma legendami. Jedni przyjeżdżają tu z ciekawości, inni fascynują się historią tego miejsca, a jeszcze inni wierzą w niezwykłą energię, jaka ma panować wewnątrz. Nawet jeśli podchodzi się do takich opowieści z dystansem, trudno odmówić temu miejscu wyjątkowego klimatu.
fot. markusbingel/Adobe Stock
Polska Szkocja zachwyca także poza głównym szlakiem. Kilka kilometrów wystarczy, by odkryć kolejne niezwykłe miejsca
Największą zaletą tej części Polski jest to, że praktycznie każdego dnia można odkrywać coś nowego, nie spędzając wielu godzin w samochodzie. Jednym z takich miejsc są ruiny kościoła w Mieruniszkach. Pozostałości XIX-wiecznej świątyni robią ogromne wrażenie, zwłaszcza że stoją samotnie pośród spokojnego krajobrazu. Surowe ceglane mury i cisza panująca wokół tworzą niezwykłą atmosferę, która sprawia, że chce się zostać tam na dłużej. To jedno z tych miejsc, które nie pojawia się na większości list najpopularniejszych atrakcji, a zdecydowanie warto je zobaczyć.
Niedaleko znajduje się również Jezioro Hańcza – najgłębsze jezioro w Polsce. Zachwyca krystalicznie czystą wodą, stromymi brzegami i pięknymi punktami widokowymi. Latem można odpocząć na plaży lub wybrać się na spacer wzdłuż brzegu, a osoby lubiące aktywny wypoczynek chętnie korzystają z tras pieszych i rowerowych prowadzących wokół akwenu.
Na zakończenie odwiedziłam jeszcze Mosty w Kiepojciach. Choć są mniej znane od tych w Stańczykach, również robią ogromne wrażenie. Dawne kolejowe wiadukty ukryte pośród lasów wyglądają niezwykle malowniczo i są świetnym miejscem na spokojny spacer oraz zdjęcia. Właśnie takie atrakcje sprawiają, że Mazury Garbate mają swój niepowtarzalny klimat. Nie przyjeżdża się tutaj po głośne deptaki i tłumy turystów, lecz po miejsca, które wciąż potrafią zaskakiwać swoją historią, pięknem i spokojem.

Obserwuj nas na Google







