Nie planowałam żadnych większych zmian na balkonie. Chciałam jedynie znaleźć coś, co pozwoli mi wygodnie usiąść z książką, kawą albo po prostu odpocząć po pracy. Nie spodziewałam się jednak, że zwykły fotel wiszący za 79 zł sprawi, że zacznę spędzać na balkonie znacznie więcej czasu niż wcześniej. Dziś żartuję, że wystarczy kilka minut w tym fotelu, a czuję się niemal jak na wakacjach all inclusive. Tyle że zamiast hotelowego basenu mam widok z własnego balkonu.
Na początku kupiłam go z ciekawości. Nie przypuszczałam, że stanie się moim ulubionym miejscem w domu
Lewitujący fotel Wings z Biedronki przyciągnął moją uwagę przede wszystkim wyglądem. Ażurowe wykończenie inspirowane makramą wygląda lekko i bardzo wakacyjnie. Nie jest to kolejny plastikowy mebel ogrodowy, który po prostu spełnia swoją funkcję. Ten model od razu dodaje przestrzeni charakteru. Kiedy rozpakowałam go po zakupie, pierwsze wrażenie było pozytywne. Szary kolor okazał się uniwersalny i bez problemu dopasował się do pozostałych elementów na balkonie. Nie musiałam niczego wymieniać ani zmieniać całej aranżacji. Największe zaskoczenie przyszło jednak później. Wystarczyło usiąść i delikatnie się rozbujać, by zrozumieć, dlaczego takie fotele cieszą się tak dużą popularnością.
Zobacz także:
fot. home.biedronka.pl
Delikatne bujanie działa lepiej niż niejedna aplikacja relaksacyjna. Po kilku minutach naprawdę można się wyciszyć
Nie wiem, czy to kwestia samego ruchu, czy może skojarzeń z wakacjami, ale siedzenie w wiszącym fotelu działa na mnie wyjątkowo uspokajająco. Kiedy wracam zmęczona po całym dniu, często zabieram kubek herbaty i siadam właśnie tam. To nie jest zwykłe siedzenie na krześle. Człowiek lekko unosi się nad ziemią, może delikatnie się kołysać i przez chwilę zapomnieć o codziennych obowiązkach. Właśnie dlatego zaczęłam nazywać ten fotel moim prywatnym all inclusive. Oczywiście nie zastąpi wakacyjnego wyjazdu, ale daje namiastkę urlopowego klimatu nawet wtedy, gdy za oknem jest zwykły wtorkowy wieczór. Lubię umilać sobie czas pięknymi rzeczami. Niedawno kupiłam w Sinsay ceramikę wyglądającą jak z Gucci. Dokupiłam filiżanki i zasłony do kompletu, też tanio.
Balkon nagle stał się moim ulubionym miejscem. Wcześniej rzadko z niego korzystałam
Przed zakupem fotela balkon był dla mnie raczej dodatkiem do mieszkania. Wychodziłam tam sporadycznie, najczęściej podlać kwiaty albo zaczerpnąć świeżego powietrza. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Zdarza mi się spędzać tam całe poranki, czytać książki, oglądać seriale na tablecie albo po prostu siedzieć i nic nie robić. Paradoksalnie właśnie to „nicnierobienie” okazało się największą zaletą. Mam wrażenie, że fotel zachęca do zwolnienia tempa. Kiedy już się w nim usiądzie, nie ma ochoty od razu wracać do obowiązków. To jeden z tych zakupów, które realnie zmieniają codzienne nawyki.
Poduszka robi sporą różnicę. Komfort jest większy, niż sugeruje cena
Przyznam szczerze, że za 79 zł nie spodziewałam się cudów. Tymczasem fotel okazał się całkiem wygodny. Dużą rolę odgrywa tutaj poduszka dołączona do zestawu. Siedzisko ma średnicę 61 centymetrów, dzięki czemu można wygodnie usiąść i znaleźć dla siebie odpowiednią pozycję. Nie jest to mebel, w którym spędziłabym cały dzień przy pracy z laptopem, ale do relaksu sprawdza się naprawdę dobrze. Doceniam również to, że konstrukcja wydaje się stabilna. Maksymalne obciążenie wynosi 130 kilogramów, więc większość użytkowników nie powinna mieć powodów do obaw.
Wygląda znacznie drożej, niż kosztuje. Goście zawsze pytają, gdzie go kupiłam
Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie zaskoczyły, są reakcje znajomych. Kiedy odwiedzają mnie po raz pierwszy od zakupu, niemal zawsze zwracają uwagę właśnie na fotel. Kilka osób było przekonanych, że kosztował kilkaset złotych. Tymczasem obecna cena wynosi zaledwie 79 zł. W czasach, gdy nawet zwykłe krzesła balkonowe potrafią kosztować znacznie więcej, trudno przejść obok takiej oferty obojętnie. Ażurowy wzór inspirowany makramą sprawia, że fotel wygląda lekko i modnie. Pasuje zarówno do nowoczesnych balkonów, jak i bardziej naturalnych, boho aranżacji.
Nie każdy zakup okazuje się strzałem w dziesiątkę. Ten zdecydowanie do nich należy
Zdarza mi się kupować rzeczy, które po kilku tygodniach przestają mnie cieszyć. W przypadku fotela Wings było odwrotnie. Im dłużej go używam, tym częściej z niego korzystam. Najbardziej podoba mi się to, że nie wymaga wielkiego ogrodu ani ogromnego tarasu. Wystarczy niewielki balkon, by stworzyć sobie przyjemny kącik do odpoczynku. Czasami naprawdę niewiele potrzeba, by codzienność stała się odrobinę przyjemniejsza. Dlatego jeśli miałabym wskazać jeden zakup, który najbardziej odmienił mój balkon w tym sezonie, bez wahania postawiłabym właśnie na ten wiszący fotel. Za 79 zł trudno znaleźć drugi dodatek, który daje tyle komfortu i sprawia, że zwykły wieczór w domu zaczyna przypominać wakacyjny relaks.
Obserwuj nas na Google







