Nie planowałam kolejnej metamorfozy balkonu. Chciałam jedynie znaleźć niewielki dodatek, który sprawi, że wieczorami będzie tam trochę przytulniej. Początkowo rozważałam popularne lampki solarne, ale ostatecznie moją uwagę przyciągnął pleciony lampion MAALTHE z JYSK. Dziś mogę powiedzieć, że był to jeden z tych zakupów, które kosztują niewiele, a robią ogromną różnicę. Wystarczyło postawić go na balkonie, by cała przestrzeń zaczęła wyglądać znacznie bardziej stylowo.
Na początku szukałam zwykłego oświetlenia. Skończyło się na dekoracji, która całkowicie odmieniła balkon
Jak wiele osób, przed sezonem letnim zaczęłam przeglądać dodatki do balkonu. Chciałam stworzyć miejsce, w którym przyjemnie będzie wypić poranną kawę albo usiąść wieczorem z książką. Przez chwilę byłam przekonana, że kupię lampki solarne. Są praktyczne, popularne i można je znaleźć niemal wszędzie. Im więcej jednak oglądałam gotowych aranżacji, tym bardziej miałam wrażenie, że brakuje im czegoś wyjątkowego. Właśnie wtedy trafiłam na lampion MAALTHE w Jysk. Pleciony wzór od razu zwrócił moją uwagę. Wyglądał bardziej naturalnie i zdecydowanie cieplej niż klasyczne lampki czy plastikowe dekoracje ogrodowe.
Zobacz także:
fot. jysk.pl
Pleciona konstrukcja robi świetne wrażenie. Wygląda znacznie drożej, niż wskazuje cena
Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam po rozpakowaniu lampionu, była jego estetyka. Połączenie naturalnej plecionki z czarnymi detalami sprawia, że dekoracja wygląda nowocześnie, ale jednocześnie bardzo przytulnie. Nie jest to kolejny błyszczący dodatek, który krzyczy o uwagę. Wręcz przeciwnie. Lampion subtelnie wpisuje się w przestrzeń i tworzy atmosferę bez dominowania całej aranżacji. Kilku znajomych, którzy odwiedzili mnie w ostatnich tygodniach, było przekonanych, że kupiłam go w sklepie z wyposażeniem wnętrz z wyższej półki. Kiedy usłyszeli cenę wynoszącą 99 zł, byli naprawdę zaskoczeni. A niedawno w Action znalazłam też świetny ryflowany lampion, który ma regulowane światełko. Wzięłam 2 kolory.
Wieczorami tworzy klimat, którego brakowało mi na balkonie. Światło świecy wygląda znacznie lepiej niż zimne LED-y
Największą zmianę zauważyłam po zmroku. W środku znajduje się szklany pojemnik na świecę, dzięki czemu światło rozchodzi się bardzo przyjemnie przez plecioną konstrukcję. Nie jest to mocne oświetlenie, które rozjaśni cały balkon. I właśnie o to chodzi. Lampion tworzy delikatny nastrój, który sprawia, że przestrzeń wydaje się bardziej przytulna. Zauważyłam, że dużo częściej zaczęłam spędzać wieczory na balkonie. Wystarczy zapalić świecę, usiąść w fotelu i nagle zwykły blokowy balkon przestaje przypominać miejsce do przechowywania suszarki na pranie. Mam wrażenie, że właśnie tego brakowało mi wcześniej. Nie kolejnego źródła światła, ale elementu budującego atmosferę.
Nie potrzebowałam wielkiej metamorfozy. Jeden dodatek zrobił większe wrażenie niż nowe meble
Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak niewielka zmiana wpłynęła na odbiór całej przestrzeni. Często wydaje nam się, że aby odświeżyć balkon, trzeba wymienić meble albo kupić mnóstwo nowych dekoracji. Tymczasem w moim przypadku wystarczył jeden lampion. Dzięki niemu balkon zyskał bardziej dopracowany wygląd. Pleciona forma świetnie komponuje się z roślinami, drewnianymi dodatkami i tekstyliami w stylu boho. Nie musiałam niczego przemalowywać ani inwestować dużych pieniędzy. Lampion stał się centralnym punktem wieczornej aranżacji.
Czasem jeden detal wystarczy, by odmienić przestrzeń. Ten lampion przypomniał mi o tej zasadzie
Nie każdy zakup do domu okazuje się trafiony, ale ten bez wątpienia zaliczam do udanych. Lampion MAALTHE sprawił, że mój balkon zaczął wyglądać bardziej stylowo i przytulnie, a ja sama częściej korzystam z tej przestrzeni. Najbardziej podoba mi się to, że nie wygląda sezonowo ani tandetnie. To dekoracja, która pasuje do wielu aranżacji i nie wychodzi z mody po jednym sezonie. Jeśli ktoś zastanawia się nad alternatywą dla popularnych solarów, ten pleciony lampion może okazać się bardzo ciekawym rozwiązaniem. W moim przypadku wystarczył jeden egzemplarz, by balkon zaczął przypominać zdjęcia z katalogów wnętrzarskich, które do tej pory oglądałam jedynie dla inspiracji.
Obserwuj nas na Google







