Od dawna chciałam odmienić swoją sypialnię, ale nie miałam ochoty wydawać kilkuset złotych na modne dodatki. Zauważyłam, że często to właśnie oświetlenie decyduje o tym, czy wnętrze wydaje się przytulne, czy raczej chłodne i bez wyrazu. Kiedy podczas wizyty w JYSK zobaczyłam niewielką lampkę LEIF, od razu zwróciłam uwagę na jej kształt. Prosta podstawa, mleczny klosz i modny przydymiony fiolet sprawiają, że wygląda jak designerski model z dużo droższego sklepu. Jeszcze większym zaskoczeniem okazała się cena. To najtańsza lampka w mojej sypialni, a jednocześnie właśnie ona robi największe wrażenie na wszystkich, którzy odwiedzają moje mieszkanie. Najbardziej spodobało mi się jednak to, że działa na baterie, nie wymaga podłączenia do prądu i można ją ustawić dokładnie tam, gdzie akurat jest potrzebna.
Nie musiałam szukać gniazdka ani ukrywać kabli. Lampa stoi na szafce nocnej
Jedną z rzeczy, których najbardziej nie lubię przy urządzaniu wnętrz, są plączące się przewody. Zawsze psują efekt, zwłaszcza w niewielkiej sypialni, gdzie każdy detal ma znaczenie. Właśnie dlatego lampa zasilana bateriami od razu wydała mi się świetnym rozwiązaniem. Mogłam postawić ją na stoliku nocnym, komodzie, półce czy parapecie, nie zastanawiając się, gdzie znajduje się najbliższe gniazdko. To daje ogromną swobodę. Kiedy wieczorem czytam książkę, stoi obok łóżka. Gdy chcę stworzyć bardziej nastrojowy klimat, przenoszę ją na komodę albo ustawiam na regale. W kilka sekund mogę całkowicie zmienić charakter wnętrza bez przesuwania mebli czy używania przedłużaczy.
Zobacz także:
Dużą zaletą jest również kompaktowy rozmiar. Lampka z Jysk ma 25 centymetrów wysokości i 15 centymetrów średnicy, dlatego nie dominuje we wnętrzu. Wręcz przeciwnie – wygląda lekko i subtelnie. Dzięki prostemu wzornictwu pasuje zarówno do nowoczesnych aranżacji, jak i wnętrz w stylu japandi, skandynawskim czy minimalistycznym. Mam wrażenie, że właśnie takie dodatki najlepiej znoszą zmieniające się trendy.
fot. jysk.pl
Ściemnianie na dotyk okazało się bardziej praktyczne, niż myślałam. Teraz nie wyobrażam sobie zwykłego włącznika
Przyznam, że początkowo nie zwracałam większej uwagi na funkcję sterowania dotykowego. Wydawało mi się, że to tylko ciekawy gadżet. Już pierwszego wieczoru przekonałam się jednak, jak wygodne jest takie rozwiązanie. Wystarczy delikatnie dotknąć lampki, aby ją włączyć, wyłączyć lub zmienić intensywność światła. Możliwość ściemniania sprawia, że jedna lampka spełnia kilka funkcji. Kiedy wieczorem czytam, ustawiam mocniejsze światło. Gdy chcę się wyciszyć przed snem, wybieram delikatny blask, który tworzy przyjemną atmosferę i nie razi w oczy. Ciepła barwa światła o temperaturze 2800 K dodatkowo ociepla wnętrze i sprawia, że sypialnia staje się miejscem sprzyjającym odpoczynkowi.
Jeżeli chcesz więcej inspiracji aranżacyjnych, to też może ci się spodobać: Hit lat 90. wraca do polskich mieszkań. W Action można kupić za grosze
Doceniam też to, że producent zastosował wbudowane oświetlenie LED o żywotności sięgającej około 20 tysięcy godzin. Nie muszę martwić się wymianą żarówek ani szukać odpowiedniego modelu. To drobiazg, ale właśnie takie rozwiązania sprawiają, że korzystanie z lampki jest po prostu wygodne na co dzień.
fot. mat. własne Story.pl
Więcej lampek w tym stylu zobacz poniżej:
To właśnie kolor zrobił największą różnicę. Przydymiony fiolet wygląda elegancko i pasuje do niemal każdego wnętrza
Najbardziej zaskoczył mnie jednak odcień podstawy. Przydymiony fiolet nie jest krzykliwy ani przesadnie dekoracyjny. To stonowany, elegancki kolor, który świetnie współgra z bielą, beżem, drewnem i szarościami. Dzięki temu lampka od razu stała się ozdobą mojej sypialni, mimo że sama w sobie ma bardzo prostą formę.
Mam wrażenie, że właśnie takie kolory będą coraz częściej pojawiać się we wnętrzach. Zamiast klasycznej czerni czy bieli projektanci coraz chętniej sięgają po przygaszone odcienie inspirowane naturą. Przydymiony fiolet wygląda nowocześnie, ale jednocześnie nie dominuje całej aranżacji. To subtelny akcent, który dodaje wnętrzu charakteru. Po kilku tygodniach używania wiem już, że był to jeden z najbardziej udanych zakupów do mojego mieszkania. Za niewielkie pieniądze zyskałam lampkę, która wygląda designersko, nie wymaga podłączenia do prądu, oferuje wygodne sterowanie dotykiem i możliwość regulacji jasności. Czasami naprawdę nie potrzeba kosztownego remontu ani nowych mebli. Wystarczy jeden dobrze dobrany dodatek, aby sypialnia zaczęła wyglądać znacznie bardziej stylowo i przytulnie.

Obserwuj nas na Google







