Są takie miejsca, do których wraca się z ogromną przyjemnością, mimo że nie mają miana najpopularniejszych kurortów w Polsce. Dla mnie takim odkryciem okazał się Łagów w województwie lubuskim. To niewielka miejscowość położona między dwoma jeziorami, która zachwyciła mnie już od pierwszych chwil. Krystalicznie czysta woda, piaszczyste plaże, zabytkowy zamek i wszechobecna zieleń sprawiły, że poczułam się jak na wakacjach, choć od domu dzieliła mnie zaledwie godzina jazdy samochodem. Nie spodziewałam się, że tak blisko znajdę miejsce, gdzie można naprawdę zwolnić, odpocząć i nacieszyć oczy pięknymi widokami. Jeśli ktoś szuka pomysłu na jednodniowy wypad albo spokojny weekend z dala od tłumów, Łagów zdecydowanie warto wpisać na swoją listę.

Miłość od pierwszego spaceru. Łagów zachwyca spokojem i niezwykłym położeniem

Już sam wjazd do Łagowa zrobił na mnie ogromne wrażenie. Droga prowadzi przez lasy, a po chwili między drzewami zaczynają pojawiać się błękitne tafle jezior. Miasteczko położone jest wyjątkowo malowniczo – pomiędzy Jeziorem Łagowskim i Jeziorem Trześniowskim, które często nazywane jest również Ciecz. Dzięki temu niemal z każdej strony otacza je woda i bujna przyroda. Pierwsze kroki skierowałam na rynek i w okolice zamku Joannitów. Kamienne uliczki, niewielkie kawiarnie i zabytkowa zabudowa sprawiają, że czas płynie tutaj zdecydowanie wolniej. Nie ma wielkomiejskiego hałasu ani tłumów charakterystycznych dla najpopularniejszych miejscowości turystycznych. Zamiast tego słychać śpiew ptaków i szum drzew.

Zobacz także:

Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak harmonijnie historia przeplata się tutaj z naturą. W jednej chwili spacerowałam po średniowiecznych uliczkach, a kilka minut później siedziałam już na pomoście z widokiem na niemal idealnie przejrzystą wodę. To idealne miejsce na wakacje. Trudno uwierzyć, że taki zakątek nie jest znacznie bardziej oblegany. Doceniłam również kameralną atmosferę. Nawet w sezonie można znaleźć spokojny fragment plaży czy wolną ławkę z pięknym widokiem. To ogromny atut dla osób, które zamiast głośnych kurortów wolą prawdziwy odpoczynek.

fot. Adobe Stock | OtiS

Widok z XIV-wiecznej wieży zapiera dech. To właśnie dla niego warto tu przyjechać

Najbardziej wyczekiwałam wejścia na wieżę zamku Joannitów. To właśnie ona jest symbolem Łagowa i jedną z najciekawszych atrakcji całego regionu. Zamek powstał w XIV wieku z inicjatywy Zakonu Joannitów i do dziś zachwyca swoją monumentalną bryłą. Po pokonaniu schodów dotarłam na szczyt wieży widokowej. Widok, który tam zobaczyłam, na długo zostanie w mojej pamięci. Z jednej strony rozciągało się Jezioro Łagowskie, z drugiej Jezioro Trześniowskie, a pomiędzy nimi tonęło w zieleni niewielkie miasteczko. Wszystko wyglądało niemal jak z pocztówki.

Jeżeli szukasz inspiracji podróżniczych, to również może cię zainteresować: W 2026 omijam Sopot i jadę do „Miasta Słoni”. Mam tu rajską plażę bez tłumów i darmowego przewodnika

To właśnie z góry najlepiej widać wyjątkowe położenie Łagowa. Niewiele miejsc w Polsce może pochwalić się tak spektakularnym krajobrazem. Otaczające lasy, błękitna woda i czerwone dachy budynków tworzą widok, od którego trudno oderwać wzrok. Przez kilka minut po prostu stałam i podziwiałam panoramę. Po zejściu z wieży długo spacerowałam wokół zamku. Sam budynek robi ogromne wrażenie, a jego dziedziniec zachował średniowieczny klimat. To miejsce, które spodoba się nie tylko miłośnikom historii, ale również osobom szukającym pięknych kadrów do zdjęć.

Plaże i krystaliczna woda zachwyciły mnie bardziej niż niejeden znany kurort. Trudno uwierzyć, że to Polska

Po zwiedzeniu zamku przyszła pora na odpoczynek nad wodą. Plaże w Łagowie okazały się jednymi z najładniejszych, jakie odwiedziłam w ostatnich latach. Są zadbane, szerokie i otoczone zielenią, dzięki czemu nawet w upalne dni można znaleźć trochę cienia. Największym zaskoczeniem była dla mnie przejrzystość wody. Już z pomostu bez problemu było widać dno i pływające ryby. Woda miała piękny, turkusowy odcień, który bardziej kojarzył mi się z zagranicznymi jeziorami niż z Polską. Nic dziwnego, że tak wiele osób przyjeżdża tu na kajaki, rowery wodne czy po prostu kąpiel.

Postanowiłam obejść fragment brzegu Jeziora Trześniowskiego. Szlak prowadzi przez las i co chwilę odsłania kolejne malownicze widoki. Spacer okazał się jedną z największych atrakcji całego dnia. W powietrzu unosił się zapach sosnowego lasu, a wokół panowała cisza, którą od czasu do czasu przerywał jedynie śpiew ptaków. Wieczorem usiadłam jeszcze na pomoście, obserwując zachód słońca. Tafla jeziora odbijała pomarańczowe promienie, a całe miasteczko powoli cichło. To był jeden z tych momentów, kiedy człowiek naprawdę zapomina o codziennym pośpiechu.

To miejsce będę polecać każdemu. Nie trzeba jechać setek kilometrów, żeby poczuć wakacyjny klimat

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że Łagów wciąż pozostaje stosunkowo spokojnym kierunkiem. Mam wrażenie, że wiele osób wybiera znane kurorty nad morzem czy Mazurami, nie zdając sobie sprawy, jak piękne miejsce znajduje się w województwie lubuskim. Podczas mojego pobytu nie brakowało atrakcji. Można wypożyczyć kajak lub rower wodny, wybrać się na rejs po jeziorze, przejść się jednym z licznych szlaków pieszych albo po prostu usiąść w jednej z klimatycznych restauracji z widokiem na wodę. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

To również świetny kierunek dla rodzin z dziećmi, par i seniorów. Łagodne zejścia do jeziora, spokojna atmosfera oraz niewielkie odległości między atrakcjami sprawiają, że zwiedzanie nie jest męczące. Wszystko znajduje się praktycznie na wyciągnięcie ręki. Wyjeżdżając z Łagowa, miałam tylko jedną myśl – na pewno tu wrócę. To miejsce udowodniło mi, że nie trzeba planować dalekich podróży ani wydawać fortuny, żeby spędzić wyjątkowy dzień. Krystalicznie czysta woda, piękne plaże, średniowieczny zamek i niezwykłe widoki sprawiają, że Łagów jest jedną z najpiękniejszych pereł województwa lubuskiego i zdecydowanie zasługuje na znacznie większą popularność.