Temat L4 od lat budzi ogromne emocje zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców. Dla jednych to solidne zabezpieczenie w czasie choroby, dla innych problem dot. organizacji w firmie. Najnowsze wyroki sądów pokazują jednak jasno i wyraźnie, że są sytuacje, kiedy pracownik wcale nie jest chroniony i może mocno się zdziwić, kiedy pracodawca jako powód wypowiedzenia umowy poda częste choroby.
Komu przysługuje L4? Przez dwa wyjątki można stracić pracę
Prawo do skorzystania z L4 przysługuje osobom, które są objęte ubezpieczeniem chorobowym. Oznacza to, że muszą mieć podpisaną umowę o pracę, wówczas składka chorobowa jest obowiązkowa. W przypadku tzw. “umów śmieciowych” czyli np. umowy o dzieło, pracownik nie może liczyć na żadne świadczenie chorobowe ani płatne L4.
Zobacz także:
Samo zwolnienie lekarskie może zostać wystawione z różnych przyczyn. Dotyczy nie tylko typowego przeziębienia, ale też rekonwalescencji po zabiegach, problemów psychicznych, ciąży czy konieczności opieki nad chorym dzieckiem albo członkiem rodziny. Lekarz ocenia stan zdrowia pacjenta i na podstawie tego wystawia zaświadczenie, dzięki któremu pracownik zyskuje pracwo do zasiłku wypłacanego przez ZUS.
Wokół samego L4 panuje jednak w społeczeństwie przekonanie, że niektórzy mocno nadużywają tego przywileju. Niestety może okazać się tak, że praconik z tego tytułu otrzyma wypowiedzenie umowy ze strony pracodawcy. Możnaby pomyśleć, że jest to niemożliwe, a jednak. Są dwa wyjątki i nieznajomośc przepisów może się źle skończyć.
Firma może wręczyć wypowiedzenie za częste chorowanie. Sądy coraz częściej stają po stronie pracodawców
Choć dla wielu osób może to być zaskoczeniem, częste i długotrwałe nieobecności związane z chorobą mogą stać się podstawą do rozwiązania umowy o pracę. Sądy od lat podkreślają, że pracodawca ma prawo oczekiwać od pracownika realnej możliwości wykonywania obowiązków. Jeśli nieobecność sprawia chaos i dezorganizacje wewnątrz firmy.
To również może ci sie spodobać: Tym seniorom należy się prawie 7 tys. zł co miesiąc. Wnioski są potrzebne w 1 przypadku
Bardzo duże znaczenie ma regularność i skala problemu. Jednorazowa choroba czy krótkie L4 zwykle nie są powodem do jakichkolwiek obaw i pracodawca nie powinien przez to podejmować drastyznych kroków. W takiej sytuacji prawo stanie po stronie pracownika. Jednak bywa tak, że nieobecności powtarzają sie notoczynie i firma może użyć argumentu, że brak stabilnej obecności pracownika uniemożliwia prawidłowe działanie firmy. Należy mieć jednak na uwadze fakt, że każda sytuacja z reguły rozpatrywana jest przez sąd indywidualnie.
Fot. AdobeStock/Longfin Media
Wyrok z Człuchowa. Zaskakujący finał sprawy, sąd przyznał rację pracodawcy
Jednym z przykładów takiej sytuacji, kiedy to sąd staje po stronie pracodawcy w przypadku nadużywania L4 jest wyrok Sądu Rejonowego w Człuchowie z 14 listopada 2025 roku, sygnatura akt IV P 72/25. Sprawa dotyczyła pracownika, którego częste nieobecności chorobowe stały się poważnym problemem dla pracodawcy. Firma twierdziła, że regularne nieobecności pracownika z powodu choroby negatywnie wpływały na funkcjonowanie całego przedsiębiorstwa. Pracownik szedł w zaparte, nie zgadzał się z decyzją o rozwiązaniu umowy i to on skierował sprawę do sądu. Nie spodziewał się natomiast, jaki będzie finał.
Sąd przyznał rację pracodawcy. W uzasadnieniu podkreślono, że długotrwałe oraz powtarzające się nieobecności mogą stanowić uzasadnioną przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę, nawet jeśli wynikają z problemów zdrowotnych niezależnych od pracownika.








