Kiedy temperatura przekracza 25 stopni, moje mieszkanie momentami przypomina piekarnik. Szczególnie w blokach i na wyższych piętrach potrafi być naprawdę duszno. Klimatyzacja nie zawsze wchodzi w grę, dlatego coraz więcej osób szuka domowych sposobów na ochłodzenie wnętrza bez wydawania fortuny. Jednym z moim ulubionych jest ten z wykorzystaniem kostek lodu.

Upały w Polsce robią się coraz bardziej męczące. W nagrzanym mieszkaniu trudno normalnie funkcjonować

Jeszcze kilka lat temu tak wysokie temperatury w Polsce wydawały się czymś wyjątkowym. Dziś kilkudniowe upały nikogo już specjalnie nie dziwią. Problem w tym, że mieszkania bardzo szybko się nagrzewają i później oddają ciepło jeszcze długo po zachodzie słońca.

Zobacz także:

Najgorzej mają osoby mieszkające na ostatnich piętrach albo w blokach z dużymi oknami od południowej strony. W takich wnętrzach temperatura potrafi być naprawdę nieprzyjemna już od południa. Sama zauważyłam, że podczas największych upałów dużo trudniej się odpoczywa, śpi i normalnie funkcjonuje. Wieczorem człowiek jest zmęczony, a mieszkanie nadal pozostaje gorące mimo otwartych okien.

Wiele osób decyduje się wtedy na klimatyzację, ale nie każdy ma możliwość jej montażu. Dochodzą też wysokie rachunki za prąd, które latem potrafią mocno wzrosnąć. Coraz więcej osób szuka więc prostszych i tańszych sposobów na obniżenie temperatury w domu. Szczególnie takich, które można zastosować od razu bez dużych wydatków. Jednym z moich ulubionych jest ten z wykorzystaniem kostek lodu.

Ten domowy trik z kostkami lodu i wiatrakiem daje świetny efekt. Powietrze od razu robi się przyjemniejsze

Szczerze mówiąc, początkowo podchodziłam do tego sposobu dość sceptycznie. W internecie wiele osób poleca jednak bardzo prosty domowy trik polegający na ustawieniu miski z lodem albo zamrożonymi butelkami wody przed wiatrakiem.

Kiedy wiatrak zaczyna dmuchać na lód, chłodniejsze powietrze rozchodzi się po pomieszczeniu i daje efekt przypominający mini klimatyzację. Oczywiście nie schłodzi to całego mieszkania jak profesjonalny sprzęt, ale różnica jest naprawdę odczuwalna.

Najlepiej sprawdzają się duże miski pełne kostek lodu albo zamrożone butelki ustawione tuż przed nawiewem. Sama zauważyłam, że powietrze robi się wtedy dużo przyjemniejsze i mniej duszne. Dużym plusem jest też to, że praktycznie nic nie kosztuje.

Wiele osób stosuje również mokre ręczniki rozwieszone przy oknie albo w pobliżu wentylatora. Woda odparowuje i dodatkowo obniża odczuwalną temperaturę w pomieszczeniu. Mam też wrażenie, że właśnie takie proste rozwiązania najlepiej sprawdzają się podczas krótkich fal upałów. Nie trzeba od razu inwestować w drogi sprzęt, żeby poczuć ulgę.

Bez klimatyzacji też można schłodzić mieszkanie. Kilka prostych nawyków robi ogromną różnicę

Sama zauważyłam, że podczas upałów największe znaczenie mają codzienne przyzwyczajenia. Bardzo ważne jest przede wszystkim zasłanianie okien już rano, zanim mieszkanie zacznie się mocno nagrzewać. Świetnie sprawdzają się rolety zaciemniające, zasłony termiczne albo nawet zwykłe jasne firany ograniczające ilość słońca wpadającego do środka. Dzięki temu temperatura rośnie dużo wolniej.

Ogromną różnicę robi też odpowiednie wietrzenie mieszkania. Najlepiej otwierać okna bardzo wcześnie rano albo późnym wieczorem, kiedy na zewnątrz robi się chłodniej. W ciągu dnia warto unikać używania piekarnika i innych urządzeń mocno oddających ciepło. Sama latem dużo częściej wybieram lekkie posiłki niewymagające długiego gotowania.

Coraz więcej osób korzysta też z roślin, które pomagają poprawić mikroklimat w mieszkaniu. Duże zielone kwiaty sprawiają, że wnętrze wydaje się mniej duszne i bardziej świeże.

Ten domowy trik również może ci się spodobać: Wylewam na gorący opiekacz i zostawiam na 5 minut. Cały brud odklei się sam, ten domowy trik kosztuje tyle, co nic

Dobrym pomysłem jest również wymiana ciężkich tekstyliów na lżejsze materiały. Bawełniana pościel, cienkie zasłony i jasne kolory sprawiają, że mieszkanie wydaje się bardziej „letnie” i przyjemniejsze podczas gorących dni.