Kosmetyki kupuję regularnie i trudno wyobrazić sobie łazienkę bez kilku ulubionych produktów do pielęgnacji. Podczas takich zakupów zazwyczaj skupiam się na promocjach albo nowościach, nie zastanawiając się, czy sklep oferuje dodatkowe prezenty. Tymczasem okazuje się, że czasem wystarczy jeden prosty krok, żeby wyjść z galerii z miłą niespodzianką. Co ciekawe, wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że takie możliwości w ogóle istnieją. Sama dowiedziałam się o tym zupełnie przypadkiem.

Gratisy z Rituals można dostać na dwa sposoby. Jeden filmik na Instagramie całkowicie mnie zaskoczył

Krótki filmik obejrzany podczas porannego scrollowania sprawił, że od razu zapisałam sobie go na później. Jego autorka pokazała dwa sposoby na otrzymanie darmowych prezentów podczas zakupów w Rituals i przyznam, że wcześniej nie miałam o nich pojęcia. Pierwszy patent polega na zapisaniu się do programu lojalnościowego sklepu. Nowi członkowie klubu otrzymują na powitanie kosmetyk w prezencie. Drugi sposób związany jest z urodzinami. Kobieta opowiedziała, że podczas zakupów poinformowała obsługę o swoim święcie i również dostała gratis. W nagraniu zaznaczyła, że kasjerka nie poprosiła jej o potwierdzenie daty urodzenia.

Zobacz także:

Pod filmem szybko pojawiły się jednak komentarze innych klientek. Jedna z nich napisała, że w jej sklepie data urodzin została zweryfikowana, dlatego warto korzystać z tej możliwości wyłącznie wtedy, gdy rzeczywiście przypada nasz dzień. Co ważne, oba prezenty można odebrać podczas zwykłych zakupów. Nie trzeba osiągać minimalnej wartości paragonu ani wybierać produktów w regularnych cenach. Wystarczy kupić dowolny kosmetyk, nawet objęty promocją. Autorka filmu wybrała rozświetlający olejek do ciała i właśnie przy tej okazji otrzymała oba upominki. Muszę przyznać, że właśnie ten brak ograniczeń najbardziej zachęcił mnie do odwiedzenia sklepu.

Kosmetyki Rituals od dawna są na mojej liście marzeń. Ten olejek może w końcu trafić do mojego koszyka

Najbardziej zaciekawił mnie produkt, który autorka filmu wybrała podczas zakupów. Był to rozświetlający olejek do ciała The Ritual of Karma. Już od dłuższego czasu mam go zapisanego na swojej liście kosmetyków do wypróbowania, ale ciągle odkładałam zakup na później. Tym razem poczułam, że to dobry pretekst, żeby w końcu odwiedzić sklep. Skoro i tak planowałam kupić ten produkt, przy okazji mogłabym zapisać się do klubu Rituals i odebrać pierwszy darmowy prezent.

To też może cię zainteresować: Dino pozazdrościł Rossmannowi i wypuścił swoją piramidkę. Tańsza, a też robi taflę na włosach. Kupiłam zapas

Sam olejek wygląda naprawdę pięknie. Przez przezroczystą butelkę widać mnóstwo złocistych drobinek, które po nałożeniu mają pozostawiać na skórze subtelny, słoneczny blask. Producent podaje, że formuła powstała w 90% ze składników pochodzenia naturalnego i została wzbogacona między innymi o kwiat lotosu oraz białą herbatę. To właśnie te dwa składniki odpowiadają za świeży, kwiatowy zapach całej kolekcji.

fot. rituals.com

Według opisu olejek ma szybko się wchłaniać, nawilżać i zmiękczać, dzięki czemu skóra staje się miękka i promienna. Producent zaleca jedynie odczekać około pięciu minut przed założeniem ubrania, aby kosmetyk dobrze się wchłonął. Brzmi dokładnie jak produkt, po który najchętniej sięgam latem, kiedy lubię, aby nogi i ramiona delikatnie odbijały światło. Teraz dodatkową motywacją stały się dla mnie właśnie gratisy.

Do własnych urodzin mam jeszcze trochę czasu, ale już teraz wiem, że wtedy również zajrzę do Rituals. Skoro podczas zwykłych zakupów można otrzymać kolejny prezent, szkoda byłoby z tego nie skorzystać. Lubię takie akcje, bo nie zmuszają do kupowania wielu produktów ani wydawania dużych kwot. Wystarczy wybrać kosmetyk, który i tak planowało się kupić, a przy okazji wrócić do domu z miłą niespodzianką.