Nie każdy ma ochotę i budżet na gruntowny remont salonu. Czasem wystarczy jeden dobrze dobrany element, by całe wnętrze zaczęło wyglądać inaczej. Przez długi czas wydawało mi się jednak, że takie metamorfozy istnieją tylko w programach telewizyjnych i katalogach wnętrzarskich. Później trafiłam na pewną nowość, która całkowicie zmieniła moje podejście do urządzania mieszkania. Efekt przeszedł moje oczekiwania.
Dekoracja ścienna z Action pojawiła się w idealnym momencie. Dzięki niej mój salon przestał wyglądać zwyczajnie
Jedno spojrzenie na ścianę w moim salonie wystarczało, żeby poczuć lekki niedosyt. Wszystko było poprawne, uporządkowane i estetyczne, ale brakowało tego czegoś, co sprawiłoby, że wnętrze zapadnie w pamięć. Przez długi czas próbowałam ratować sytuację drobnymi dodatkami. Raz kupiłam nowe poduszki, innym razem elegancki wazon, później świeczniki i dekoracyjne tace. Problem polegał na tym, że każda z tych rzeczy wyglądała dobrze tylko przez chwilę. Salon nadal był dość klasyczny i nie wyróżniał się niczym szczególnym na tle wielu podobnych aranżacji.
Zobacz także:
Coraz częściej łapałam się na tym, że przeglądam inspiracje wnętrzarskie i dochodzę do wniosku, że bez kosztownego remontu nic się nie zmieni. Wtedy podczas wizyty w Action zauważyłam nowość, która od razu przyciągnęła mój wzrok. Była to dekoracja ścienna, która moim zdaniem wyglądała jak projekt wyjęty z portfolio designera. Minimalistyczna forma, modne wzornictwo i bardzo dopracowany wygląd sprawiały wrażenie produktu z dużo wyższej półki.
Największym zaskoczeniem była jednak cena. Kiedy zobaczyłam kwotę 34,95 zł za sztukę, przez chwilę musiałam upewnić się, że dobrze patrzę. W głowie od razu pojawiła mi się wizja całej kompozycji na ścianie. Nie zastanawiałam się długo i niemal odruchowo sięgnęłam po trzy egzemplarze. Do kasy szłam z poczuciem, że właśnie znalazłam coś wyjątkowego.
Po zawieszeniu ich na ścianie efekt był natychmiastowy. Salon wyglądał tak, jakby przeszedł kompleksową metamorfozę. Nagle przestrzeń nabrała głębi, charakteru i tego projektanckiego sznytu, którego wcześniej tak bardzo mi brakowało. Znajomi pytali, czy zmieniałam meble albo malowałam ściany. Prawda była dużo prostsza. Wystarczyły trzy dekoracje, żeby wnętrze zmieniło się niemal o 180 stopni i zaczęło przypominać aranżacje z katalogów wnętrzarskich.
fot. action.com
Obraz z filcu przyciąga uwagę nietypową formą. Subtelne wzory tworzą niezwykle ciekawą kompozycję
Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę, była nietypowa faktura. Ten obraz wygląda zupełnie inaczej niż klasyczne grafiki czy plakaty. Dzięki zastosowaniu filcu dekoracja zyskuje trójwymiarowy charakter i sprawia wrażenie bardziej szlachetnej. Producent połączył tutaj filc z płytą MDF oraz prostą ramą w naturalnym odcieniu drewna, co daje bardzo harmonijny efekt.
Każda dekoracja ma pionowy format o wymiarach 28 x 78 cm i prostokątny kształt. To właśnie dzięki temu świetnie prezentuje się zarówno pojedynczo, jak i w większej kompozycji. W sprzedaży dostępnych jest kilka różnych wzorów. Wszystkie bazują na modnych, abstrakcyjnych motywach, ale każdy układa geometryczne kształty w nieco inny sposób. Jedne przypominają miękkie organiczne linie, inne bardziej uporządkowane kompozycje inspirowane współczesną sztuką.
Dostępne są dwa warianty kolorystyczne. Jeden utrzymany jest w bardzo jasnym śmietankowo-beżowym odcieniu, a drugi wpada w cieplejszy, głębszy beż. Ja zdecydowałam się na jaśniejszą wersję, ponieważ idealnie współgra z moimi białymi ścianami i rozświetla wnętrze. Ciemniejsza odsłona również zrobiła na mnie duże wrażenie i myślę, że świetnie wyglądałaby w bardziej przytulnych aranżacjach z drewnem oraz naturalnymi tkaninami.
Jysk też ma prawdziwe perełki. Zobacz: Weszłam do Jysk i stanęłam jak wryta. Pleciony mebelek kusił promocją. 1 wzięłam do salonu i 1 na balkon
Dekoracja ścienna odnajdzie się w wielu modnych aranżacjach. Uniwersalny charakter daje ogromne możliwości
Największą zaletą takich dodatków jest ich wszechstronność. Choć u mnie zawisły w spokojnym, jasnym wnętrzu, bez problemu odnajdą się również w wielu innych stylach. Minimalistyczna kolorystyka sprawia, że nie dominują przestrzeni, ale jednocześnie skutecznie przyciągają wzrok.
Bardzo dobrze pasują do wnętrz urządzonych w stylu japandi, gdzie liczy się prostota, naturalne materiały i harmonia. Świetnie odnajdą się również w aranżacjach skandynawskich, które opierają się na jasnych kolorach i subtelnych dodatkach. Miłośnicy nurtu modern organic także znajdą tutaj coś dla siebie, ponieważ filcowe formy oraz spokojna paleta barw doskonale współgrają z drewnem, kamieniem i roślinami.
Takie dekoracje sprawdzą się także w bardziej klasycznych wnętrzach, które potrzebują odrobiny świeżości. Mogą przełamać elegancki charakter salonu, ocieplić nowoczesne mieszkanie lub dodać lekkości przestrzeni urządzonej w duchu soft minimalism. Właśnie dlatego trudno zamknąć je w jednej kategorii. To jeden z tych dodatków, które potrafią dopasować się do różnych gustów i różnych pomysłów na wnętrze.
Obserwuj nas na Google







