Przed Wszystkimi Świętymi zawsze staram się znaleźć chwilę na spokojne uporządkowanie grobów bliskich. Nie lubię robić tego w pośpiechu, szczególnie gdy przy okazji trzeba wybrać kwiaty. Przez lata kupowałam przede wszystkim chryzantemy, bo wydawały mi się oczywistym wyborem. Ostatnio coraz częściej myślę jednak o roślinach wieloletnich. Szkoda mi wyrzucać piękne kwiaty zaraz po listopadowych uroczystościach, zwłaszcza gdy można później przesadzić je do ogrodu. Okazuje się, że jesień ma znacznie więcej do zaoferowania niż tylko tradycyjne chryzantemy.

Wyglądają jak setki maleńkich stokrotek. Marcinki są piękną alternatywą dla chryzantem na Wszystkich Świętych

Astry jesienne, nazywane popularnie marcinkami, to kwiaty, które od lat pamiętam z przydomowych ogródków i świetnie nadają się na Wszystkich Świętych. Tworzą gęste kępy obsypane drobnymi kwiatami, przypominającymi kolorowe stokrotki. Najbardziej podobają mi się odmiany fioletowe i purpurowe. Mają w sobie coś spokojnego i eleganckiego, dlatego pięknie wyglądają na tle ciemnych płyt nagrobnych. Dostępne są również marcinki o białych, różowych i niebieskofioletowych kwiatach. Co ciekawe, ich nazwa wywodzi się z greckiego słowa oznaczającego gwiazdę. Wystarczy przyjrzeć się wąskim płatkom otaczającym środek kwiatu, żeby zrozumieć to skojarzenie.

Zobacz także:

Astry mają także szczególne znaczenie w symbolice kwiatów. Przypisuje się im mądrość, cierpliwość, miłość i pamięć o bliskich. Właśnie dlatego dobrze pasują do dekoracji nagrobków. Dla mnie taka symbolika jest znacznie ważniejsza niż wielkość bukietu. Czasami niewielka doniczka z kwiatami wybranymi z myślą o konkretnej osobie mówi więcej niż najbardziej wystawna kompozycja. Nie oznacza to oczywiście, że chryzantemy są gorsze. Mają własną tradycję i również mogą pięknie zdobić groby. Marcinki dają po prostu dodatkową możliwość, szczególnie gdy zależy nam na roślinach wieloletnich.

fot. Adobe Stock | LBanacki

Marcinki nie poddają się łatwo jesiennym chłodom. Ogrodniczka wyjaśnia, dlaczego warto je wybrać na cmentarz

Na ciekawą zaletę astrów jesiennych zwróciła uwagę moja znajoma ogrodniczka, poleca je jako alternatywę dla chryzantem, zwłaszcza ze względu na odporność i możliwość dalszej uprawy. Wiele wieloletnich odmian marcinków dobrze znosi niskie temperatury. To rośliny, które w odpowiednich warunkach potrafią przezimować w gruncie i ponownie rozwinąć się wiosną. Nie znaczy to jednak, że każdy kwitnący egzemplarz w doniczce pozostanie piękny podczas silnego mrozu. Kwiaty mogą ucierpieć od przymrozków, nawet jeśli sama bylina przetrwa zimę.

Szukasz ciekawych rozwiązań na Wszystkich Świętych? To też warto sprawdzić: Żadne chryzantemy, a te różowe perełki wybieram na Wszystkich Świętych 2026. Znoszą przymrozki i świetnie wyglądają w donicach

Dlatego przy zakupie zwróciłabym uwagę na liczbę nierozwiniętych pąków. Jak poradziła mi ogrodniczka, takie okazy mają szansę cieszyć oko dłużej, ponieważ kolejne kwiaty będą rozwijać się stopniowo. Najładniej widziałabym marcinki w prostej, ceramicznej osłonce. Można ustawić je samodzielnie albo zestawić z wrzosami i rozchodnikami. Przy wspólnym sadzeniu warto jednak uwzględnić różne wymagania poszczególnych gatunków. Ważne jest również podlewanie. Ziemia powinna pozostawać lekko wilgotna, ale nie mokra. Doniczka musi mieć otwory odpływowe, żeby podczas jesiennych deszczów korzenie nie stały w wodzie. W przypadku roślin pozostawionych na cmentarzu liczy się też stanowisko. Astry jesienne najlepiej rosną w miejscach słonecznych, a na silnie zacienionym nagrobku mogą kwitnąć słabiej.

Po Wszystkich Świętych nie trzeba ich wyrzucać. Astry jesienne można przesadzić do ogrodu na kolejne lata

To właśnie ta zaleta przekonuje mnie najbardziej. Zamiast kupować kwiaty wyłącznie na kilka listopadowych dni, można wybrać roślinę, która później znajdzie miejsce na działce. Po przekwitnięciu wieloletnie marcinki można przesadzić do gruntu, najlepiej zanim ziemia zamarznie. Warto wybrać dla nich stanowisko z odpowiednią ilością światła i żyzną, przepuszczalną ziemią. Astry krzaczaste i nowobelgijskie lubią podłoże utrzymujące umiarkowaną wilgoć. Nie służą im natomiast miejsca, w których po każdym deszczu długo stoi woda.

Nie masz ogrodu? Rośliny mogą pozostać w pojemnikach, ale wtedy wymagają większej troski. Korzenie w doniczce są bardziej narażone na przemarzanie niż te znajdujące się w ziemi. Dlatego na zimę najlepiej ustawić pojemniki w osłoniętym miejscu i odpowiednio je zabezpieczyć. Podczas odwilży trzeba również kontrolować wilgotność podłoża.

Ciekawą wskazówką jest też sposób przycinania wyższych astrów pod koniec maja. Można skrócić część dobrze ukorzenionych pędów o około jedną trzecią, żeby rośliny mocniej się rozkrzewiły. Zabieg ten bywa nazywany Chelsea chop. Nie stosowałabym go jednak bez zastanowienia do każdej odmiany. Przy bardzo późno kwitnących astrach może opóźnić pojawienie się kwiatów. Lubię myśl, że roślina, która jesienią zdobiła grób bliskiej osoby, może później rosnąć w rodzinnym ogrodzie. W kolejnym roku jej kwiaty znów przypomną o kimś ważnym. To piękny sposób na zachowanie wspomnień, a przy okazji rozsądniejsze podejście do kupowania sezonowych dekoracji.